Forum
 

Olkowski: Ja w Borussii Dortmund? Oczywiście się uśmiałem

Niektórzy już chyba zapomnieli, że Paweł Olkowski to prawy obrońca, a nie boczny pomocnik. Piłkarz Górnika gra jednak przeważnie w tej drugiej roli. Nie zachwyca, choć mamy wielu nominalnych skrzydłowych gorszych od niego. 22-latek jest dość krytyczny wobec siebie. - Nigdy nie będę dobrym bocznym pomocnikiem. Nie strzelam goli, mam mało asyst. Brakuje trochę umiejętności i chłodnej głowy pod bramką rywali - mówi Olkowski w wywiadzie dla 2x45.com.pl. 

- Wiesz, że jesteś wymieniany przez prasę jako jeden z czterech kandydatów do transferu w zimowym oknie obok Milika, Nakoulmy i Skorupskiego?
Paweł Olkowski: - Śledzę media, widzę, że umieszcza się mnie w tym gronie, ale nie biorę do siebie tych rewelacji. Ta runda nie była zbyt dobra w moim wykonaniu, nie jestem zadowolony ze swojej gry. Nie sądzę, żebym był realnym kandydatem do wyjazdu.

- Czyli sam czujesz, że to nie ten czas? Jak na razie za dużo w Ekstraklasie nie pokazałeś...
- To znaczy, nie pokazałem... Pamiętajmy, że ja jestem prawym obrońcą, a na tej pozycji zagrałem jesienią jeden mecz.

- Nie przekonałeś się do bycia skrzydłowym?
- Na pewno nigdy nie będę dobrym bocznym pomocnikiem. Mogę być dużo lepszym obrońcą.

- Rozmawiałeś o tym z trenerem Adamem Nawałką?
- Tak. W porządku, przegrywam rywalizację z Michałem Bembnem, ale skoro trener widzi dla mnie miejsce na prawej pomocy, nie będę rozpaczał. Mimo wszystko też wtedy zyskuję, bo gram i mogę się rozwijać. W przyszłości chciałbym jednak regularnie występować jako obrońca i wiem, że wtedy wypadałbym znacznie korzystniej niż teraz. Ale jak wspominałem, zawsze mogę się czegoś nauczyć, w końcu boczny defensor też często włącza się do akcji ofensywnych.

- Nie będziesz dobrym pomocnikiem, gdyż?...
- Chyba każdy wie, o co chodzi. Nie strzelam goli, nie dogrywam ostatniego podania, czyli mam mało asyst. Brakuje trochę umiejętności i chłodnej głowy pod bramką rywali.

- Sytuacji stuprocentowych zmarnowałeś tyle, że równie dobrze mógłbyś być dziś w czołówce strzelców.
- No więc właśnie, gdybym je wykorzystał, byłbym zupełnie inaczej oceniany, każdy patrzyłby przychylniej na moją grę. Wtedy pisałoby się, że jestem dobrym skrzydłowym. Na razie jednak nie strzelam, nie jest dobrze i zdaję sobie z tego sprawę. Mniejsza już o pozycję - takich sytuacji nigdy nie powinno się marnować.

- Spokój pod bramką rywala można wytrenować, czy po prostu trzeba go mieć i niewiele da się zrobić?
- Trudno powiedzieć, bo gdy zagrałem sezon w I lidze dla GKS Katowice, często byłem napastnikiem i parę bramek zdobyłem. Może jak już się przełamię i strzelę raz czy drugi, to poczuję się pewniej, będzie więcej luzu. Teraz brakuje trochę pewności siebie w takich momentach.

- Wygląda jednak na to, że w najbliższym czasie jesteś skazany na dalszą grę w pomocy, bo Bemben jeszcze kariery nie kończy.
- Dlaczego skazany? Jest duża rywalizacja, to fakt, ale nie poddaję się. Obozy dopiero przed nami, walka o skład zacznie się od nowa. Gdziekolwiek będę grał, zamierzam wiosną wypaść dużo lepiej niż jesienią.

- Wracając do transferu. Same spekulacje, żadnych konkretów?
- Dokładnie. A co bym zrobił, gdybym dostał jakąś ofertę? Nie wiem. Na razie nie mam się nad czym zastanawiać i nie chcę analizować, co byłoby lepsze lub gorsze.

- Jaka była twoja reakcja na rewelacje Romana Kołtonia, że chce cię Borussia Dortmund?
- Wiadomo, że się uśmiałem.

- I tam to dopiero miałbyś konkurenta na prawą obronę, czyli Łukasza Piszczka.
- No ale przecież Piszczek może odejść (śmiech). Pewnie dlatego w ogóle o mnie wspomniano w takim kontekście, parę razy Łukasza gdzieś przymierzano.

