Forum
 

Do Polski trafił przypadkiem, teraz jest gwiazdą

Imię, nazwisko i trzy zdania charakterystyki - tak wyglądał opis, na podstawie którego sprowadzono do Polski jednego z najlepszych piłkarzy Górnika Zabrze, Prejuce Nakoulmę. Reprezentant Burkina Faso może niebawem opuścić Ekstraklasę...
Strzela gole, daje się sprowokować, ma szansę na historyczny sukces. Prejuce Nakoulma to od dawna czołowy piłkarz ekstraklasy, ale w ostatnim czasie jest o nim wyjątkowo głośno. Bramka w Poznaniu z Lechem była już jego siódmą w obecnym sezonie, do tego zaliczył trzy asysty. 19 listopada z reprezentacją Burkina Faso, w której ma pewne miejsce w pierwszym składzie, może się cieszyć z awansu na mundial w Brazylii.
Niemal pewne też jest, że piłkarz, któremu latem kończy się kontrakt, wreszcie odejdzie do lepszej ligi. I pomyśleć, że w 2006 roku młodziutki Nakoulma trafił do Polski zupełnie przypadkiem...
Leszek Kapka, biznesmen z Tomaszowa Lubelskiego, usiadł wtedy nad kilkunastoma kartkami, które dostał od znajomego menedżera. - To wyglądało tak: imię i nazwisko czarnoskórego piłkarza, wiek, do tego dwa, trzy zdania charakterystyki. Nic więcej, a ci piłkarze wydawali się prawie identyczni. Totalna loteria. Wybrałem trzech, w tym właśnie Prejuce - wspomina Kapka w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Nakoulma trafił do Granicy Lubycza Królewska, klubu mającego swoją siedzibę tuż przy ukraińskiej granicy. Wiedział o papieżu-Polaku, ale nie miał pojęcia, jakie temperatury są w naszym kraju. Na początku chciał wracać do siebie, ze względu na przejmujące zimno. Dał się jednak przekonać i został, a po Lubyczy szybko zaczęły krążyć opowieści o miejscowych kobietach, które w wiadomym celu ustawiały się w kolejkach pod jego pokojem hotelowym. Ale Nakoulma z miejsca zaczął też podbijać polskie boiska. Choć nasi rozmówcy są zgodni - cała jego kariera mogła rozwinąć się dużo szybciej.

Zabrali go!

Rok, 2007. Trening Hetmana Zamość. Trener Przemysław Cecherz podchodzi do piłkarzy, rozgląda się i nie widzi Nakoulmy.
- Gdzie on jest? - pyta zawodników.
- Trenerze, przyjechali w nocy i zabrali go samochodem - odpowiada Serges Kiema, inny piłkarz z Burkina Faso.
Nakoulma nie miał jeszcze wtedy podpisanego kontraktu z Hetmanem i konkurencja sprytnie to wykorzystała. W nocy przyjechali do niego działacze Stali Stalowa Wola z trenerem Albinem Mikulskim na czele, przekonali do gry u siebie i po kilkudziesięciu minutach wsadzili do auta. Ale w Stali nie było różowo. Piłkarz narzekał, bo nikt się nim nie zajmował, a pieniądze nie zawsze przychodziły na czas.
- Ten facet marnował się w niższych ligach. Powinien zdecydowanie szybciej trafić do ekstraklasy - mówi Kapka i nie jest to opinia odosobniona. Nakoulma od samego początku pobytu w Polsce przerastał innych o klasę, był też wyjątkowo ambitny. W rozmowie z serwisem Weszło opowiada o biografii Zidane, która bardzo mu się podobała, szczególnie ten fragment, jak Francuz trafił do Juventusu Turyn i na początku nie miał lekko, a na treningach rzygał krwią. Musiał podjąć walkę w nowych realiach, zupełnie jak on.
Wtedy, w Lubyczy Królewskiej, przekonywał wszystkich dookoła, że kiedyś zagra w reprezentacji Burkina Faso i trafi do Manchesteru United. Później nieco zmienił swoje marzenia. Mówił w wywiadach o zostaniu najlepszym piłkarzem Afryki i grze w lidze francuskiej. - Myślę, że on w tej lidze mógłby sobie poradzić w prawie każdym klubie. Prejuce ma wszystko: szybkość, grę 1 na 1, a przy tym jest pracowity i bardzo posłuszny - przekonuje Cecherz, który później prowadził Nakoulmę przez półtora roku po jego powrocie do klubu z Zamościa.
Trener Hetmana polecał swojego piłkarza Czesławowi Michniewiczowi, wówczas szkoleniowcowi Arki. Michniewicz ociągał się jednak trochę z decyzją i Nakoulma wylądował w pierwszoligowym Górniku Łęczna. Grał w nim przez dwa sezony, potem był wypożyczany. Zdaniem wielu - trwało to stanowczo za długo.

