Górnik: krajobraz po Nawałce

Górnik Zabrze prowadzony przez Ryszarda Wieczorka znacznie różni się od zespołu, jakim dysponował Adam Nawałka.
Sytuacja Górnika przypomina budowę nowego stadionu przy Roosevelta. Zamiast zapowiadanego hucznego otwarcia, nowe trybuny jeszcze długo nie będą dostępne dla kibiców. Od kilku miesięcy na obiekcie nie stawiają się robotnicy, zmienia się główny wykonawca projektu. Trwa inwentaryzacja. Prace zostały wstrzymane. 

Ludzie związani z Górnikiem wspominają, że za czasów trenera Adama Nawałki każda sprawa musiała być dopięta na ostatni guzik. Obecny selekcjoner tak bardzo wymagał sumienności, że czasem jego działalność można było wręcz uznać za represję. Po jego odejściu to się zmieniło. I nie jest to zarzut skierowany w stronę nowego trenera Ryszarda Wieczorka. – Różnica między tymi szkoleniowcami jest taka, że Nawałka sterował, a Wieczorek jest sterowany – mówi „PS” były prezes Łukasz Mazur. – Widać to na przykładzie bramkarzy. Wieczorek nie miał nic do powiedzenia przy transferze Grzegorza Kasprzika. Trzeciego bramkarza nie potrzebował, ale zarząd ściągnął go, żeby przypodobać się części kibiców.

Nie wnikając w szczegóły tego przykładu nieprofesjonalnie prowadzonej polityki transferowej, trzeba napisać, że obecnie sytuacja przypomina tę, jaka panuje w większości klubów ekstraklasy. Problem polega na tym, że to właśnie ten żołnierski dryl Nawałki pchał Górnika, wyróżniał go z szarej masy. – Niestety w klubie, w którym patologie można spotkać niemal na każdym kroku, trzeba być gościem wymagającym każdego dnia. Jeśli się choć na chwilę odpuści, w jakiejkolwiek sprawie, wszystko może w jednej chwili się posypać – przyznają ludzie znający zabrzańskie realia. I rzeczywiście się posypało. Sytuacja finansowa Górnika od kilku lat jest fatalna, ale ostatnio bańka pękła i zaległości po raz pierwszy przekraczają już ponad trzy miesiące.

Trener może mieć kłopoty nie tylko ze zmotywowaniem piłkarzy, ale i ustawieniem drużyny. Nie dość, że stracił kapitana Krzysztofa Mączyńskiego, to doszła jeszcze plaga kontuzji w zespole. – Oczywiście zawodników brakuje. Działacze niby szukają, tylko kogo znaleźli? Stoperów, którzy nie posiadają jednej z podstawowych cech, czyli szybkości – denerwuje się Adam Banaś, legenda zabrzańskiego klubu. – Zresztą nie tylko o środkowych obrońców chodzi. Kontuzjowanego Pawła Olkowskiego, który i tak latem odchodzi do Niemiec, zastępuje Maciej Mańka. Z całym szacunkiem, ale jak to brzmi? Mańka za Olkowskiego. Nie będę już przypominał o niedoszłym transferze Dawida Jarki – wylicza Banaś.

– Trzeba być realistą. Klub ma problemy z uzyskaniem licencji, w związku z zakazem transferów możemy ściągać piłkarzy na konkretnych warunkach – odpowiada Wieczorek. – Odszedł Mączyński przyszedł Robert Jež. Kadrowo niby się wyrównało. Ale Mączyński wyjechał jako reprezentant kraju. Ciężko na dziś stwierdzić, czy jakościowo nie ma straty. Robert musi odbudowywać formę – tłumaczy trener. – Z kolei fakt, że Dawid pojawił się u nas na testach, też o niczym nie świadczy. Sprawdzamy wielu zawodników i przypomnę, że to nie my, tylko Wisła testowała zawodnika, który okazał się być nie piłkarzem, tylko studentem z Rumunii. Jarka zgłosił się na testy i jako były napastnik Górnika, który wcześniej był z niezłej dyspozycji, dostał szansę. Nie został w klubie. Koniec tematu – zaznacza Wieczorek.

Różnic między obecnym, a poprzednim szkoleniowcem jest wiele. Najbardziej widoczne to podejście dyscyplina. Za kadencji Nawałki wszyscy, nie tylko piłkarze, funkcjonowali jak maszyny. Trener wymagał, nie brał pod uwagę stwierdzenia „nie da się, tego nie można”. To, co teraz wydaje się przeszkodą Górnika – zakaz transferowy – wtedy nie przeszkadzało. Nawałka nie patrzył na warunki. Że słabo. Że nie ma pieniędzy. Zawsze szukał rozwiązań. Tak też to działało w przypadku drużyny, była wyciśnięta do granic możliwości. Wieczorek jest zdecydowanie łagodniejszy. Tak jak łagodniejsze są prowadzone przez niego treningi. Za Nawałki zajęcia były dłuższe, składały się z wielu elementów. U Wieczorka – trening jest krótszy, choć bardziej intensywny.

