Marcin Bochynek: Nie można robić łaski!

- Lech sprowadził zabrzan do parteru. Grając bez inwencji, nie można osiągnąć wyniku - przekonuje Marcin Bochynek. Zabrzanie przegrali z Lechem 0:3, grając dobrze jedynie przez pierwsze 10 minut.
- Lista błędów, jakie popełnili górnicy, jest długa - nie ma wątpliwości Marcin Bochynek, który w 1988 roku zdobył ostatni tytuł mistrzowski dla zabrzańskiego klubu. - Dominik Sadzawicki i jego koledzy z obrony nie powinni tak grać. Gdy rywale atakowali, trzeba było do nich doskakiwać. Piłka nożna to gra kontaktowa. Zabrzanie w niedzielę o tym zapomnieli - przekonuje utytułowany trener.
- Kolejny problem to brak ognia w ataku. Na początku jeszcze jakoś to wyglądało, ale później było już kiepsko. Bartosz Iwan, podobnie jak pozostali gracze, mógł więcej z siebie dać. Widać wyraźnie, że drużyna ma za mało wyćwiczonych schematów. Zawodnicy powinni być również bardziej kreatywni. Nie radzili sobie bez Łukasza Madeja, który umie wygrywać pojedynki i potrafi niebanalnie zagrać - analizuje Bochynek.
- Brak Łukasza był widoczny - tego samego zdania jest Bartosz Iwan, który przyznawał również, że Górnik miał w niedzielę zdecydowanie słabszy dzień.
Jeszcze gorszy przytrafił im się w drugiej połowie października, gdy ulegli u siebie Wiśle aż 0:5. Paweł Brożek zaliczył wtedy hat tricka.
- Jakoś ostatnio tak jest, że kiedy drużyna przegrywa, to z... pompą - przyznaje Bochynek. W starciu z Białą gwiazdą zabrzanie fatalnie wypadli zwłaszcza w drugiej połowie. Była to zresztą najwyższa porażka Górnika od 39 lat, kiedy przegrał na Roosevelta 0:5 z Legią. Zdaniem Bochynka Ślązacy mają również problemy z dublerami. - Robert Warzycha i Józek Dankowski nie mają za dobrych rezerwowych. Widoczne jest to przez cały sezon. Najbardziej irytuje mnie to, gdy dany dubler wchodzi na murawę i niewiele się stara. Taki piłkarz powinien wypruwać sobie flaki, pokazać, że jest ambitny, a nie robić łaskę. Pojawia się na boisku i odrabia pańszczyznę. Kogo mam na myśli? Nie będę wymieniał nazwisk - ocenia surowo były szkoleniowiec.
W tym gronie można byłoby umieścić Macieja Małkowskiego, który zarówno w lidze, jak i w PP rozegrał trzy spotkania. W żadnym z nich nie wypadł dobrze. Pomocnik nie jest już graczem Górnika. Krajowa Izba ds. Rozwiązywania Sporów podjęła decyzję o unieważnieniu jego kontraktu z winy klubu.
- Ktoś może stwierdzić, że krytykując zespół robię do własnego gniazda, ale chcę pokazać, co w drużynie jest do poprawy. Biorąc pod uwagę cały sezon zespół i tak osiąga dobre wyniki. Plasuje się w tabeli na 5. miejscu, a kilka dużych firm ma problemy i plączę się gdzieś na dole - tłumaczy Bochynek.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online