Paweł Golański: Przede wszystkim liczyła się marka Górnika

Paweł Golański, nowy nabytek Górnika o rozstaniu z rumuńskim klubem i powodach transferu do Zabrza.
» Do końca udało się utrzymać pana transfer do Zabrza w głębokiej tajemnicy. Kiedy okazało się, że może pan trafić do Górnika?
Paweł Golański: - Wszystko działo się szybko. Jednak też był czas, by wszystko przeanalizować i wybrać ofertę, która moim zdaniem była najciekawsza. Wcześniej nie można było zbyt wiele mówić, skoro miałem ważny kontrakt w Rumunii. Rozwiązałem umowę w czwartek rano, a wieczorem podpisałem kontrakt w Zabrzu. Wierzę, że to dobry wybór.

» Na brak znajomych nie może pan narzekać...
- To prawda. I to bardzo dobrych znajomych, z którymi grałem przez wiele lat, których – jak Łukasza Madeja – znam w zasadzie od dziecka. Wychowaliśmy się na jednej ulicy w Łodzi, graliśmy w juniorskich drużynach ŁKS i reprezentacji, ale nigdy potem nie wyszliśmy na boisko w jednej drużynie w dorosłej piłce. Wiosną będzie ku temu okazja. Po tylu latach... A to przecież nie koniec. Olek Kwiek, Maciek Korzym, Michał Janota, Radek Sobolewski ze wspólnej gry w kadrze. Jak się tyle lat gra w lidze, to w zasadzie w każdym klubie ktoś znajomy się znajdzie.

» Ktoś z nich wiedział?
- Dwie osoby. Był wśród nich Maciek Korzym, którego trochę podpytałem do zespół. Powiedział, że warto.

» Dlaczego więc Górnik?
- Miałem pięć ofert. Dwie z naszej ligi, w tym jedną z klubu, który jest dziś w górnej ósemce. Jedną z Rumunii, jedną z jeszcze innej ligi i oczywiście z Górnika. Rozmawiałem z rodziną, z trenerem Ojrzyńskim, którego dobrze znam, co też pomogło zdecydować się na Zabrze. Przede wszystkim jednak liczyła się marka Górnika. To wciąż w polskiej piłce wielka firma, klub, który ma wszystko, by odgrywać w lidze znaczącą rolę. Grając w jeszcze w Kielcach obserwowałem, jak powstaje nowy stadion. Dziś wszystko jest w zasadzie gotowe, mam szczęście trafić do Zabrza krótko przed otwarciem obiektu.

» Na derby z Ruchem...
- Wiele osób to podkreśla. Co mogę powiedzieć? Kto tego nie lubi. Występowałem w pucharach i w reprezentacji, chciałem jeszcze zagrać w klubie, który ma tysiące kibiców, piękną historię i budzi duże emocje.

» Dodajmy, że zajmuje piętnaste miejsce w lidze. To nie odstraszało.
- Gdybym patrzył tylko na tabelę, to grałbym dziś w innym miejscu. Już końcówka ubiegłego roku była bardzo dobra i chyba pokazała faktyczny potencjał Górnika. A wierzę, że będziemy jeszcze lepsi.

» Z Rumunii dochodziły głosy, że Golański radzi sobie bardzo dobrze...
- Trudno oceniać samego siebie, ale też byłem zadowolony. Regularnie grałem, miałem sporo asyst. Kilka fajnych meczów też zagraliśmy. Choćby z St. Etienne w eliminacjach Ligi Europy. Nie mówię już o meczu o Superpuchar Rumunii. To był mój debiut, wygraliśmy bardzo prestiżowe spotkanie ze Steauą Bukareszt. Pomijam już, że kilka lat tam grałem, ale to legenda rumuńskiego futbolu.

» Krótko pracował pan z Danem Petrescu.
- Jego ten wynik ucieszył najbardziej, w końcu Steaua to klub najbliższy jego sercu. To Petrescu zadzwonił do mnie z propozycją gry w Targu Mures, potraktowałem to jako wyróżnienie. Takiej osobowości się nie odmawia. Niestety, po trzech tygodniach dostał ofertę nie do odrzucenia z Chin i nas opuścił.

» Dlaczego rozwiązał pan w kontrakt?
- Problemy klubu rosły z miesiąca na miesiąc. Trudno było mu realizować wcześniejsze ustalenia, więc po rozmowie z prezesem uznaliśmy, że się rozstajemy. W Rumunii dziś tylko 2-3 kluby nie mają problemów, tamtejsza piłka klubowa jest w poważnym kryzysie.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online