Obu szkoleniowców wiele dzieli, ale mocno łączy takie samo podejście do Prejuce Nakoulmy. Skrzydłowy z Burkina Faso od dwóch lat odchodzi w zasadzie w każdym oknie transferowym. Nawałka był tego świadom, pomimo tego zawodnika nigdy nie skreślił, nie wymuszał na nim żadnych zachowań. Mało tego, piłkarz wiedział, że w razie braku transferu, nie zostanie skreślony. Taką samą metodę stosuje Wieczorek. – Liczę na niego. Prejuce ma świadomość, że dobrą postawą na boisku może wywalczyć sobie lepszy kontrakt w nowym klubie – przekonuje. Jest jednak jedno „ale”. Nakoulmie w czerwcu wygasa kontrakt, w Górniku na pewno nie zostanie. Zresztą sytuacja z Olkowskim jest podobna, już został sprzedany i latem wyjeżdża do Niemiec, ale Wieczorek zamierza na nich stawiać do końca i liczy na ich profesjonalizm.

Kadencję Nawałki cechowało to, że pod jego skrzydłami rozwijały się kariery piłkarzy, z którymi liczyła się cała ekstraklasa. Czy teraz Górnik odkryje w najbliższym czasie jakąś perłę, jaką kilkanaście lat temu miesięcy temu był Arkadiusz Milik, a ostatnio Olkowski, Mateusz Zachara, Adam Danch czy Łukasz Skorupski? Czy wyprodukuje kolejnych reprezentantów Polski? Wieczorek nie ma złudzeń. – Nie widzę na to szansy, nie ma w zespole materiału. Żaden znaczący zawodnik nie trafił do nas zimą – rozkłada ręce. Polityka kadrowa Nawałki z jednej strony przynosiła efekty, ale trzeba pamiętać, że obecny selekcjoner zostawił swojemu następcy jedną z najstarszych drużyn w ekstraklasie. Ściągnięty z Energetyka Rybnik Rafał Kurzawa, który zadebiutował w ekstraklasie w meczu z Zagłębiem (0:3), czy przesunięty z drugiej drużyny Konrad Nowak to wyjątki.

Jakby Wieczorek miał mało problemów, jeszcze przed pierwszym spotkaniem w roli nowego trenera Górnika wystąpili przeciwko niemu zabrzańscy kibice. – Jeszcze się dobrze nie zorientował w klubie, a już fani go chcieli odwołać. Od samego początku byli mu przeciwni. Wieczorek potrzebuje czasu, żeby można go było oceniać tak jak teraz Nawałkę. Choć jego poprzednik też nie miał łatwo momentami. Pod koniec był uwielbiany, ale nie zawsze tak było. Przypomnę tylko, że dwa razy znalazł się na pograniczu zwolnienia. Za każdym razem stawała za nim murem prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik – przypomina Banaś.

I tutaj można znaleźć kolejną różnicę. Wydaje się, że za Wieczorkiem pani prezydent w sytuacji krytycznej już tak stanowczo nie stanie.

Kontuzjowani piłkarze Górnika

Seweryn Gancarczyk
Przechodzi rehabilitację po operacji przepukliny sportowej. Mała szansa, aby wrócił wiosną do składu.

Paweł Olkowski
Na zgrupowaniu reprezentacji nabawił się urazu stawu kolanowego. Nie wiadomo, kiedy wróci na boisko.

Adam Danch
Rozpoczął indywidualne treningi po zerwaniu więzadła krzyżowego. Może wrócić w połowie rundy wiosennej.

Mariusz Magiera
Przechodzi rehabilitację po złamaniu kości piszczelowej. W tym sezonie nie zobaczymy go na boisku.

Mariusz Przybylski
Dochodzi do pełnej sprawności po urazie stawu skokowego. Prawdopodobnie będzie do dyspozycji trenera na mecz z Koroną.

Mateusz Zachara
Trenuje po urazie mięśnia przywodziciela, istnieje szansa, że zagra w spotkaniu z Legią.

Błażej Augustyn
Podczas meczu z Zagłębie sygnalizował problemy ze stawem skokowym. Nie wiadomo kiedy wróci na boisko.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online