Przed meczem Łęczna - Górnik

Po pierwszych meczach chwalono za grę piłkarzy zarówno Górnika Łęczna, jak i Górnika Zabrze. Jak będzie dziś wieczorem?
Zabrzanie mimo remisu w Krakowie wciąż mają na koncie zero punktów. W końcu sezon zaczęli „na minusie”. - Musimy o tym pamiętać. W ostatnich latach jeden punkt decydował o tym, że awansowaliśmy do grupy mistrzowskiej. Dlatego trzeba zacząć wygrywać – twierdzi Józef Dankowski, drugi trener zabrzan. 

Niech gra jak... wygląda

Górnik po meczu z Wisłą zebrał sporo pochwał nie tylko za jakość w ofensywie, ale też za grę obronną. - Wisła na pewno odbierze punkty wielu drużynom, a z nami w zasadzie nie stworzyła klarownych okazji. Co nie znaczy, że było idealnie. Nigdy tak nie jest... - Robert Warzycha raczej nie dokona w w formacji defensywnej żadnej roszady. Trio Danch-Kopacz-Magiera to dziś pewniacy, a na prawej stronie kolejny raz powinien wyjść Mateusz Słodowy, choć trener Górnika nie kryje, że od tego zawodnika wymaga jeszcze więcej. - Doskonale wiem, że praktycznie nie grał na poziomie ekstraklasy, więc nagle nie będzie najlepszym prawym defensorem w kraju. W Krakowie było więc nieźle... Wymagam jednak od Mateusza jeszcze więcej zdecydowania w grze obronnej. Niech gra tak, jak... wygląda, czyli jak silny i potężny „chłop”. Warunki ma doskonałe i wierzę, że z czasem nabierze zdecydowania i pewności siebie. W Krakowie nie ustrzegł się błędów, jednak im dłużej trwał mecz, tym było lepiej. Także dzięki asekuracji kolegów – dodaje Warzycha.

Uderzył się w pierś

W bramce gości zapewne drugi raz wyjdzie Sebastian Przyrowski. Sztab szkoleniowy wierzy, że stracona w Krakowie bramka to wypadek przy pracy, choć doświadczony bramkarz musi sobie zdawać sprawę, że limit błędów szybko może się wyczerpać, a nie ma nic gorszego niż kiks w debiucie. - Broniłem w sparingach i nie puściłem żadnego gola. Kraków? Już się w pierś uderzyłem. Jeśli bramkarz wznawia grę, to z jego strony jest duża odpowiedzialność. No i nie udało się, wpakowałem się tym zagraniem na minę – mówi dziś Przyrowski.
Słowo weryfikacja akurat jego dotyczy w bardzo dużym stopniu. Podobnie jak Bartosza Kopacza, który na bardzo odpowiedzialnej pozycji środkowego obrońcy ma w Zabrzu zastąpić Błażeja Augustyna. - Nikogo nie oceniajmy po pierwszym meczu. Ani na plus, ani na minus. A na mecz z Łęczną nastawiam się bardzo pozytywnie. W końcu to jedyna drużyna, której strzeliłem dwie bramki, i to na boisku w Łęcznej. Jedną w barwach Ruchu Radzionków, drugą, gdy grałem w Termalice. Może do trzech razy sztuka? - zastanawia się Kopacz.

Przybylski w osiemnastce

- Łęczna pewnie ograła w Chorzowie Ruch, który tydzień później wygrał bez wielkiego problemu z Piastem. Górnik z kolei zremisował po dobrej grze z Wisłą, a ta w następnej kolejce postawiła wysoko poprzeczkę bardzo chwalonej po ligowej premierze Cracovii... To wszystko pokazuje, że po jednym meczu nie da się wskazywać faworytów i outsiderów. W zasadzie cały pierwszy miesiąc ligi to weryfikacja potencjału każdej z drużyn, ale dziś wydaje się, że piłkarsko więcej z tej pary ma do zaproponowania Górnik z Zabrza – mówi Tomasz Hajto, były piłkarz Górnika i reprezentant Polski.
W osiemnastce zabrzan znalazł się Mariusz Przybylski, który z powodu urazu stracił pierwszy mecz. W roli defensywnych pomocników zagrają jednak Erik Grendel i Radosław Sobolewski. Ten ostatni kolejny raz został w Krakowie gorąco przyjęty przez fanów Wisły. Okazuje się, że pod koszulką Górnika miał założoną koszulkę z podziękowaniem za wsparcie. Miał ją pokazać, gdyby trener wcześniej ściągnął go z boiska. - Oczywiście, że o tym wiedziałem. Radek miał dać sygnał, gdyby uznał, że w tych trudnych warunkach nie daje już rady. Nie zrobił tego, a ja też potrzebowałem go na boisku – kończy trener Warzycha.

Pitry naprzeciwko

Goście grają o pierwsze punkty, a Łęczna, wygrywając, może wskoczyć do pierwszej trójki. - Tak się poukładało, ale spokojnie. Gramy z bardzo dobrą drużyną, która w naszej lidze może pokonać każdego. Są doświadczeni, zgrani, mają w grze jakość. Dlatego nie bawię się w dywagacje, kto jest faworytem. Trzeba wyjść i zagrać dobry mecz – to słowa Przemysława Pitrego, dziś piłkarza Łęcznej, a w latach 2008-10 napastnika Górnika. Nie był to dla zawodnika czas udany. W pierwszym sezonie zdobył tylko jednego gola. Graczem Łęcznej został tego lata po pięciu sezonach spędzonych w GKS Katowice.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]