Forum
 

Sport: W Zabrzu robi się dramatycznie

Zagłębie zasłużenie wygrało z zabrzanami. Druga połowa to koncert gospodarzy i koszmarna gra gości.
Niespodzianka? Absolutnie. Zagłębie jest „tylko” beniaminkiem pierwszej ligi, ale pokazało, że ambicją, charakterem, szybkością i sercem można pokonać będącego w coraz większym kryzysie Górnika.
Pierwsze minuty to bardzo wyrównane spotkanie. Górnik musiał mieć „w głowach” ostatnie niepowiedzenia, a gospodarze uznali, że jeżeli mają szansę „skaleczyć” gości, to przede wszystkim w pierwszych minutach spotkania. Do 11 minuty obie drużyny grały głównie w strefie środkowej, a pierwszą niezłą sytuację stworzyli gospodarze. Piłkę z rzutu wolnego wrzucał w pole karne Sebastian Dudek, a głową obok bramki strzelał Jakub Arak.
Mniej więcej po kwadransie Górnik opanował sytuację na boisku, przejął inicjatywę w strefie środkowej, dłużej zaczął utrzymywać się przy piłce. Między 20 a 23 minutą dwa razy na bramkę Zagłębia strzelał Bartosz Iwan. Najpierw głową obok bramki, a w drugiej sytuacji do siatki. Zaczęło się od straty piłki przez Zagłębie w okolicach własnego pola karnego, a piłkę w pole karne dośrodkował Dominik Sadzawicki. Iwanowi jednego nie można odmówić – technikę ma nienaganną, więc strzałem z półwoleja pokonał Wojciecha Fabisiaka.
Zabrzanie po raz pierwszy w tym sezonie jako pierwsi trafili do siatki. W lidze ta sztuka jeszcze im się nie udała. Dziewięć minut później po podaniu Rafała Kurzawy minimalnie obok słupka strzelał Łukasz Madej, ale im bliżej było końca pierwszej połowy, tym więcej jakości, a przede wszystkim determinacji było w grze Zagłębia.
Była 36 minuta, kiedy w polu karnym starli się Arak starł się z Danchem. Sędzia rzutu karnego nie podyktował i wywołał tą decyzją wściekłość fanów oraz Tomasza Łuczywka, który został odesłany na trybunę. Jeszcze w doliczonym czasie pierwszej polowy strzelali Madej – ładna obrona Fabisiaka – i Ryndak. Strzał tego ostatniego minimalnie minął poprzeczkę. Była to najlepsza sytuacja sosnowiczan do przerwy i zapowiedź tego, co kibice oglądali po przerwie.
Górnik chyba uznał, że krzywda mu się już nie stanie i zapłacił za to wysoką cenę. Nie da się grać na stojąco licząc tylko na indywidualne umiejętności. Gospodarze przez 25 minut byli lepsi w każdym elemencie gry, a sporo ożywienia wniósł do ich gry Michał Fidziukiewicz. To Zagłębie jeździło na „tyłkach”, grało pressingiem, a nagrodą były dwie strzelone bramki.
Wyrównał Łukasz Sołowiej. Stoper Zagłębia w drugiej połowie grał z bandażem na głowie, co nie przeszkodziło mu trafił do siatki. Rzut rożny wykonywał Dudek, defensywa zabrzan nie pierwszy raz „przyspała”, a strzelec nawet nie musiał wyskakiwać do piłki, by zdobyć gola. I-ligowiec prowadził i wciąż grał lepiej. Drugi gol to dogranie piłki po ziemi z prawej strony. Minęła kilku graczy, w końcu nogę wystawił Krzysztof Markowski – zabrzanin, który nigdy nie zagrał w Górniku. Został bohaterem całego piłkarskiego Sosnowca.
Dopiero teraz goście przejęli na boisku inicjatywę, ale poza strzałem Madeja – niecelnym – było to bicie głową w mur. Bez pomysłu i bez poważnego zagrożenia bramki Zagłębia. Jak gra się pod bramką rywala pokazał w 88 min Fidziukiewicz, który niczym juniora ograł Kosznika, „złamał” akcję do środka i potężnym strzałem „wyrzucił” zabrzan z Pucharu Polski. Absolutnie zasłużenie, w sumie przez 60 minut będąc o klasę lepszym zespołem od gości. Czy był to pożegnalny mecz Roberta Warzychy w roli trenera zabrzan. Wiele wskazuje na to, że tak...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online