Forum
 

Strejlau o transferze Mączyńskiego do Chin

- W Chinach trenują Lippi czy Okuka, a do niedawna grali tam Drogba z Anelką. Piłka chińska jednak nie rozwija się zgodnie z życzeniami i wyobrażeniami tamtejszych decydentów - powiedział Andrzej Strejlau.
Andrzej Strejlau - selekcjoner reprezentacji Polski w latach 1989-1993. Szkoleniowiec chińskiego Szanghaj Shenhua.
- W Chinach od wielu lat inwestują w piłkę nożną, starają się uczyć, ściągają trenerów z zagranicy i piłkarzy. Trzeba jednak przyznać, że biorąc pod uwagę nakłady, efekty nie są powalające. Fakt że w Chinach jednak pracę za gigantyczne pieniądze podjął tak wyśmienity trener jak Marcelo Lippi o czymś świadczy. Podobnie jak to, że jeszcze niedawno grali tam tacy piłkarze jak Nicolas Anelka czy Didier Drogba. Dwa lata temu wicemistrzostwo Chin zdobył doskonale znany z pracy w Polsce Dragomir Okuka, który został także uznany najlepszym trenerem. Także Mączyński trafi w dobre towarzystwo.
- Tyle że wokół piłki azjatyckiej nie panuje ostatnimi czasy zbyt dobry klimat. Mam oczywiście na myśli doniesienia o działaniach kolejnych mafii bukmacherskich, które ustawiają mecze. Największym problemem w Azji, a w Chinach szczególnie, jest różnica w mentalności. Tam polecenie przełożonego jest rozkazem i świętością. Co jest bronią obosieczną, bo azjatyckim piłkarzom brakuje później nieco fantazji i spontaniczności. Mączyński i tak ma szczęście, że Chińczycy coraz bardziej starają się naśladować zachód. W moich czasach piłkarze byli niemalże cały czas na zgrupowaniu. Cały tydzień zamknięci byli w bazie, dopiero po spotkaniu na jedną noc mogli jechać do swoich rodzin i następnego dnia znowu musieli stawiać się z powrotem w klubie. I tak przez cały rok, prócz dwóch miesięcy przerwy. Niedawno zostałem jednak zaproszony do mojego byłego klubu Shanghai Shenhua. Pokazano mi nowy ośrodek treningowy. 10 boisk trawiastych i jedno ze sztuczną nawierzchnią i oświetleniem. Nie mogłem się napatrzeć. Pytam w końcu, no ale gdzie piłkarze. Wtedy usłyszałem, że piłkarze już nie są cały czas zamknięci, że trenują w bazie dwa razy dziennie, ale resztę czasu mogą spędzać jak chcą.
Czy decyzja o przeprowadzce do Chin oznacza dla Mączyńskiego koniec z reprezentacją? Przekonamy się wkrótce, co zrobi Adam Nawałka, ale proszę popatrzeć na to w ten sposób. To jest osiem godzin lotu, a może być nawet więcej. Zmiana strefy klimatycznej i czasowej. Loty do Europy są albo z Pekinu albo z Szanghaju, a Mączyński trafił do miasta Guiyang (oddalonego od Pekinu o ponad 2 tysiące kilometrów, a od Szanghaju o 1800 - przyp. red.), czyli czeka go jeszcze podróż wewnątrz kraju. Jaki jest sens powoływać zawodnika na trzydniowe dajmy na to zgrupowanie, który musiałby przebyć taki dystans? Zobaczymy czy Nawałka aż tak wierzy w swojego byłego podopiecznego.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online