Krzysztof Maj szczerze o klubie

- Pracowaliśmy w bardzo trudnych warunkach. Z długami, bez stadionu i bez gwarancji regularnych wypłat - mówi Krzyszfot Maj, wiceprezes zarządu Górnika Zabrze.
» Czego was nauczył ostatni miesiąc?
Krzysztof Maj: - Sporo. Rzecz najważniejsza? Nawet oszczędzając, a do tego zmusza nas sytuacja, trzeba to robić w sposób wyważony. Nie może zbyt mocno ucierpieć jakość sportowa, bo ona jest istotą funkcjonowania klubu. Skoro mamy dwa punkty i jesteśmy na ostatnim miejscu, to znaczy, że te proporcje jednak zostały zachwiane. Stąd szybka reakcja, czyli transfery piłkarzy w drugiej połowie sierpnia.

» Wie pan, jakie komentarze pojawiają się w necie? Niektórzy piszą, że do Górnika trafił „szrot”.
- Wiem, jakie są komentarze, bo czasami czytam również wpisy na swój temat... Szrot? Nie zgodzę się. To są piłkarze, którzy z różnych powodów mieli zaległości treningowe, ale nikt nie ma wątpliwości, że potrafią grać w piłkę. Nie ściągamy emerytów. Michał Janota ma 25 lat, a Maciej Korzym jest o dwa lata starszy. Wkraczają w najlepszy dla piłkarza wiek. Kwiek wiosną miał ogromny wkład w awans Zagłębia Lubin do ekstraklasy, każdy w Zabrzu zna jego wartość. O sportowej klasie Radka Janukiewicza też nie muszę nikogo przekonywać. Paweł Widanow? Też ma 27 lat i jest sprawdzonym prawym obrońcą. O Adamie Dźwigale nawet nie mówię, skoro to 20-letni chłopak. Wiedzieliśmy, że „nowi” od pierwszego meczu nie będą błyszczeć, ale Górnik w tym sezonie zagra jeszcze 29 spotkań.

» Pojawiają się porównania do jesieni 2008 roku. Słuszne?
- O tyle, że podobna jest na tym etapie nasza sytuacja w tabeli. Ale już porównania transferów i wydanych kwot? To chyba żart. Wtedy czekano do zimy, kiedy wydano 7,2 miliona złotych na pięciu piłkarzy, z których jeden na starcie miał poważne problemy zdrowotne. Teraz każdemu z nowych płacimy mniej niż zarabiał w poprzednim klubie, bo dla nich to też jest podanie ręki z naszej strony. Za żadnego nie zapłaciliśmy złotówki. Wciąż na pensje wydajemy sporo mniej niż jeszcze wiosną.

» Kto w zasadzie odpowiada w klubie za politykę transferową?
- Od pięciu lat nic się nie zmieniło. Pierwszy trener i sztab szkoleniowy przy współpracy z zarządem. I byliśmy raczej chwaleni, skoro mimo ogromnych problemów finansowych Górnik przez pięć sezonów zajmował miejsce w pierwszej siódemce na zakończenie sezonu. Skorupski, Olkowski, Milik, Zachara, Mączyński... Ktoś ich wychował, ktoś po nich sięgnął, ktoś dał im szansę. Oczywiście, że zawsze może być lepiej i więcej, ale jeszcze rok temu byliśmy liderem, a wszyscy się dziwili, jak to jest możliwe. Pracowaliśmy w bardzo trudnych warunkach. Z długami, bez stadionu i bez gwarancji regularnych wypłat. Czy naprawdę komuś się wydaje, że świetni piłkarze ustawiali się w kolejce do gry w Górniku? Zaliczyliśmy pierwszy od lat falstart, ale ten sezon jeszcze trwa.

» Dziś ponoć finansowo jest lepiej?
- Jest, bo obligacjami właściciel spłacił długi, ale wciąż trzeba zaciskać pasa, bo drugi raz nikt w ten sposób nas nie wypuści. W Górniku każdy transfer w pierwszej kolejności jest akceptowany przez trenera. Jeżeli mówi „tak”, to wtedy my siadamy do stołu i rozmawiamy. Raz się dogadamy, innym razem nie, bo pewnego poziomu finansowego dziś nie przeskoczymy.

» Wyszło na to, że Robert Warzycha miał rację. Cały czas mówił o wzmocnieniach.
- Czy pan myśli, że myśmy ich nie chcieli? Ustaliliśmy - przy współpracy ze sztabem - priorytety transferowe na lato, a byli to bramkarz i napastnik. I byliśmy bardzo bliscy pozyskania Adama Stachowiaka i Michala Papodopulosa. Zawodnicy poprosili o kilka dni na podjęcie decyzji i dyskrecję. Media się dowiedziały, więc obaj dostali lepsze oferty, których nie mogliśmy przebić. Pracowaliśmy również nad tym, aby dwóch innych, zagranicznych napastników, zdecydowało się na grę dla Górnika. Ich kluby przechodziły jednak kolejne fazy eliminacji Ligi Europy. Może temat wróci w zimowym oknie transferowym.

