Forum
 

Mocne otwarcie Górnika

Kiedy kończyła się 15. seria spotkań, w Zabrzu wiele osób marzyło, by jesienne granie dobiegło końca. Górnik w trzech ostatnich kolejkach zdobył zaledwie punkt, dwukrotnie przegrywając na własnym boisku i nie strzelając nawet jednego gola. I to nie z zespołami, które „trzęsą” ligą. Najpierw wygrało na Roosevelta Podbeskidzie, a potem zespół Leszka Ojrzyńskiego nie dał rady Koronie Kielce. 

Tylko Lech lepszy
- Zagraliśmy najlepsze 45 minut od kiedy jestem w Zabrzu, ale punktów nam to nie dało - mimo takiej oceny gry drużyny przez wspomnianego Ojrzyńskiego, powodów do satysfakcji nie było. Górnik spadł na ostatnie miejsce, strata do rywali rosła, a kalendarz kolejnych gier dużym optymizmem nie nastrajał. Wisła, teoretycznie łatwiejszy mecz z Łęczną, potem Piast i Jagiellonia... Okazało się, że zabrzanie w tych czterech meczach nie doznali porażki i zdobyli 8 punktów. To o 7 „oczek” więcej niż w analogicznym okresie pierwszej części sezonu. Wtedy po remisie z Wisłą (1:1) drużyna doznała trzech kolejnych porażek, w każdym ze spotkań tracąc po 3 gole. Tylko Lech w analogicznym okresie wywalczył więcej punktów - miał 4, a teraz zdobył 12.
- Może trochę los zwraca nam to, co wcześniej zabrał - zastanawiał się po wygranej w Białymstoku trener Ojrzyński, mając na myśli kilka wcześniejszych meczów, w których zabrzanie czasami nieco pechowo tracili punkty. - Dotyczy to też początku sezonu. Gdybyśmy wtedy wygrali trzy pierwsze mecze, to nikt nie mówiłby o przypadku i szczęściu. W Krakowie, Łęcznej i Gliwicach nie byliśmy gorsi od rywali i mieliśmy sytuacje na objęcie prowadzenia. Tylko w meczu z „Jagą” nie mieliśmy wielu argumentów, ale... Jak teraz wygrana z Piastem wzmocniła zespół i pomogła wygrać w Białymstoku, tak wtedy seria niepowodzeń sprawiła, że piłkarze stracili pewność siebie. To już historia. Cieszę się, że teraz coś drgnęło i drużyna wychodzi z „dołka” - mówi Józef Dankowski, w pierwszych kolejkach z Robertem Warzychą prowadzący zespół.

Może dlatego, że wyszedł?
Zastanawiające, że Górnik wygrał mecze, w których niewielu ekspertów dawało mu szanse na dobry wynik, w dodatku granych co 3 dni, a nie poradził sobie choćby z Łęczną, choć do tego meczu przygotowywał się ponad tydzień. Na Roosevelta można usłyszeć, że przed tym spotkaniem sztab szkoleniowy nieco przesadził z obciążeniami treningowymi, dlatego Górnik wyjątkowo źle wyglądał fizycznie.
- Piłka wiele razy pokazała, że jest trudna do racjonalnej oceny. Może z Piastem wygrali, bo musiałem wyjść ze stadionu w przerwie... - żartuje Zygmunt Anczok, przed laty wybitny obrońca Górnika. - Mówiąc poważnie, nie mówiłbym o przypadku. W meczu z Łęczną zespół wyglądał źle, nie było wiary i mocy, więc stracił gola w 90 minucie. W Białymstoku cały czas widziałem, że chcą wygrać i są zdeterminowani. Dwie „setki” w ostatnich 3-4 minutach nie były przypadkiem. Dlatego zwycięski gol dla Górnika ostatecznie padł - kończy Anczok.
Zbigniew Koźmiński, były prezes zabrzan, uważa, że drużyna powoli wraca do pionu. - To nie jest zespół perspektywiczny, co za rok-dwa może być dla Górnika problemem, ale patrząc na to, co tu i teraz, bez większego problemu powinni być na miejscach 5-9. W czym lepsza jest od zabrzan choćby Pogoń Szczecin? - zastanawia się Koźmiński.

Potrzebowali passy
Dla zabrzan ważne jest to, że w ciągu dwóch tygodni odrobili po 5-6 punktów do kilku klubów, które wydawały się poza ich zasięgiem. To Lechia, Podbeskidzie, Termalica, Korona czy Łęczna.
- Dlatego tak ważny jest mecz z Niecieczą. Od dawna wszyscy wiemy, że Górnik bez serii co najmniej trzech kolejnych zwycięstw będzie miał problem, by odbić się od dna. Teraz okazja jest wyjątkowa, by te marzenia zrealizować. Choć doskonale pamiętam, że doliczaliśmy punkty przed meczami z Bielskiem, Koroną i Łęczną, a zamiast dziewięciu zdobyliśmy w nich tylko jeden - to opinia Stanisława Oślizły, legendy Górnika. Oślizło dodaje: - Rywal raczej nie zagra „otwartej” piłki. Tym razem więcej argumentów jest jednak po naszej stronie, choć zastanawiam się, jakim zagramy składem, skoro wypada Madej, ale wraca Kwiek i chyba Sobolewski.
Przypomnijmy, że meczem z Termalicą swoją pracę w Górniku zaczynał Leszek Ojrzyński. - Wówczas, zanim pojechaliśmy do Mielca, byłem po jednym rozruchu z nowym zespołem. Niewiele mogłem zrobić. W trakcie meczu skakałem przy linii bocznej jak pajac, a mecz przegraliśmy zdecydowanie. Ale to już historia - mówi dziś. Górnik jesienią po pięciu meczach wciąż miał na koncie jeden wywalczony na boisku punkt. Ile będzie miał teraz?

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online