Straszne odzywki

Kilkanaście dni temu przeżył przykrą sytuację. Jego Górnik Zabrze grał wyjazdowy mecz z Jagiellonią Białystok i rywal, Alexis Norambuena, najpierw zaatakował go dwiema nogami, na szczęście bez konsekwencji, a chwilę potem podbiegł i coś jeszcze powiedział. - Nazwał Prejuce jeb... czar... - przyznał po meczu prezes Górnika Artur Jankowski. Tego było za wiele. Nakoulma nie wytrzymał, dał się sprowokować i złapał rywala za szyję. Wyleciał z boiska, ale czerwona kartka została później anulowana.
To zachowanie nie powinno dziwić, bo na punkcie rasizmu zawsze był czuły. Zaczął go poważnie doświadczać podczas meczów wyjazdowych, gdy jeszcze występował w Łęcznej. - Ludzie dziwnie się zachowywali. Mieli jakiś różny punkt widzenia do czarnej skóry na przykład. Na początku to było coś strasznego - wyznał w rozmowie z Weszło.
Mniej więcej w tym samym czasie Prejuce zaczął się zmieniać. Dzisiaj nie rozmawia nie tylko z dziennikarzami, ale nawet z biurem prasowym swojego klubu. Gdy dzwonimy i próbujemy go jednak namówić na wywiad, nie odbiera telefonu, a na smsa odpisuje tak: "Niech mi pan wyśle jedno pytanie i ja zobaczę najpierw, czy w ogóle mogę na to odpowiedzieć". Potem już nie ma kontaktu. Nieliczni dziennikarze, którym w ostatnich latach udało się z nim dłużej porozmawiać, wspominają, że po włączeniu dyktafonu zmieniał się o 180 stopni. Uważał na każde słowo, a jednocześnie sprawiał wrażenie człowieka, którego ktoś w Polsce skrzywdził i który z tego powodu nie jest w stanie teraz komukolwiek zaufać.

Mundial

To prawdopodobnie jego ostatni sezon w Górniku. Latem kończy mu się kontrakt i, jeżeli nic się nie zmieni, piłkarz już wkrótce będzie mógł podpisać umowę z nowym pracodawcą. Przed tym sezonem był już jedną nogą w Tereku Grozny. Dostał tam świetne warunki finansowe, przeszedł nawet badania medyczne w Rzymie, ale w ostatniej chwili zrezygnował z transferu. Tak trochę w swoim stylu - tajemniczo, nie do końca wiadomo, dlaczego.
Ale transfer na Zachód to nie jedyne jego marzenie, które może się w końcu spełnić. Reprezentacja Burkina Faso jest bardzo blisko awansu na mundial. W decydującym dwumeczu mierzy się z Algierią i pierwszy mecz wygrała u siebie 3:2. Nakoulma grał przez 90 minut, ale niczym specjalnym się nie wyróżnił. Wciąż czeka na swój wielki mecz w reprezentacji, która ostatnio notuje historyczne wyniki i w rankingu FIFA wyprzedza Polaków. W tegorocznym finale Pucharu Narodów Afryki przegrała 0:1 w Nigerią, a piłkarz Górnika w drugiej połowie przeprowadził piękną akcję, po której mogło dojść do wyrównania. Teraz, 19 listopada w Algierii, będzie chciał przesądzić o losach najważniejszego meczu w historii swojego kraju.
Próbujemy w jego sprawie skontaktować się z tamtejszą federacją piłkarską, wysyłamy maila. W końcu dostajemy krótką odpowiedź: "Prejuce Nakoulma to jeden z naszych najlepszych piłkarzy. Ludzie go tutaj rozpoznają na ulicach i kochają, a jeżeli pomoże nam awansować, będzie prawdziwe szaleństwo. Dziwi nas tylko trochę, że taki zawodnik gra ciągle w lidze polskiej, a nie niemieckiej albo francuskiej". Nic dodać, nic ująć.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online