Dołek Radosława Sobolewskiego?

Radosław Sobolewski nie przypomina w tym sezonie gracza z poprzednich rozgrywek. Defensywny pomocnik potrzebuje odpoczynku. Jesienią ubiegłego roku Sobol był uważany za MVP ligi, czyli najbardziej wartościowego gracza rozgrywek. Zdobył wtedy 7 bramek, a przy nim rozwinął skrzydła Krzysztof Mączyński, którego grę zauważano w dalekich Chinach. W tym sezonie Sobol jest cieniem zawodnika z poprzedniej rundy. 
W ostatniej kolejce, w meczu z Legią (0:4), zabrzanie wypadli fatalnie. Nie oddali ani jednego celnego strzału! Defensywny pomocnik był w tym meczu niewidoczny. - Tak jak prawie wszyscy zabrzanie. Najbardziej widać było Pavelsa Steinborsa, jak cztery razy wyciągał piłkę z siatki - przyznaje Andrzej Iwan, były gracz Górnika i reprezentacji Polski.- Nie można jednak na niego zwalać winy za tę porażkę - ocenia Marek Motyka, który prowadził w przeszłości zabrzański zespół.

Odżyje w... Turcji

W starciu z Lechem Sobol również nie zachwycił. Podobnie było we wcześniejszych spotkaniach. - Na początku rundy jego gra jeszcze jakoś wyglądała, ale później im dalej, tym gorzej - przekonuje Marek Kostrzewa, który miał udział w edukacji piłkarskiej Sobolewskiego. W 2003 roku, razem z Bogusławem Kaczmarkiem, sprowadził go do Groclinu. To tam zawodnik wypromował się i później trafił do Wisły Kraków, gdzie stał się symbolem klubu. Wcześniej z drużyną z Grodziska Wielkopolskiego zdobył jeszcze Puchar Polski.
- Radek ma już prawie 38 lat (13 grudnia obchodzi urodziny - przyp. red.) i mimo że zawsze gra na sto procent, organizmu nie oszuka. W jego przypadku nastąpiło tak zwane zmęczenie materiału. To bardzo ambitny człowiek, który ma głowę na karku, ogromne doświadczenie. Doskonale wie, jak się ustawić, gdzie podać piłkę. Nie biega niepotrzebnie jak niektórzy ligowcy, ale łapie go już zadyszka związana z wiekiem - przekonuje Kostrzewa.
Takiego samego zdania jest Iwan. - Baterie powoli mu siadają. Jest już zaawansowany wiekowo i potrzebuje odpoczynku. Zimą wyjedzie z drużyną na zgrupowanie do Turcji. Tam odpocznie na słońcu, podładuje akumulatory i w kolejnej rundzie znowu będzie miał siły - przekonuje ekspert Orange Sport.

Wtedy był Mączyński

Za czasów trenera Adama Nawałki Sobolewski był bardziej oszczędzany. U obecnego selekcjonera kadry narodowej w Górniku grał od pierwszej minuty, ale czasami był wcześniej ściągany z boiska.
Pod wodzą duetu Robert Warzycha - Józef Dankowski pauzował tylko w jednym meczu z powodu urazu, a w pozostałych siedemnastu grał od początku do końca. - Nawałka miał w kadrze Mączyńskiego i kiedy Sobol odpoczywał, udanie zastępował go młodszy kolega. Warzycha z Dankowskim takiego luksusu nie mają. Jeśli zdecydowaliby się na posadzenie Sobolewskiego na ławie, w środku pola powstałaby dziura. Poza tym nie wiadomo, jak sam piłkarz by zareagował - analizuje Motyka.
- Radek ma już swoje lata. Siedzenie na ławie nie jest dla niego. Jest zdrowy, to chce grać. On ma to w genach - dodaje Kostrzewa.

Czołg, ale nie na czterdziestkę

Sobolewski to obecnie jeden z najstarszych graczy w lidze. O rok więcej ma od niego Marcin Malinowski. Możliwe jest, że Malina w lipcu 2015 roku przedłuży umowę z Ruchem i w grudniu zagra w lidze jako czterdziestolatek. Czy Sobol ma szansę, by grać w najwyższej klasie rozgrywkowej w tak zaawansowanym wieku? - Sobolewski i Malinowski to dwaj różni piłkarze. Pierwszy z nich, to na boisku czołg, o który rozbija się wielu graczy. Malina gra inaczej. Ma też inną pozycję na boisku, bo jest ustawiony na środku obrony. Według mnie jednak Sobol do czterdziestki w ekstraklasie nie dociągnie - przyznaje Kostrzewa.

Nie dla mediów

- Radek to nadal duży kapitał Górnika. Ma ogromny szacunek w szatni. Jest prawą ręką trenera. W Wiśle Kraków nadal by go chcieli. Fani "Białej gwiazdy" do dzisiaj wypominają rezygnację z Sobola trenerowi Franciszkowi Smudzie. Radek jest też bardzo konsekwentny. To co sobie postanowi, realizuje. Od lat nie rozmawia z dziennikarzami. Sparzył się na kontaktach z nimi i dlatego nie udziela wywiadów. Nigdy też nie pchał się na afisz. Są u nas w lidze osoby, które uwielbiają się lansować, a Radek jest ich przeciwieństwem - dodaje Motyka.
- Media uważają go za milczka, ale w towarzystwie wcale taki nie jest. Rozmowny i sympatyczny chłopak - wspomina Iwan.
Co ciekawe, w weekend na zakończenie tegorocznych zmagań ligowych defensywnego pomocnika Górnika czekać będzie mecz w Białymstoku z klubem, w którym się wychował.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online