Danch: Przerwa jest za długa

- Treningi letnie są przewidywalne, tym bardziej, że to już moje trzecie lato pod okiem trenera Nawałki w Zakopanem. A przewijania się uczę. Tutaj trzeba więcej techniki - mówi Adam Danch.
Środkowy obrońca Górnika kilka tygodni temu został ojcem. Po powrocie z Zakopanego miał okazję przez dwa dni nacieszyć się widokiem syna, a już dziś rano wyjechał z ekipą zabrzan do Słowenii. Syn Dawid został więc po opieką mamy - Klaudii oraz dziadków. Ojcem żony Adama Dancha jest Krystian Kandziora, były piłkarz grających wtedy w ekstraklasie Szombierek Bytom.

Po powrocie z Zakopanego syn poznał tatę?
- Na razie to poznaje chyba tylko mamę. Ważne, że ja poznałem jego. Dziesięć dni to jeszcze nie wieczność.

W Zakopanem można się było przynajmniej wyspać...
- Po każdym dniu zajęć zasypiało się wyjątkowo szybko i dobrze. W pokoju byłem z Pawłem Olkowskim, którego znam jeszcze z Gwarka Zabrze i szczerze to nie wiem kto szybciej zasypiał. Narzekać jednak nie mogę. Jak mam trening, to żona pozwala mi wyspać się na "górze", a sama jest z Dawidem na parterze. Poza tym cały czas mieszkamy z teściami w ich domku, więc pomoc jest wszechstronna. Dziadek chodził z wózkiem na spacery i w czasie zgrupowania w Słowenii jeszcze musi mnie odciążyć.

Co trudniejsze - przewijanie czy treningi w Tatrach?
- Treningi były bardziej przewidywalne, bo to moje trzecie lato pod okiem trenera Nawałki w Zakopanem. Przewijania się uczę. Tutaj trzeba więcej techniki. Powiem dyplomatycznie, że jedno i drugie to pogodzenie obowiązku z przyjemnością.

Rok temu zdobyliście Kasprowy Wierch.
- Teraz też był taki pomysł, ale kiedy już szykowaliśmy sprzęt, to zachmurzyło się i zaniosło na potężną burzę. A jak wieje w Tatrach, to lepiej być w... hotelu, a nie na szlaku. Skończyło się na jednej wizycie na polanie.

Dzień zaczynaliście o siódmej...
- I był wypełniony do końca. Z jednej strony wiedzieliśmy czego się spodziewać, ale trener zawsze coś nowego "dołoży". Było mocno, ale na tym etapie od tego się nie ucieknie. W Słowenii będzie już więcej grania i pracy nad taktyką.

Gdyby dziś miał pan powiedzieć, jaka jedenastka zacznie mecz z Piastem?
- Nie mam pojęcia. Tylko na "mojej" pozycji jest 4-5 piłkarzy do grania. Telichowski, Szeweluchin, młodzi - Bedronka i Płonka, no i ja. A jeszcze może zagrać na środku obrony Antek Łukasiewicz. I tak można przejść przez każdą pozycję.

Poza lewą obroną...
- Mariusz Magiera w końcu wyzdrowieje, ale jest Seweryn Gancarczyk. Doświadczony i ograny. Lubię takich piłkarzy, bo na boisku myślą. Nie wybija piłki, tylko w nią gra i jest bardzo fajnie ułożony technicznie. Będzie wzmocnieniem.

Kto jeszcze?
- Niezręcznie o tym mówić piłkarzowi, ale dla mnie "odkryciem" zgrupowania i tego miesiąca przygotowań jest Konrad Nowak z Rozwoju. Ma osiemnaście lat i papiery, by szybko pokazać się w lidze. Podobnie jak Bedronka, który dołączył do nas z juniorów. Generalnie, będziemy mieli jesienią fajny skład.

Tylko bez Nakoulmy.
- Może nie będzie tak wesoło... W piłce transfery to rzecz normalna. Jeden odchodzi, drugi przychodzi. Mało na zgrupowaniu rozmawialiśmy o jego wyjeździe, bo to drażliwy temat. Szczególnie, jak chłopak chce zmienić klub. Prejuce bardzo chciał jechać do Francji. Widać, że Czeczenię ominąłby z każdej strony. Ważne też, że zarobi klub. Sprzedają wszyscy, pod warunkiem, że są chętni.

Jakaś "ciupaga" na pożegnanie była?
- Chyba górnicza lampka! Nie, ale mam nadzieję, że kontakt się nie urwie.

Sportowo naprawdę nie stracicie?
- To zobaczymy na boisku, ale kto oglądał nas uważnie wiosną, ten wie, że wpływ "Prezesa" na naszą grę nie był aż tak duży, jak jesienią. Dobrze grał wiosną Michał Pazdan, ale będą inni. Dziś wiem jedno - konkurencja jest ogromna, chyba największa od kiedy trafiłem do Zabrza.

I cały czas 1-4-5-1?
- To pytanie do trenera, a nie piłkarza, ale każdy pewnie widział nasz skład w kolejnych meczach. Tutaj raczej nic się nie zmieni, choć na boisku wszystko jest "płynne". Arek Milik teraz bardziej gra na boku niż na "szpicy", a przecież można go traktować, jak napastnika. Mądrzejsi będziemy po Słowenii. Dziś sam nie mam gwarancji, czy będę grał w lidze. I cały czas nie wiem, czy zagramy w Zabrzu. Byłoby dobrze nigdzie się nie przeprowadzać. Widziałem, jak przez tych kilkanaście dni posunęła się "do przodu" budowa. Wygląda to imponująco.

Ślązak został trenerem kadry. Będzie łatwiej z tego regionu trafić do reprezentacji?
- Trudne pytanie. Może z Chorzowa, ale czy nam, "żabolom"? Żartuję. Myślę, że wybrano odpowiedniego człowieka. Trener Fornalik pracował kilka lat w Zabrzu i wszyscy wspominają go tutaj bardzo dobrze. Jak będziemy dobrze grać, na pewno zostanie to zauważone. Człowiek spoza Warszawy prędzej zauważy ludzi z innych regionów Polski.

Kibice już zapomnieli o poprzednim sezonie, a do następnego jest jeszcze miesiąc. Wakacje macie dłuższe niż nauczyciele...
- Za długa jest ta przerwa. Nie wiem, jak nauczyciele, ale my od kilku tygodni naprawdę ciężko pracujemy. Przerwa jest za długa, bo tracimy najlepsze tygodnie do grania, ale to konsekwencja Euro 2012 i problem całej Europy. Dobrze, że przynajmniej jesienią zagramy dłużej niż "odpoczywaliśmy"od ligi latem. Niby człowiek zawsze czeka na wolne, ale po dwóch tygodniach już zaczynało mnie "nosić".

Wtedy trzeba... przewinąć syna.
- Tak... Tylko, że nie każdy ma taką przyjemność.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online