Górnik jak w 2014... Scenariusz się powtarza

Górnik zaczął rok 2016 niemal dokładnie tak samo, jak dwa lata temu.
Wtedy, na początku 2014 roku, po dwóch porażkach bez strzelonej bramki, w trzecim spotkaniu zabrzanie zremisowali 0:0 z Koroną Kielce. Różnica jest taka, że wtedy drużyna prowadzona przez Ryszarda Wieczorka straciła o jednego gola więcej – z Zagłębiem i Legią Górnik przegrał po 0:3, teraz 0:3 z Cracovią i „tylko” 0:2 z Ruchem.
To jednak dla zabrzan żadne pocieszenie, tym bardziej przestali strzelać gole. - Nie opuścimy zajmowanej pozycji w tabeli, jeżeli nie będziemy wygrywać meczów. Fajnie, że w końcu zagraliśmy „na zero” i jako cały zespół zdecydowanie lepiej w grze obronnej, jednak kolejny raz nie trafiamy do siatki - mówił po meczu we Wrocławiu Radosław Janukiewicz, bramkarz gości, a jednocześnie wychowanek Śląska.
Co ciekawe, Górnik oddał w piątek aż osiemnaście strzałów na bramkę. Sporo, wychodzi na to, że średnio mniej więcej co 4,5 minuty któryś z zabrzan próbował zaskoczyć Mariusza Pawełka. Problemem była jednak jakość tych uderzeń. - Pod koniec spotkania miałem sytuację, ale piłka nieznacznie ominęła słupek. Musiałem tę akcję zakończyć strzałem na wślizgu, gdyż inaczej piłka zostałaby zblokowana – tłumaczył się ze „swojej” sytuacji Dominik Sadzawicki, który zmienił Pawła Golańskiego.
Ten ostatni zagrał od pierwszej minuty, podobnie jak pozostała piątka piłkarzy sprowadzonych zimą na Roosevelta. W drużynie Górnika doszło więc do prawdziwej rewolucji, która była konsekwencją derbów przegranych po bardzo słabej grze. - W takiej sytuacji zawsze jest ryzyko, bo zgranie nie ma prawa być ich mocną stroną. I to było widać, szczególnie w grze ofensywnej. Nie było „automatyzmów” czy schematów gry w ataku. Inna rzecz, że Górnik nie ma dziś piłkarza, który strzeli coś z niczego. To samo można zresztą powiedzieć o Śląsku – uważa Grzegorz Mielcarski, ekspert Canal+. Piłkarzy obu klubów starał się tłumaczyć Mariusz Pawełek. - Graliśmy na trudnym boisku. Piłkarze musieli się bardziej skupić na tym, by dobrze przyjąć piłkę i nie stracić równowagi, niż na jej rozegraniu – przyznał bramkarz Śląska.
Górnik lekko odbił się od dna, na jakim znalazł się po przegranych derbach. Lekko... Śląsk jest zresztą jedynym zespołem, który w sezonie zasadniczym nie strzelił drużynie z Zabrza gola. Jesienią na Roosevelta było 2:0 dla drużyny Leszka Ojrzyńskiego, który wtedy pierwszy raz cieszył się w Zabrzu z trzech zdobytych punktów. Kiedy tak moment nastąpi w tym roku? Gdyby wciąż szukać analogii do wspomnianego roku 2014, to pewnie nikt na Roosevelta nie chciałby powtórki tamtego scenariusza. Wówczas Górnik już do trzydziestej kolejki nie wygrał meczu, a po kolejnej przegranej – w Bydgoszczy z Zawiszą – pracę stracił trener Wieczorek. Lech, Legia, potem Lechia – to najbliżsi rywale zabrzan. Co ciekawe, jesienią każdy mecz z tą trójką Górnik zremisował.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online