Bramkarski rollercoaster, czyli przypadki Grzegorza Kasprzika ()

Grzegorz Kasprzik, bramkarz Górnika popisał się w niedzielę kilkoma znakomitymi interwencjami. Ale też - nie pierwszy raz - nie ustrzegł się błędów.
Trzeba przyznać, że w ostatnim okresie Grzegorz Kasprzik może mówić o sporym pechu. Z jednej strony popisuje się znakomitymi interwencjami, a z drugiej, to po jego błędach zespół traci ważne gole, mające wpływ na końcowe wyniki spotkań. Tak było chociażby w dwóch ostatnich meczach. 

Piłka pod brzuchem...

W pierwszej połowie starcia ze Zniczem Pruszków Kasprzik powstrzymał szarżującego w polu karnym Maksymiliana Banaszewskiego, a w 60 min obronił w pięknym stylu strzał Aleksandra Jagiełły. Cóż jednak z tego, skoro na dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry nie był w stanie zatrzymać strzału Przemysława Kity, puszczając uderzoną głową piłkę pod brzuchem. Górnik w kuriozalnych okolicznościach stracił punkt.
Bielsko-Biała? Wszystko wskazywało na to, że ten mecz będzie należał do wychowanka Górnika, który do przerwy dwa razy okazał się lepszy od Łukasza Sierpiny, kiedy ten miał stuprocentowe okazje do strzelenia gola. Obronił też bardzo groźny strzał Michała Janoty. Skapitulował po raz pierwszy w 42 min, kiedy świetnie z rzutu wolnego przymierzył Tomasz Podgórski. Pojawiły się opinie, że bramkarz Górnika był źle ustawiony. Kwestia dyskusji.

Winna tylko murawa?

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z drugiej połowy, kiedy po dośrodkowaniu Łukasza Sierpiny głową w kierunku bramki uderzył Damian Chmiel. Wydawało się, że Kasprzik bez problemów złapie piłkę. Tymczasem futbolówką odbiła się od nierównej, błotnistej murawy, trafiła bramkarza Górnika w bark, a następnie wpadła do siatki. - Cóż, to zupełny przypadek – kręcił po meczu głową golkiper zabrzańskiego zespołu, który nie miał wątpliwości, że trzy punkty powinny pojechać do Zabrza. - Myślę, że byliśmy tego dnia lepszym zespołem. Stworzyliśmy więcej sytuacji i powinniśmy strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika – powiedział Grzegorz Kasprzik. W tym miejscu z kolei należy nadmienić, że gol Szymona Matuszka z ostatniej minuty nic nie dałby Górnikowi, gdyby nie znakomita interwencja golkipera zabrzan w momencie, kiedy jego zespół przegrywał 2:3. Głową pod samą poprzeczkę uderzał bowiem piłkę Jozef Piaczek, a Kasprzik w sposób znany tylko sobie przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Więcej w "Sporcie".

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online