- Pomówmy ogólniej. Coraz częściej piłkarze i działacze Górnika dają do zrozumienia, że na wiosnę poważnie myślą co najmniej o europejskich pucharach.
- Zawsze lepiej grać o coś niż o nic, czyli środek tabeli. Jeśli stawką są mistrzostwo, puchary lub utrzymanie, mobilizacja siłą rzeczy wzrasta i gra się lepiej. Tak dzieje się teraz. Gdybyśmy dziś byli na 9-10 miejscu i mieli spokojne utrzymanie, nie byłoby już takiego spinania się. Oczywiście zawsze chcesz wygrywać, ale mając konkretny cel, łatwiej o coś extra. Ja i kilku moich kolegów jeszcze nigdy nie byliśmy mistrzami, nigdy nie występowaliśmy w europejskich pucharach, więc jest o co walczyć.

- Mówisz dodatkowa mobilizacja, nie presja? Wielu piłkarzy pewnie wolałoby grać właśnie o nic, z mniejszym bagażem oczekiwań.
- Presja rośnie, oczekiwania większe, ale dla nas to tylko dodatkowa mobilizacja. Jesteśmy wysoko, dużo meczów wygraliśmy, tylko raz przegraliśmy. To fajne uczucie i chcemy tak samo czuć się na wiosnę. Oczywiście nikt nie będzie robił tragedii, gdyby poszło gorzej - takie wymagania można dziś stawiać przed Legią - ale wszyscy wiemy, jak długo w Zabrzu czeka się na tytuł. Dawno nie byliśmy w ścisłej czołówce, motywacja została dodatkowo pobudzona.

- Pytanie, czy będzie kim straszyć na wiosnę? Milik i Nakoulma rozmawiają z wami o swoich transferach, szukają jakiejś rady, opinii?
- Prejuce i Arek mają poukładane w głowach, mają swoich agentów, którzy im pomagają i na pewno wiedzą, co będzie dla nich najlepsze. Pewnie, że czasem rozmawiamy na ten temat, zwłaszcza w obliczu pewnych zaległości finansowych w klubie. Taki transfer mógłby poprawić sytuację. Nie chcę jednak drążyć, nie ja będę decydował, kto zostanie sprzedany.

- Mówiłeś o zaległościach. Chodzi o premie czy o pensje?
- Po trochu o jedno i drugie. Nie panikuję jednak, zakładam, że jeszcze trochę w piłkę pogram i zdążę zarobić. Na pieniądze mogę poczekać. Fajnie byłoby je dostać już teraz, należą nam się, bo wywalczyliśmy to sobie na boisku, ale na zaległości z GKS Katowice czekam jeszcze dłużej. Na razie zachowuję spokój, opóźnienia nie są też jakieś niesamowicie wielkie.

- Reforma Ekstraklasy. O niej będzie się teraz dużo mówiło. Sezon zasadniczy, odjęcie połowy punktów, grupa mistrzowska i spadkowa. Co o tym sądzisz?
- Cieszę się, że wreszcie zaczniemy grać więcej. Treningi treningami, ale najbardziej rozwijasz się, gdy rywalizujesz w meczach o stawkę. Najlepiej byłoby, gdybyśmy powiększyli ligę do osiemnastu zespołów. Ta reforma po części jest jednak podobna i jestem optymistą. Powinno być lepiej.

- Tylko czy pomysł z odejmowaniem połowy punktów ma sens?
- Ale ja czytałem, że to tylko koncepcja na chwilę, docelowo ma być 18 klubów... Grunt, że będziemy grali więcej. W ligach zachodnich mają często po 40 spotkań w sezonie plus reprezentacje i żyją. My gramy 30 i mówimy, że jesteśmy zmęczeni.

- Nie wiadomo jedynie, czy słowo "docelowo" oznacza rok, czy może dziesięć lat...
- To już inna sprawa (śmiech).

- Wytrzymacie tempo? Ligowcy nieraz w marcu mówią, że są już/jeszcze zmęczeni?
- Jak czytam, że ktoś jest zmęczony w marcu, to się śmieję. To tylko 30 meczów, 15 na rundę. Czasu na odpoczynek jest mnóstwo, jak choćby teraz w przerwie zimowej. W Niemczech zimą pauzują dwa tygodnie, grają więcej niż my, Anglia i Hiszpania to już w ogóle szkoda gadać. Grajmy jak najwięcej, wtedy liga pójdzie do przodu.

Rozmawiał Przemysław Michalak / 2x45.com.pl

źródło: 2x45.com.pl



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online