Przegląd Sportowy: Niesamowita pogoń Górnika i cudowne zwycięstwo

To niewiarygodne. Górnik przegrywał już 0:2, ale po dwóch golach w doliczonym czasie gry ostatecznie zwyciężył 3:2.
Górnik w doliczonym czasie gry zdemolował drużynę Śląska. Trener Adam Nawałka w wielkim stylu pożegnał się z zabrzańskimi kibicami - pisze "Przegląd Sportowy".
Stanislav Levy nie ograł przyszłego trenera kadry (?), choć pierwsza część meczu była fatalna dla Górnika. Piłkarze trenera Nawałki bardziej człapali, niż biegali po boisku. Zachowywali się tak, jakby byli już na 100 procent przekonani, że za chwilę ich szkoleniowiec pójdzie do kadry, więc nie ma sensu za niego umierać. Nawałka już po kilku minutach wyskoczył z ławki i krzykiem próbował zmobilizować podopiecznych. Korygował ich ustawienie, zachęcał do gry pressingiem, ale wszystko na nic, bo zabrzanie nie potrafili złapać rytmu. Wyglądało to tak, jakby pan Adam stracił panowanie nad zespołem, jakby cała jego siła oddziaływania spadła do zera. Przykro było na to patrzeć zważywszy na to, że to mogło być ostatnie spotkanie Górnika pod wodzą Nawałki w Zabrzu.
Za to Śląsk grał piłkę, do jakiej przyzwyczaił kibiców Górnik. Goście ustawili się wysoko i agresywnie. Ta taktyka miała o tyle sens, że obrona miejscowych była zestawiona eksperymentalnie. Na środku z konieczności zagrali wracający po kontuzji Oleksandr Szeweluchin i ciągle nadrabiający zaległości Boris Pandża. W ciemno można było założyć, że współpraca tego duetu będzie szwankowała. Więc przyjezdni naciskali czekając na błędy i bardzo szybko się ich doczekali. Tomasz Hołota rozgrywał piłkę jak profesor, Szeweluchin mylił się niczym junior a Paixao trafiał do siatki niemal bez pudła (trzy strzały - dwa gole).
W przerwie nikt nie rozdzierał szat i nie zastanawiał się, czy Górnik jeszcze zdoła się podnieść z kolan. Kibice rozmawiali o tym, kto przyjdzie po Nawałce. O tym samym dyskutowali działacze. W kuluarach padały trzy nazwiska: Bogdan Zając, Artur Płatek i Waldemar Fornalik. Ten ostatni już kiedyś pracował z powodzeniem w Zabrzu, ale czy zdecydowałby się podjąć pracę mając z tyłu głowy myśl, że kibice zwaśnionego z Górnikiem, Ruchu mówią o nim "Waldek King". A on jest związany z Chorzowem emocjonalnie.
Górnik na II połowę wyszedł bez popełniającego błędy Szeweluchina i z o wiele lepszym nastawieniem (tradycyjna lodowa kąpiel i ostra reprymenda Nawałki). To był znowu ten zadziorny próbujący narzucić swój styl gry Górnik. Inna sprawa, że Śląsk oddał inicjatywę nastawiając się na kontrę. Defensywna taktyka szybko jednak zemściła się na wrocławianach. Po stałym fragmencie gry gospodarze strzelili bramkę kontaktową i przyjezdni stracili pewność siebie. Od razu tez porzucili głęboko obronę i robili wszystko, żeby przesunąć ciężar gry na połowę przeciwnika. Miejscowi nie dawali jednak za wygraną i uparcie parli do przodu. I w doliczonym czasie gry Górnik rozłożył drużynę Śląska na łopatki. Wyrównująca bramka padła po akcji niezmordowanego Sobolewskiego i strzale rezerwowego Bartosza Iwana. Stempel na wygranej położył Prejuce Nakoulma. Jeśli ten mecz był pożegnaniem trenera Nawałki z zabrzańską publicznością, to było to pożegnanie w wielkim stylu. Po tej wygranej Górnik zasiadł w fotelu lidera ekstraklasy.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online