Nakoulma jeszcze jest

We wtorek odbyła się wspólna prezentacja szczypiornistów NMC Powen Zabrze i piłkarzy Górnika, a w środę futboliści pojawili się na mszy świętej w intencji klubu z Roosevelta.
Takiej prezentacji jeszcze w historii zabrzańskiego sportu nie było. We wtorek wspólnie przedstawiono dwie drużyny, które reprezentują miasto w najwyższych klasach rozgrywkowych. Najpierw na scenie pojawili się piłkarze ręczni NMC Powenu, szóstej drużyny poprzedniego sezonu w lidze piłki ręcznej, a po nich blisko dwa tysiące osób powitało futbolistów Górnika Zabrze. W sumie pokazało się blisko pięćdziesięciu zawodników.

Kuchczyński przekazał koszulkę
- Fajnie, że w końcu udało się coś takiego zrobić. Mam nadzieję, że sporo kibiców będzie w tym sezonie na meczach obu klubów - przyznał Dariusz Mogielnicki, weteran zabrzańskiej piłki ręcznej, który jako nastolatek trenował, jako bramkarz w Górniku. NMC Powen poczynił latem takie transfery, na jakie Górnika - zachowując oczywiście proporcje w budżetach obu dyscyplin - na pewno dziś nie stać. Bramkarz Kazimierz Kotliński to były mistrz Polski z Vive Kielce, a Patryk Kuchczyński, owacyjnie przywitany przez kibiców, ma na koncie dwa medale mistrzostw świata zdobyte z kadrą Bogdana Wenty. - Jak trafia się do Zabrza? Powstaje coraz silniejszy zespół, a rozmowa z prezesem Bogdanem Kmiecikiem była bardzo konkretna - przyznał Kuchczyński, który przekazał "Torcidzie" koszulkę kadry na licytację, która wspomoże rodziny górników, którzy zginęli w kopalniach.
Trener Bogdan Zajączkowski - swego czasu opiekun reprezentacji Polski - wspominał czasy, kiedy jako młody chłopak mieszkający w Płocku kibicował Górnikowi Włodzimierza Lubańskiego i Stanisława Oślizły. Ten drugi zasiadł oczywiście w strefie dla zaproszonych gości, razem z Janem Kowalskim, Janem Banasiem czy Henrykiem Latochą.

Postawieni do pionu
Piłkarze Górnika na scenie pojawili się po drużynie piłki ręcznej, a owacje, jakie towarzyszyły wejściu na scenę Adama Nawałki świadczą o tym, jak duże nadzieje wiążą z nim - w trzecim roku pracy z zespołem - kibice zabrzan. - Czasu na oglądanie igrzysk praktycznie nie miałem. Choć przerwa w lidze była wyjątkowo długa, to było co robić - mówił Nawałka. - Wykonaliśmy wszystko, co zakładałem. Trzy dni przed meczem z Piastem nic nie spędza mi snu sprawę, że nie takiego wyniku oczekiwaliśmy w Świnoujściu. To był wstrząs, który postawił nas wszystkich do pionu - dodał trener.
Już bez kul wyszedł na prezentację Mariusz Magiera, ale o jego grze w najbliższym czasie nie ma jeszcze mowy. W Gliwicach raczej zadebiutuje na lewej obronie Seweryn Gancarczyk. Lekko kulejąc wszedł na scenę Aleksander Kwiek. Gdyby mecz odbył się dziś, nie zagrałby na pewno, ale - jak twierdzą osoby ze sztabu szkoleniowego Górnika - każdy dzień działa na jego korzyść. Jeżeli nie z Piastem, to na mecz przeciwko Jagiellonii Kwiek powinien już być gotowy.

Jeden, może dwa mecze...
Biorąc pod uwagę liczbę decybeli, jaka towarzyszyła wykrzykiwanym przez kibiców nazwiskom piłkarzy, na pewno najgłośniej było, kiedy na scenę wyszedł Prejuce Nakoulma. - Czuję się w Zabrzu dobrze, wakacje spędziłem w Polsce, w domu byłem krótko przy okazji zgrupowania kadry - powiedział "Prezes", który kilka tygodni temu praktycznie pożegnał się z kibicami Górnika. Nakoulma odrzucił ofertę Tereka Grozny, po niej pojawiła się propozycja z innego rosyjskiego klubu, ale Nakoulma jednoznacznie powiedział, że ten kierunek go nie interesuje. "Okienko" transferowe w Europie zachodniej zamyka się do końca miesiąca, więc czasu na finalizację transferu do Francji jeszcze trochę jest. W kuluarach można było słyszeć opinie, że pierwszy lub drugi mecz tego sezonu może być ostatnim w wykonaniu Nakoulmy w polskiej ekstraklasie.
Zabrzan czeka trudny początek sezonu, bo nie wiedzą, czy będą grać w Zabrzu, a pierwsze cztery mecze grają na wyjazdach. Sporo komentarzy wywołała decyzja władz Gliwic i tamtejszej policji o niewpuszczeniu w piątek kibiców Górnika na stadion przy Okrzei.

Stachursky na zakończenie
Do decyzji dotyczącej kibiców odniósł się kapelan Górnika, Bogdan Reder, który we wtorek, a także w środę podczas mszy świętej w intencji klubu mówił: - Wszelkie zakazy nie pomogą poprawić atmosfery wokół polskiej piłki. Powodują, że zamiast łączyć, sport dzieli i wywołuje złe emocje. Trzeba rozmawiać, spotykać się i wykazywać dobrą wolę. Budujemy piękne stadiony, na które nie chcemy wpuszczać ludzi... Kilka lat temu fani Górnika byli na starym obiekcie Piasta, a kibice Piasta na starym stadionie Górnika i mecze odbyły się bez wielkich przeszkód. To, co dzieje się, nie jest dobrym sygnałem, bo powoduje powstanie kolejnych barier i wzajemnych animozji - powiedział kapelan. Podczas mszy serdecznie przywitano poważnie ostatnio chorego, docenta Zygfryda Wawrzynka, honorowego prezesa Górnika.
Wracając do prezentacji, Antoni Łukasiewicz przywitał się z kibicami po hiszpańsku, Przemysław Oziębała przyznał, że akurat przeciwko Górnikowi grał w barwach Widzewa bardzo dobre mecze, a Adam Danch uspokoił, że mimo tego, że kilka tygodni temu został ojcem, wysypia się dobrze. Imprezę zakończył godzinny występ Stachursky'ego, zadeklarowanego kibica Górnika, który chciał jechać na mecz do Gliwic. - Skoro w XXI wieku spokojnie nie można usiąść na nowoczesnym stadionie z szalikiem i kibicować jednej lub drugiej drużynie, to sobie daruję. Mecz zobaczę w telewizji... - powiedział artysta.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online