Sport: Górnik nie przełamał fatanej passy

Trwa fatalna seria Górnika na swoim stadionie, który na zwycięstwo czeka od 23 sierpnia. W poniedziałek zespół z Zabrza tylko zremisował z Koroną.
W toczonym w mroźnej zimowej aurze meczu nie brakowało sytuacji. Atakowali zwłaszcza zabrzanie. Gospodarze już po kilku minutach powinni byli prowadzić, ale świetnej wrzutki w wykonaniu aktywnego Łukasza Madeja nie wykorzystał Bartosz Iwan. Piłka po jego strzale głową minimalnie minęła cel. Górnik zagrożenie stwarzał przede wszystkim ze stałych fragmentów, a kiedy do piłki podchodził Mariusz Magiera, to pod bramką Vytautasa Cerniauskasa robiło się naprawdę gorąco. Dobrych dośrodkowań nie udało się jednak zamienić na bramkę ani Rafałowi Kosznikowi, ani Błażejowi Augustynowi, a raz po strzale bezpośrednio z rożnego w wykonaniu Magiery piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy Korony. Kielczanie rzadko zagrażali bramce Górnika. Raz mogło się jednak skończyć na karnym, kiedy to po zagraniu Oliviera Kapo futbolówka trafiła w rękę Magiery. Arbiter jednak nie zareagował.
Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia gości. Korona zaczęła znacznie odważniej, a na efekty nie trzeba było długi czekać. Serhij Pyłypczuk zagrał do Radka Dejmka, a ten z kilku metrów posłał piłkę do siatki. Zaraz potem cały zespół wykonał kołyskę. - To dla mojej córeczki, która urodziła się przed tygodniem - cieszył się pomocnik kielczan Jacek Kiełb.
Od 66 minuty goście mieli jednak utrudnione zadanie. Za kolejny faul z boiska wyleciał bowiem Lukas Klemenz. Debiutujący na boiskach ekstraklasy zawodnik dwie żółte kartki zobaczył w przeciągu zaledwie sześciu minut!
Grający w przewadze zabrzanie znowu, jak na początku pierwszej połowy, mieli zdecydowaną przewagę, ale piłka po strzałach Iwana czy Romana Gergela, jak zaczarowana mijała cel. W końcu do wyrównania udało się doprowadzić rezerwowemu Szymonowi Skrzypczakowi. Ten były król strzelców II lig, który jesienią był na zesłaniu w rezerwach Górnika, idealnie znalazł się w polu karnym i z najbliższej odległości skierował futbolówkę do siatki. W dramatycznej końcówce nikomu nie udało się już trafić do siatki.
Dla Górnika wczorajsze spotkanie było już szóstym kolejnym w lidze, którego nie udało się wygrać na swoim stadionie. Po raz ostatni ta sztuka udała się zabrzanom pod koniec sierpnia ub. roku

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online