Forum
 

Jan Żurek: Wspierajcie naszego Górnika w walce o utrzymanie

- Jose to bardzo sympatyczny chłopak, pracujący dla drużyny, ale nie jest typowym snajperem. Ktoś taki bardzo by nam się przydał, lecz w kadrze go nie mamy – mówi trener Górnika, Jan Żurek.
» W piątek gracie ze Śląskiem Wrocław, w którym 10 lat temu pan pracował. Coś zostało w głowie z tamtego okresu?
Jan Żurek: - Ho, ho… Superklub. Naprawdę „szacun”. Trzeba powiedzieć, że bardzo dobrze się tam czułem. To oczywiście była inna drużyna, graliśmy wtedy w drugiej lidze i nie wiem, czy ktoś został… A, nie! Oczywiście Kamil Biliński, „Bilu”, a na ławce jako członek sztabu siedzi teraz Darek Sztylka. W klubie spotka się też do dziś Janusza Sybisa. Tam jest klimat do piłki, fajne miasto, miło wspominam Śląsk.

» Nie brakuje opinii, że teraz Śląsk to druga – po Wiśle Kraków – siła grupy spadkowej. Jest pan pod wrażeniem tego, co prezentują wrocławianie w finałowej fazie sezonu?
- Śląsk nie tylko wydaje się drugą siłą tej grupy, ale to po prostu prawda. W ostatnim okienku, „last minute”, wzmocniło tę drużynę kilku ciekawych zawodników. Szczególnie Mervo czy Morioka dają jakość. Gruzin Dwali to też ciekawy chłopak. Czeka nas ciężki mecz, ale my łatwych nie mamy. To kolejny bój o życie, w którym trzeba zagrać na więcej niż 100 procent, powyżej skali Beauforta. Wyjść zdeterminowani, mieć otwarte oczy od 1 do 90 minuty. Mam gorącą prośbę do naszych kibiców: to przedostatni mecz u siebie, niech będzie głośny doping, wspierajcie naszego Górnika w walce o utrzymanie.

» Po raz pierwszy od półtora roku drużynie zdarzyły się dwa mecze z rzędu bez straty gola. Co było kluczem do poprawy gry w defensywie?
- Praca! I nic więcej. Wiemy, ile jej włożyliśmy. To są truizmy, ale dom buduje się od fundamentów. Dużo czasu poświęciliśmy nie tylko grze obronnej zespołu, ale i samym obrońcom. Trzeba też przyznać, że łatwiej jest się bronić niż wypracować jakieś elementy ofensywne. By być skutecznym, trzeba być bez układu nerwowego, wiedzieć, gdzie stoi bramkarz, gdzie go nie ma… Jeszcze trochę brakuje nam tego wykończenia. Jose Kante to bardzo fajny, dobry piłkarz, walczący dla drużyny. Liczymy, że w końcu się przełamie i zacznie strzelać jak z karabinu. Chłopak bardzo się przejmuje. Może go zamrozimy, wsadzimy do kriokomory i wtedy się odblokuje…

» A tak poważnie, to jaką techniką popracować nad Kante?
- Cholera, powiem wam szczerze, że mam z nim problem. Nawet przy moim doświadczeniu nieraz nie wiem, co mu powiedzieć. Tak sympatyczny chłopak, tak ciężko pracujący dla drużyny… Brakuje mu jednak tego, co powinien mieć zawodnik grający na tej pozycji. Sytuacji miał bardzo dużo. Naprawdę, gdybym chciał to policzyć, to punktów mogliśmy mieć o wiele więcej. Tworzymy jednak drużynę, team. Liczymy, że się odblokuje. Pomagamy mu wszyscy. Nikt go nie dołuje, nikt nie chce dusić. Ja jeszcze go nie udusiłem. Może kiedyś będzie tak, że go uduszę, ale… z radości, gdy w końcu zacznie strzelać.

» Jeśli wasz stan posiadania byłby inny, to może Hiszpan bardziej przydałby się w pomocy, na pozycji nr 10?
- Tak, ale proszę zauważyć, że my prócz jednego meczu gramy cały czas dwójką napastników. Mało tego; ostatnio była ich nawet trójka. W Białymstoku graliśmy 3-4-4, nie wiem, czy ktoś w Polsce jeszcze jest tak ustawiony. A Jose… To nie jest typowy snajper, zresztą my kogoś takiego nie mamy i trzeba sobie to uczciwie powiedzieć. Taki ktoś bardzo by się przydał. Kante lepiej czuje się „podwieszony” na „dziesiątce”, ale przecież znajduje się w sytuacjach, tyle że do tej pory nie umie ich wykorzystać.

» Odkryciem ostatniego tygodnia jest Armin Cerimagić. Dla pana to zaskoczenie, że bośniacki skrzydłowy u poprzednich trenerów grał tak mało?
- Każdy zawodnik musi cierpliwie czekać na swoją szansę. Jedni trenerzy lubią piłkarzy technicznych, inni bardziej siłowych… Dla mnie ten chłopak ma bardzo duży potencjał, a przecież chodzi o to, by stawiać na takich, którzy potrafią grać w piłkę i sprawia im to radość. Armin jest na początku drogi. Nie dałbym mu tej szansy, gdyby dobrze nie pokazywał się na treningach. Ważne, że tę szansę zaczyna powoli wykorzystywać. To cieszy.

» Odpowiedzialność za Górnika w tej fazie sezonu musi być gigantyczna. Adrenalina tak buzuje, że trudno spokojnie sypiać?
- Jestem trenerem, muszę stawać przed chłopakami czy przed wami, ale widzicie, że jestem optymistą. Mimo że ciężko pracuję, czasami jestem zmęczony, nie mam czasu na to czy tamto, to uśmiecham się. Wierzę, że uśmiechnie się też do nas szczęście, bo to również jest w takich chwilach potrzebne. A że do końca już tylko cztery kolejki? Myślę tylko o najbliższym przeciwniku. Gdybym wybiegał dalej i się zastanawiał, co, gdzie i jak, to bym zakopał się po uszy.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online