Sport: Zabrzanie podnieśli rękawice

Wbrew wszelkim trudnościom organizacyjno-finansowym, zabrzanie w najgłębszych pokładach swej ambicji znaleźli siły na wyrwanie „Kolejorzowi” remisu.
Sztab szkoleniowy zabrzan pchnął do boju jedenastkę taką samą, jaka zaczynała mecz z Cracovią (z oczywistą zmianą: Dominik Sadzawicki zamiast kontuzjowanego Oleksandra Szeweluchina). Mariusz Rumak - wbrew przewidywaniom Józefa Dankowskiego, spodziewającego się składu "Kolejorza" podobnego jak w czwartkowej konfrontacji pucharowej - posadził na ławie aż czterech uczestników tamtej potyczki. 
Ma jednak w czym wybierać szkoleniowiec Lecha. Na szpicy zagrał tym razem rekonwalescent Łukasz Teodorczyk. Ile znaczy jego obecność - a raczej, umiejętności - pokazało pierwsze 20 minut. W 5 minucie Pavels Steinbors jeszcze przeniósł nad poprzeczką jego główkę z 7 metrów. Przy drugiej próbie wicekróla strzelców ub. sezonu był już bezradny. Teodorczyk nawrócił Sadzawickiego w narożniku pola karnego, i - korzystając z zasłony przebiegającego Szymona Pawłowskiego - posłał piłkę w długi róg, poza zasięg rąk łotewskiego golkipera Górnika.
Wydawało się, że Lech zmiażdży Górnika - do tego momentu akcje zaczepne gospodarzy zamykały się cyfrą 1. Ale stracony gol podrażnił miejscowych, gości zaś - wprawił w samouspokojenie. Dodatkowo zaś - rozkojarzyła sytuacja z 33 minuty. Zaczęło się więc dziać w szesnastce gości: po rogu minimalnie niecelnie główkował Błażej Augustyn, później - w idealnej niemal sytuacji - Radosław Sobolewski trafił w... leżącego na drodze piłki do bramki Mateusza Zacharę.
Górnicy byli jednak cierpliwi. Od początku II połowy próbowali kruszyć kolejarski szlaban. A jak już wstrzelili się w światło bramki - bo był to pierwszy celny ich strzał w meczu! - padło wyrównanie. Rafał Kosznik raczej próbował strzelać z 17 metrów, wyszła jednak z tego kapitalna asysta: Jasmin Burić był bezradny wobec dzióbnięcia w wykonaniu Zachary. Chwilę potem powinno być nawet 2:1, ale Robert Jeż chybił o centymetry!
Kwadrans potem wcelował między słupki z woleja Roman Gergel, ale przecież bośniacki bramkarz przyjechał do Zabrza również po to, by cokolwiek złapać - i tu miał ku temu okazję. Lech - czując wymykający się z rąk fotel lidera (pozostałby w nim w razie zwycięstwa) - próbował przenieść grę na połowę zabrzan, celu jednak nie dopiął. Wynik 1:1 nie skrzywdził zaś żadnego z rywali...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online