Forum
 

Sport: Koniec passy zabrzan. Przybylski wrócił po 16 miesiącach

Górnik po sześciu latach przegrał z Wisłą w Krakowie, choć już w 2 minucie prowadził 1:0.
Od 2009 roku Wisła czekała na wygraną z Górnikiem na własnym boisku. W tym czasie cztery razy przegrała i dwa zremisowała. Ostatnio niespełna miesiąc temu po meczu, w którym lepszy był Górnik. Sobotnia „zemsta” za lata niepowodzeń była jednak w pełni udana.
Początek to prawdziwa kanonada. Górnik objął prowadzenie już w 2 minucie po zagraniu z lewej strony Magiery i efektownym woleju Romana Gergela. Na boisko miało wyjść trzech zabrzańskich Słowaków, ale na rozgrzewce kontuzji doznał Robert Jeż i został na ławce. Zastąpił go Bartosz Iwan i można powiedzieć, że do jego zejścia Górnik grał w... dziesiątkę. Gol Boguskiego był nieco przypadkowy – odbita piłka trafiła pod nogi gracza Wisły – ale to tylko pobudziło nadzieję na dobry mecz. I taki był. Szybki, otwarty, ze sporą liczbą okazji. Świetny strzał Dudki kapitalnie obronił Steinbors, a po drugiej stronie mieli okazje Skrzypczak i Madej.
Krótko przed przerwą z krwawiącą głową opuścił boisko bardzo dobrze grający Rafał Kurzawa, ale po przerwie na nie wrócił. Górnik po 16 sekundach drugiej połowy stracił gola. Steinbors piąstkował piłkę wprost pod nogi rywala, wstrzelona w pole karne piłka trafiła pod nogi Garguły, a gol był formalnością. Wisła poszła za ciosem, a Górnik chyba wciąż był w szatni. O ile w dwóch pierwszych trafieniach dopisało Wiśle szczęście, to trzecie poprzedziła świetna akcja. Burliga dostał świetne podanie, ograł Dancha i przytomnie strzelił w „okienko”. To był nokaut. Górnik niczym nie był w stanie odpowiedzieć poza dwoma zmianami – akurat Cerimagić nieco jakości do gry zabrzan wniósł. A Wisła, która z każdą minutą grała coraz lepiej i pewniej, odpowiedziała czwartym golem. Stilić, który wszedł na boisko z ławki, wrzucił piłkę na głowę Brożka, który poradził sobie z pilnującym (?) go Magierą i Steinborsem. Wisła miała okazję nawet na piątą bramkę, a Górnik w końcówce też kilka razy w końcu zagroził bramce gospodarzy. Pod bramką brakowało jednak „ostatniego” podania, jakości i snajpera. Trzeba jednak odnotować powrót na boisko Mariusza Przybylskiego, który nie grał w meczu pierwszej drużyny od 18 grudnia 2013 roku (3:1 z Legią w PP). Wisła będzie walczyć o puchary, a Górnik? Jeżeli za tydzień nie wygra z Pogonią, to w zasadzie będzie miał już po sezonie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2019 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online