Nakoulma: Koguty jeszcze żyją

- Wiem doskonale, jaki jest powód moich słabszych występów w Górniku. Jestem jednak przekonany, że od tego momentu powinno być już tylko lepiej - podkreśla popularny "Prezes".
Pierwsze trzy punkty stracone w tym roku przez Górnika nie zdołały odebrać piłkarzom z Zabrza ochoty na jak najlepszą pozycję w tabeli ekstraklasy. Mecz z Lechem był spotkaniem niewykorzystanych szans, po którym sporo uwag można było mieć do skuteczności ofensywy Górnika. Prejuce Nakoulma, który pod sam koniec meczu został zmieniony przez Marcina Wodeckiego, nie ukrywa, że jest obecnie daleki od swojej optymalnej formy. Popularny napastnik z Burkina Faso zapewnia, że cierpliwie pracuje nad powrotem do swojej dobrej strzeleckiej passy.

Został niedosyt po pierwszej porażce Górnika w tym roku?
- Jestem pewien, że wynik naszej potyczki z Lechem mógł być zdecydowanie inny. Biorąc pod uwagę wydarzenia na boisku, najbardziej sprawiedliwy dla obydwu stron byłby remis. Środowe spotkanie niestety należało do takich, w których wygrywa ten zespół, któremu jako pierwszemu uda strzelić się bramkę.

Jak pan ocenia poziom swoich niedawnych poczynań na boisku?
- Zdecydowanie nie jestem zadowolony ze swoich występów. Wiem doskonale, jaki jest powód tego stanu rzeczy. Nie chodzi tutaj o jakieś niewłaściwe wejście w mecz czy gorszy dzień. Brakuje mi odpowiedniego przygotowania do sezonu na wzór tego, które przeszli moi koledzy z drużyny. Nie mam takiego komfortu wykonanej pracy jak oni. Wierzę jednak, że od teraz powinno być już coraz lepiej.

Jakiś czas temu brał pan udział w Pucharze Narodów Afryki, po którym narekał pan na zmęczenie, a mimo tego gra w barwach Górnika układała się wyjątkowo dobrze. Co się dzieje teraz?
- Zaczynam odczuwać fakt, że rozgrywamy spotkania coraz częściej. Nie jestem w stanie w te kilka dni odpocząć i zregenerować organizmu tak, jak powinienem. Czuję, że potrzebuję przełamać tę chwilową niemoc i powrócić do swojej optymalnej dyspozycji.

Mówi się, że Korona Kielce prezentuje raczej brutalny styl gry w piłkę. Nie boi się pan przed niedzielnym meczem o swoje piszczele?
- Jestem o nie spokojny. Wiem, że obrońcy Korony będą starali się w jak największym stopniu utrudnić mi życie i zablokować dostęp do swojej bramki, ale nie przesadzałbym z tą brutalnością. Każda formacja defensywna musi sobie jakoś radzić. Wiem, że piłkarze z Kielc mają wielką ochotę urwać nam punkty, tak samo, jak my im. To będzie mecz prawdziwej walki.

Ostatnio jest pan jednym z najpopularniejszych piłkarzy Górnika. Autografy, wywiady, obecność na okładce klubowego magazynu - to pana nie męczy?
- Robię to z przyjemnością, bo zdaję sobie sprawę, że takie działanie przynosi pożytek dla całego klubu. To miłe, gdy ludzie są ciekawi jak żyjesz i co robisz w wolnym czasie. Nie przeszkadza mi to w trenowaniu i obowiązkach piłkarza. Mam czas na to, by udzielić kilku wywiadów, i na to, by maksymalnie skoncentrować się przed nadchodzącym spotkaniem.

Interesują się panem przedstawiciele klubów mocnych lig zachodnich. Rozważa pan odejście z Górnika po sezonie?
- Każdy piłkarz marzy o grze w lidze francuskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, a ja pod tym względem nie jestem wyjątkiem. Nie wiem, gdzie zagram po sezonie, bo bardzo wiele zależy od oczekiwań i planów klubowego zarządu. Na razie jednak nie interesuje mnie nic poza siedmioma kolejnymi potyczkami w barwach Górnika.

Wiadomo, że zgromadził pan już pewną liczbę kogutów, które odbiera najlepszy zawodnik zabrzan po meczu na własnym terenie. Co się z nimi dzieje?
- Mają się dobrze i siedzą sobie w kurniku. Jeszcze nie zdecydowałem o ich losie, ale nie przewiduję, by w najbliższym czasie coś złego im się przytrafiło.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online