» W sierpniu jednak kasa się znalazła.
- W porównaniu do wiosny ograniczyliśmy wydatki na zarobki o ponad 30 procent. To kolosalna zmiana. Zgodzę się, że o ile za kadencji Adama Nawałki jedni odchodzili, a drudzy przychodzili, to Robert Warzycha takiego komfortu nie miał. Jak mówiłem, dziś widzimy, że pewne proporcje zostały zachwiane, ale po cichu wierzyliśmy, że kadra, która zaczęła sezon jednak sobie poradzi w walce o górną połówkę. Cieszyliśmy się z tego, że zostali Erik Gergel i Roman Grendel, co takie oczywiste nie było. Bartek Kopacz miał wzmocnić obronę, a sztab szkoleniowy wraz z Mateuszem Sławikiem wskazał na Sebastiana Przyrowskiego, który był obserwowany w kilku meczach i zapewniam, że jego bardzo dobra postawa pomogła Tychom wygrać kilka spotkań. Po cichu wierzyliśmy, może na wyrost, że odkryciem ligi może zostać Marcin Urynowicz, który dla Gwarka strzelił 70 goli. Był jednak potwornie zmęczony... Ale to wciąż jest nadzieja klubu, chłopak urodzony i wychowany w Zabrzu. Kontuzji doznał Konrad Nowak, który fajnie skończył poprzedni rok. A urazy Magiery, Przybylskiego, Sobolewskiego.... Pomijam już, że w piłce trzeba mieć trochę farta. Nikt nie powie, że Górnik był słabszy od Piasta, Wisły, Łęcznej czy Ruchu. Każde z tych spotkań mogliśmy nawet wygrać. Była też „piłka meczowa” w spotkaniu z Lubinem. Wierzymy, że karta w końcu się odwróci, choć zgadzam się, że sytuacja w tabeli jest bardzo zła. Także dlatego, że wygrywają nasi konkurenci.

» Skauting?
- Odbudowujemy. Jerzy Janoszka, Marcin Prasoł, Mieczysław Agafon czy Jacek Wiśniewski, którzy w nim pracowali, wrócili do zawodu trenera. Duże nadzieje wiążemy z trenerem Janem Żurkiem, związanym z Górnikiem od kilku dekad. Ma w notesie około 300 nazwisk piłkarzy, których warto oglądać. Dziś w klubie trenuje kilkuset chłopaków, blisko 400 jest w Piłkarskim Przedszkolu. Mamy swoją pierwszą klasę w szkole podstawowej z najlepszymi, wyselekcjonowanymi 6-latkami. To oczywiście melodia przyszłości, ale kiedyś nasza wspólna praca „odpali”.

» Przyzna pan, że sytuacja z bramkarzami jest kuriozalna. Sprowadziliście dwóch weteranów, a broni trzeci, który był w klubie.
- O wypożyczeniu Mateusza Kuchty zdecydował latem sztab szkoleniowy. Dlatego trafił do nas Przyrowski. I pamiętamy, co się stało, choć na treningach wygląda bardzo dobrze. Więc sięgnęliśmy po wolnego, ale bardzo solidnego Radosława Janukiewicza. On jednak nie bronił od kwietnia i potrzebuje czasu. Trudno mieć pretensje do Grześka Kasprzika, że dziś wygrywa rywalizację i jest w bardzo dobrej formie. Myślę, że w dużej mierze właśnie dzięki rywalizacji. I zapewniam, że o Kuchcie, który w poprzednim sezonie zaliczył kilka mniej udanych meczów w drugim zespole, a także Tomku Losce, Górnik nie zapomniał.

» Minus jeden punkt na starcie sezonu to wina...
- Sytuacji finansowej, zaszłości, szukania najlepszych rozwiązań w czasami beznadziejnej sytuacji. Nie byliśmy w stanie wszystkiego płacić na czas, a była to kara za niedotrzymanie terminów płatności zawartych wcześniej porozumień z piłkarzami oraz przekroczenie limitu płac, jeśli chodzi o kontrakty zawodników. Stąd dzisiejsze oszczędności. Swoją drogą Komisja Licencyjna przedstawiała nam, że „wzorowo” z redukcją kontraktów zawodników poradził sobie... Widzew Łódź. Proszę spojrzeć, gdzie dziś jest ten zasłużony klub.

» Z Socios jest panu po drodze? Domagają się zorganizowania debaty z kibicami i przedstawienia na niej szczegółowego planu zarządu na obecny sezon.
- Rozmawiamy z każdym, kto chce pomóc Górnikowi, a takich osób są setki. Nie chcą rozgłosu, umów, debat, tylko pytają, co zrobić, by było lepiej. I pomagają. Spotkamy się z Socios kolejny raz we wtorek i odpowiemy na każde pytanie. W pewnym momencie było naprawdę blisko podpisania umowy, pewnie dziś relacje byłyby nieco inne. Rozumiem, że kibice są zniecierpliwieni. Mają do tego prawo. Byłoby źle, gdyby losy takiego klubu były fanom obojętne. Chodzi jednak o to, by wszyscy ciągnęli ten wózek w jedną stronę i szukali środków wyjścia na prostą, a nie „winnych”, bo w trudnych warunkach pracujemy często po 12-13 godzin dziennie i każdy chce, by Górnik wygrywał grając mecze dla 15-20 tysięcy ludzi. Czy ktoś w Chelsea, Juventusie czy Lechu zakładał taki falstart na początku sezonu? A tam mają miliony euro i złotych do wydania. My też nie zakładaliśmy, ale jestem przekonany, że mamy drużynę, którą stać na wyjście z dołka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online