Forum
 

Adam Danch: Albo oni, albo my

- Po serii porażek potrzebowaliśmy chłopaków, którzy nie mieli w głowach czekania na wygraną od maja - mówi Adam Danch.
» Kto będzie ostatni po dziesiątej kolejce ligi?
Adam Danch: - Nikomu źle nie życzę, ale bardzo bym chciał, żeby to był... Lech Poznań. Nie mam wyboru. Tabela tak się ułożyła, że albo oni, albo my. 

» Łatwo nie będzie...
- Na pewno. Nikt mi nie powie, że to słaby zespół, który gra nijaką piłkę. Właśnie jesteśmy po seansie wideo, podczas którego analizowaliśmy grę poznaniaków. W meczu z Podbeskidziem mogli strzelić pięć bramek, w meczu z Ruchem w Pucharze Polski jeszcze więcej, a awansowali dzięki samobójczemu trafieniu Grodzickiego. Skuteczność faktycznie mają beznadziejną, ale skoro stwarzają sytuacje, to grać potrafią.

» Może „wystrzelali” się w maju w Zabrzu? Myślę o waszej klęsce 1:6. Przy okazji sobotniego meczu trudno nie wrócić do ostatniej wizyty Lecha na Roosevelta.
- Dziennikarze mogą wracać, kibice pamiętać, ale dla nas to jest zamknięty rozdział. Choć na pewno wstydliwy, bo dla każdego klubu sześć goli straconych na własnym boisku to rzecz bardzo bolesna. A już na pewno dla Górnika, który z racji marki i historii poniżej pewnego poziomu schodzić nie może. Nawet jeżeli ma swoje problemy i słabszy dzień. Myślę jednak, że w obecnej sytuacji Lecha także w Poznaniu nikt już do tego meczu nie wraca.

» Za to niektórzy piłkarze Legii chyba wciąż są na was obrażeni.
- Na to nie mam wpływu. Zdarzyło nam się w poprzednim sezonie kilka bolesnych porażek. Wisła, Legia, Lech... Wierzę, że to już zamknięty rozdział. Nie chcę z nikim polemizować, ale legionistom nawet w tym sezonie zdarzyły się mecze, po których - łagodnie mówiąc - nie byli zadowoleni.

» Wygrał pan kiedyś z Lechem?
- W Zabrzu. W Poznaniu chyba dwa razy remisowałem. Tak się składało, że w meczu z nami zawsze ktoś z graczy Lecha miał „dzień konia”. Raz Pawłowski, raz Hamalainen, nie zapomnę też dwóch goli, które strzelił nam Lovrencsics.

» W środowym sparingu z Rybnikiem graliście mocno cofnięci. Tak Górnik zagra w Poznaniu?
- Tego nie powiem, bo jeszcze nie wiem. Można jednak przyjąć, że nie pójdziemy z Lechem na wymianę ciosów, a kluczem będzie świetna gra w obronie całej drużyny. Lechowi na pewno nie można dać się „rozhulać” i zostawić na boisku dużo miejsca. Wtedy można go nie zatrzymać.

» Lechici niewiele strzelają, za to wy dużo tracicie...
- Traciliśmy. W ostatnich trzech meczach rywale strzelili nam tylko dwie bramki, więc nie ma się czego wstydzić. Cracovia i Śląsk nie mają potencjał w ofensywie. „Pasy” strzeliły nam jednego gola, a Śląsk żadnego i oddał jeden celny strzał. Gdyby nie pech i przypadkowe odbicie piłki, to na Ruchu też zagralibyśmy „na zero”. Nie mówię, że tak będzie zawsze, ale jest postęp.

» Po ostatnim meczu wszyscy byli zgodni, że Paweł Widanow podniósł jakość defensywy Górnika.
- Fajnie zagrał. Po długiej przerwie i kontuzji, co nie jest łatwe. Nowi piłkarze podnieśli naszą jakość. Nie mówię, że była niska, ale po serii porażek chyba potrzebowaliśmy trochę świeżej krwi i chłopaków, którzy nie mieli w głowach czekania na wygraną od maja. Trzeba też pamiętać, że wciąż nie są do grania Radek Sobolewski i Mariusz Magiera. Dlatego dobrze, że „nowi” są. W życiu po jednym wygranym meczu nie wpadnę w euforię, bo nasza sytuacja w tabeli wciąż jest bardzo zła, ale jakieś światełko się zapaliło. Nie pamiętam, kiedy tak cieszyliśmy się po wygraniu meczu, jak w piątek po Śląsku.

» Lech, Legia, Lechia... Ile punktów byłoby w tych meczach do przyjęcia?
- W żadnych z tych spotkań nie będziemy faworytem, ale każda z tych drużyn w ostatnich tygodniach przegrywała mecze, których przegrać nie miała prawa. Lech z... wszystkimi, a Legia z Koroną, więc trzeba wyjść i grać. Dobrze, mądrze, z pełną koncentracją i poświęceniem, a trochę szczęścia też się przyda. A punkty? Sześć-siedem... Chyba nikt by nie narzekał. Prestiżowo najważniejszy będzie mecz z Legią. Bo gramy w Zabrzu, bo to Legia, a jeszcze kolejna część nowej trybuny zostanie otwarta dla kibiców. Ale ten mecz to daleka przyszłość. Najpierw musimy zacząć punktować na wyjazdach. Rok temu była to nasza wizytówka.

» Aleksander Kwiek „parapetówę” już zrobił?
- Niech się najpierw umebluje! Mówiąc poważnie: na razie nie ma czasu i klimatu, by dłużej posiedzieć, choć kilka razy już Alka odwiedziliśmy. Ma mieszkanie w Zabrzu, więc jest blisko. Kawa, ciastko i do domu. Nasi synowie się cieszą. Lubią się wspólnie bawić.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online