We Wrocławiu się dało

Bardziej niż wysokości kary nałożonej na Legię interesuje mnie jej uzasadnienie, które do nas jeszcze nie dotarło. Jego treść będzie dla nas wskazówka, co robić dalej - mówi kierownik ds. bezpieczeństwa Górnika, Tomasz Milewski.
W ubiegłym tygodniu Komisja Ligi nałożyła na Legię karę związaną z wydarzeniami poprzedzającymi mecz Legii z Górnikiem. Przypomnijmy, do Warszawy wybrała się grupa blisko 1500 kibiców, z których na stadion w ciągu dwóch godzin wpuszczono zaledwie 340. Ponad tysiąc osób, w tym wiele nieletnich, które najczęściej z ojcami wybrały się na mecz, spędziło na mrozie - temperatura tego dnia wynosiła kilka stopni poniżej zera - ponad sześć godzin. Legii wymierzono karę 10 tysięcy złotych w zawieszeniu na pół roku. Krótko po meczu ze swoim stanowiskiem pożegnał się kierownik ds. bezpieczeństwa na Łazienkowskiej, Bogusław Błędowski. Ponoć zapis monitoringu z wydarzeń mających miejsce przed stadionem nie istnieje. Akurat ten fragment nie został zapisany...

Jest pan zaskoczony taka "karą" dla Legii?
- Jestem zaskoczony jej konstrukcją. Z jednej strony, kwota nie jest wysoka. Z drugiej, jej zawieszenie powoduje, że osoby odpowiedzialne za to, co wydarzyło się w Warszawie, muszą mieć świadomość, że "recydywa" będzie znacznie bardziej kosztowna. Czasu nie cofniemy, oby tylko był to ostatni taki przypadek. Bardziej niż wysokość kary interesuje mnie jej uzasadnienie, które do nas jeszcze nie dotarło. Jego treść będzie dla nas wskazówką, co robić dalej. Interesuje mnie, na ile - zdaniem komisji - winna jest Legia, a na ile zawiniły inne czynniki.

Co chcielibyście w tej sprawie osiągnąć?
- Przede wszystkim to, żeby taka sytuacja nie miała już miejsca, bo jest to brak elementarnego szacunku obywatela, który kupił bilet, spędził pół dnia w podróży i nie zrobił nic, by zostać w taki sposób potraktowany. Poza tym jest kilka pytań bez odpowiedzi. Wiem, że prezesi zarządów rozmawiają o zwrocie pieniędzy wydanych przez Górnika na bilety. Z kolei Stowarzyszenie wydało na przejazd pociągiem około 50 tysięcy złotych i zastanawia się, czy można w jakiś sposób tą kwotę odzyskać. Klub złożył też skargę do pełnomocnika rzecznika praw obywatelskich w Katowicach, Aleksandry Wentkowskiej. Myślę, że ta sprawa nie jest jeszcze zakończona. Tego dnia doszło w Warszawie do wielu nieprawidłowości, które nie zostały wyjaśnione.

W sobotę kibice Górnika byli we Wrocławiu. Jakieś porównanie?
- Jak najbardziej. 1490 osób zostało wpuszczonych na stadion w ciągu... 64 minut. Wszystko działo się zgodnie z obowiązującymi przepisami, ale Śląski tak dobrze to zorganizował, że nic, tylko brać przykład. Kibice Górnika wysłali oficjalne podziękowanie za to, w jaki sposób zostali przyjęciu we Wrocławiu.


źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]