Forum
 

Górnik rozegra w ciągu 72 godzin dwa ważne mecze

W ciągu 72 godzin zabrzanie zagrają dwa mecze u siebe. To ostatnia okazja, by skorzystać z przywileju gry na własnym boisku.
Sytuacja zabrzan wydawała się komfortowa. Górnik, który z racji prac budowlanych prowadzonych latem na stadionie, zaczął sezon trzema kolejnymi wyjazdami. Zdobył w nich tylko punkt, już na starcie ligi zajmując miejsce na samym dole ligowej stawki, ale na Roosevelta pocieszano się patrząc na październikowo-listopadowy rozkład jazdy, kiedy z sześciu kolejnych meczów zabrzanie aż pięć mieli rozegrać przed własną publicznością, w tym cztery z rzędu! To miał być czas odrabiania strat do rywali. Na razie nic jednak z tego nie wychodzi. Co więcej, z każdą kolejką zabrzanie coraz bardziej tracą dystans. Dziś w zasadzie z cudem graniczy opuszczenie przez podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego strefy spadkowej do końca 2015 roku, skoro ostatni „bezpieczny” Lech ma o sześć punktów więcej.

Co za ścianą?
Problem drużyny polega na tym, że własny stadion wcale nie był w tych meczach jej atutem. - Jeżeli ktoś się łudził, że mecz z Koroną będzie łatwiejszy niż z Legią czy Cracovią, to był w błędzie. Nie wiem, czy ostatnio w Zabrzu dopisywano sobie punkty już przed pierwszym gwizdkiem, ale myślę, że ten sezon zdążył już czegoś zespół nauczyć. Mówię to w kontekście spotkania z Łęczną. Ponownie słyszę, że Górnik „musi” w sobotę wygrać. Będzie tak samo ciężko, jak w ostatnich tygodniach, a może ciężej, bo teraz naprawdę stoją już pod ścianą, za którą być może jest... pierwsza liga – obrazowo przestrzega zabrzan Krzysztof Bukalski, kapitan drużyny sprzed dziesięciu lat.
Trener Leszek Ojrzyński i piłkarze przed meczami granymi w Zabrzu z Podbeskidziem, Koroną i Wisłą zgodnie mówili, że interesują ich tylko trzy punkty. Efekt końcowy był taki, że na dziewięć możliwych Górnik zdobył tylko jeden. Strzelił w tych trzech spotkaniach jedną bramkę i nawet raz nie prowadził. Mało tego, dwukrotnie rywale „otwierali” wynik w drugiej minucie - tak zrobiła Korona i Wisła. - Najgorzej jest wtedy, kiedy zespół nie wyciąga wniosków z wcześniej popełnionych błędów, a przecież gole tracone z Bielskiem i Wisłą były do siebie bliźniaczo podobne. Nie mówię już o tej feralnej dla Górnika drugiej minucie. Jak można na tym etapie meczu tracić w domu gole w takich okolicznościach... - to jeszcze raz Bukalski.

Czy się nadają?
- Górnik może być ostatni w tabeli, ale to wciąż jest marka i wielki klub, który gra pod ogromną presją wyniku i kibiców. Dlatego ten miesiąc jest też weryfikacją dla trenerów i piłkarzy, czy do pracy w Zabrzu się nadają. Nie mówię tego przez złośliwość, ale inne jest ciśnienie w Niecieczy, Łęcznej i Bielsku, a inne w Chorzowie, Krakowie czy w Zabrzu. Na razie ten egzamin wypada średnio, a na pewno nie będzie łatwiej – dodaje Mieczysław Agafon, były pomocnik zabrzan. I dodaje: - Podbeskidzie, Koronę i Łęczną łączy to, że może nie mają wielkich umiejętności, ale są dobrze przygotowane fizycznie, grają prostą piłkę i lepiej radzą sobie na wyjazdach. Szczególnie kiedy pierwsze strzelą bramkę. Nie powiem nic oryginalnego. Jeżeli tym razem to Górnik nie obejmie prowadzenia, to rozczarowanie może być ogromne.
Podbeskidzie jesienią wygrało na wyjeździe aż cztery razy, a Korona pięć! Łęczna tak dobrego bilansu nie ma, ale dwa zwycięstwa i trzy remisy w roli gościa to wynik, o jakim Górnik może tylko marzyć. W czterech meczach bramkarz z Łęcznej nie wyciągał na wyjazdach piłki z siatki.

Potem jeszcze trudniej
Tymczasem to tylko pierwsza część zadania rozłożonego przed Górnikiem na 72 godziny, bowiem po sobotnim meczu z Łęczną na Roosevelta przyjedzie Piast, który dziś ma 27 punktów więcej od sąsiada zza między, pięć wygranych na boiskach rywali, a kilka dni temu w Niecieczy strzelił pięć goli. W Zabrzu o tym meczu nikt jeszcze nie myśli, ale w sobotę na pewno trener i piłkarze będą mieli „z tyłu głowy”, że kolejna żółta kartka wykluczy z tego ważnego i prestiżowego meczu tak ważnych piłkarzy, jak Adam Danch i Aleksander Kwiek. - Nie mogą kalkulować, bo to nie Piast będzie rywalem zabrzan w walce o utrzymanie, a prędzej Łęczna. Dla Górnika cały tydzień będzie wielkim wyzwaniem, skoro po meczu z Piastem jadą do Białegostoku. Górnik to „wiekowa” drużyna, a zaczyna się grudzień i jest sporo kontuzji, głównie mięśniowych. Przy całym szacunku, ale czy tacy piłkarze jak Sobolewski, Jeż i Kwiek – w zasadzie nie trenował latem – mogą zagrać trzy tak ciężkie mecze na tym etapie ligi? Chyba nie tylko ja mam wątpliwości. W tym roku można zdobyć jeszcze piętnaście punktów. Jeżeli zabrzanie nie wywalczą minimum 9-10, to ich strata może być przed wiosennymi meczami ogromna – kończy Krzysztof Bukalski. Dodajmy, że tyle, czyli dziesięć, Górnik zdobył w dotychczasowych szesnastu kolejkach, tylko raz schodząc z boiska w roli zwycięzcy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online