Forum
 

Aleksander Kwiek: Zeszło z nas ciśnienie

- Czapka z głowy przed Robertem Jeżem. W lidze jest tylko kilku zawodników, którzy byliby w stanie zagrać taką asystę - mówi Aleksander Kwiek, strzelec pierwszej bramki dla Górnika w meczu ze Śląskiem.
» Trener Pawłowski powiedział, że Górnik przebił jego zespół determinacją i walką.
- Chyba miał rację. Śląsk to dobra drużyna, ale w piątek nie zagrał wielkiego meczu. Może dlatego, że my zagraliśmy lepiej niż we wcześniejszych meczach? Na pewno wygraliśmy zasłużenie. Mecz od początku był pod naszą kontrolą i w zasadzie tylko raz, po strzeleniu pierwszego gola, rywal na kilka minut przejął inicjatywę. Wtedy też miał najlepszą okazję do wyrównania, ale... Ile razy Górnik tej jesieni nie miał szczęścia? W trzech meczach, może nawet w czterech? Po drugim golu nie miałem wątpliwości, że wygramy, choć może cofnęliśmy się zbyt mocno.

» Pamięta pan swoją ostatnią bramkę strzeloną dla Górnika?
- W Lubinie z Zagłębiem. Już wiedziałem, że odejdę do tego klubu, ale tym bardziej chciałem tam zagrać z Górnikiem dobry mecz. I taki był. A piątkowe trafienie? Czapka z głowy przed Robertem Jeżem. W lidze jest tylko kilku zawodników, którzy byliby w stanie na takim spokoju zagrać taką asystę. Wracając do Zabrza bardzo się cieszyłem, że będę mógł jeszcze raz z „Jeżykiem” zagrać. To jest piłkarz przez duże „P”.

» Inny pana kolega z poprzedniego klubu zadebiutował na prawej obronie.
- Paweł Widanow... Moim zdaniem miał świetny debiut. Sporo potrafi, tylko miał długą przerwę w grze. Jak w zasadzie wszyscy piłkarze, którzy ostatnio trafili do Zabrza. Przecież ze mną było podobnie. Już jest lepiej niż dwa tygodnie temu, a powinno być jeszcze lepiej. Wszyscy mówią, że w końcu prowadziliśmy i jako pierwsi trafiliśmy do bramki, a dla mnie równie ważne jest to, że w defensywie zagraliśmy „na zero”, pozwalając oddać Śląskowi w zasadzie jeden strzał w światło bramki. I to w 92 minucie. A przecież jest to drużyna, która strzela sporo goli i ma w przodzie jakość. Pewny „Kapel”, świetny Adam Danch. Trzymając ten poziom gry w defensywie łatwiej będzie wygrywać.

» W piątek mecz, w niedzielę rano wizyta na spotkaniu rezerw... Nie było „balowania”?
- Po jednej wygranej? Nie przesadzajmy. Była wielka radość po meczu. Najpierw z kibicami, potem w szatni. Naprawdę „zeszło” z nas ciśnienie. Mieliśmy nadzieję, że przełamiemy niemoc już w Chorzowie, gdzie moim zdaniem wynik mógł być odwrotny i nikt nie powiedziałby, że Górnik wygrał przypadkiem. Ale... Wciąż jesteśmy w strefie spadkowej. A mecz rezerw? Blisko mieszkam, pogoda fajna, więc zabrałem syna i przyjechałem. Grzesiek Kasprzik był z córką, zawsze można spotkać kilku znajomych i pogadać. Po wygranym meczu zawsze jest o czym.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online