Łukasz Madej: Moja rola się zmieniła...

Dziesięć lat temu grał m.in z Veljko Nikitoviciem. Teraz sposób bez niego wyobrazić sobie jedenastki z Roosevelta.
Był sezon 2004/05, kiedy w drużynie Górnika Łęczna wychodzili razem na boisko Łukasz Madej i Veljko Nikitović. Obaj byli już w miarę doświadczonymi piłkarzami. Madej miał 23 lata, a Serb 2 lata więcej. Minęła dekada, a obaj... wciąż spotykają się na boisku. W poniedziałek zabrzański Górnik - z Madejem - przyjedzie do Łęcznej. W tym roku zabrzanie na tym obiekcie już wygrali. Nikitović wtedy pauzował za kartki, a mecz oglądał z... kibicami.

Niby nic nowego

Teraz powinien wystąpić. Podobnie jak Madej. Zabrzanin wtedy grał jako podwieszony napastnik. W systemie 3-5-1-1 miał więcej swobody i nie był tak obciążony zadaniami defensywnymi. Nie krył, że taka rola bardzo mu odpowiada. Zresztą przekładało się to na gole i asysty. Miał jeden z lepszych sezonów w karierze. Dziś, kiedy Górnik wrócił do gry czterema obrońcami, a Roman Gergel z konieczności jest ustawiany jako napastnik, Łukasz Madej gra na prawej pomocy. Niby nic nowego, bo przez wiele lat szkoleniowcy widzieli go w tej roli. Także na Roosevelta. - Tak było choćby za czasów trenera Adama Nawałki. Ostatnio jednak grałem na „10”. Występowałem na pozycji zawodnika podwieszonego pod napastnika, kreującego grę, ale też często schodzącego ze środka pola na skrzydło. Trener Robert Warzycha wymaga ode mnie, bym wracał i wspomagał zespół w defensywie - mówi doświadczony pomocnik.

Musi pomagać

Trener Robert Warzycha nie ma obaw, że Madej sobie poradzi. - Z tym doświadczeniem i z takimi umiejętnościami? To przede wszystkim kwestia odpowiedniego nastawienia. Łukasz do przodu gra bardzo dobrze i tego nikt mu nie odbierze, ale dziś żadna drużyna nie może sobie pozwolić na to, by piłkarz nie uczestniczył w grze obronnej. Szczególnie w takim ustawieniu, jakie w tej chwili preferujemy. Musi pomagać w defensywie bardziej niż w poprzednim sezonie. Fizycznie na pewno sobie poradzi. W Krakowie przez większość spotkania robił to, czego od niego wymagamy - dodaje Warzycha. - Czy przez to stracimy Łukasza, który dawał nam tyle w grze ofensywnej? Moim zdaniem nie.
- To nie będzie taki sam Madej, ale mam nadzieję, że - tak jak w poprzednim sezonie - będę miał na koncie asysty i bramki. Moja rola się zmieniła, trener wymaga ode mnie, bym skupiał się na defensywie - to jeszcze raz Madej, który pytany o poniedziałkowy mecz mówi wprost, że faworytem będzie Górnik z Zabrza. - Zgoda, to łęcznianie wygrali w 1. kolejce, ale my mamy teoretycznie lepszych piłkarzy i lepszy zespół. Choć oczywiście wiem, że wszystko zweryfikuje boisko. Kibice będą od nas oczekiwali przejęcia inicjatywy i ofensywnego futbolu. Wiosną było 1:0, a mogliśmy wygrać nawet trzema golami - kończy zawodnik.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]