Akcja rezerwowych

Dwaj piłkarze, którzy ledwie kilka minut przebywali na boisku, zapewnili Lechowi trzy punkty. Górnik przegrał pierwszy raz w tym roku.
Początek meczu mógł być wymarzony dla gospodarzy. Była czwarta minuta gry, kiedy Bartosz Ślusarski dograł piłkę z lewej strony do Ubiparipa. przyspała defensywa gości, a napastnik Lecha z kilku metrów strzelał głową minimalnie obok słupka. Lech, który we wcześniejszych tegorocznych meczach nie strzelił gola z akcji, mógł tę statystykę bardzo szybko poprawić.

Kwiek w spojenie
300 sekund później z dystansu strzelał Ślusarski. Nad bramką. Górnik słabo "wszedł" w mecz. Jedyne co z tego okresu mogło utkwić w pamięci, to bardzo ostry faul Mariusza Przybylskiego z... pierwszej minuty. Skończyło się jedną z najszybszych kartek w tym sezonie na ligowych boiskach.
Górnik jednak w 9. minucie pierwszy raz bardzo poważnie "postraszył" Lecha. Po faulu na Prejuce Nakoulmie rzut wolny wykonywał Aleksander Kwiek. Trafił idealnie w spojenie słupka i poprzeczki. Ta sytuacja ostudziła gospodarzy, a Górnik zobaczył, że może w Poznaniu zrobić coś więcej niż tylko przeszkadzać. W 19. minucie goście drugi raz zagrozili bramce Jasmina Buricia. Ponownie po stałym fragmencie gry. Strzał głową Oleksandra Szeweluchina obronił bramkarz Lecha.
To nie był mecz, który tempem i poziomem powalał przed przerwą na kolana, na co na pewno wpływ miał - który to już raz - beznadziejny stan murawy. Lech nie miał specjalnie pomysłu na sforsowanie defensywy zabrzan, którzy grając pressingiem wiele akcji gospodarzy likwidowali już w strefie środkowej. I gdyby Górnik z większym spokojem szukał pomysłu na wyprowadzenie kontrataków, na pewno częściej mógł pokusić się o zagrożenie bramki Kolejorza.

Murawski za trzy
W Lechu nie wystąpili wczoraj piłkarze odpowiedzialni w ostatnich dwóch sezonach za kreowanie gry. Stilić, Kriwiec, Murawski... Ten ostatni wszedł na boisko w 61. minucie, by poprawić jakość gry gospodarzy, ale akurat ten fragment to przewaga zabrzan, którzy rozegrali kilka świetnych akcji, kończonych strzałami Nakoulmy i Zielińskiego. Druga połowa była znacznie lepsza. Zaczęła się od sytuacji Zielińskiego dla zabrzan, a zaraz potem dwa razy strzały lechitów z dystansu bronił Łukasz Skorupski. Bramkarz Górnika błysnął klasą broniąc strzał głową Ślusarskiego.
W 69. minucie Mariusz Rumak wprowadził do gry Marcina Kikuta. Nieco z konieczności, bo kontuzji doznał Hubert Wołąkiewicz. Była to kluczowa decyzja dla losów meczu. 100 sekund później Górnik "odkrył" całą lewą stronę boiska, gdzie bezkarnie wbiegł właśnie Kikut. Dograł piłkę w pole karne, a gol Murawskiego z sześciu metrów był tylko formalnością. Na taką chwilę Lech czekał od grudnia. Pięć minut po tej sytuacji Adam Nawałka dokonał podwójnej zmiany. W 83. minucie zabrzanie byli o krok od wyrównania. Najpierw efektowny strzał z półwoleja oddał Adam Danch. Burić fantastycznie obronił to uderzenie, podobnie jak dobitkę Nakoulmy z kilku metrów. To na pewno była interwencja meczu. Lech wygrał drugi raz z rzędu, a zabrzanie pierwszy raz w tym roku przegrali.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]