Czy Mariusz Przybylski zagra z Wisłą Puławy? ()

To jeden z większych dylematów personalnych w ekipie Marcina Brosza przed niedzielnym starciem z Wisłą Puławy. Mariusz Przybylski odpokutował karę za żółte kartki i jest do dyspozycji trenera Górnika.
Bez niego w składzie drużyna zagrała jednak dobry mecz w Bielsku-Białej, więc nie ma żadnej gwarancji, że ten doświadczony pomocnik wyjdzie na boisko w najbliższym meczu. 

Nie do ruszenia
- Szczerze? Byłem zaskoczony jakością gry Górnika w drugiej linii. Jej skład raczej sugerował grę na przeszkadzanie i szybki atak, a nie kreację. Tymczasem zabrzanie grali w piłkę. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, by zdrowy Mariusz Przybylski nie wyszedł na boisko. Mało kto jest tak kreatywny jak on. Mimo upływu lat - mówi Grzegorz Dziuk, dwie dekady temu lewy obrońca Górnika.
W Bielsku-Białej na środku pomocy zagrali Maciej Ambrosiewicz i Szymon Matuszek. Pierwszy to młodzieżowiec, a drugi jest w zasadzie... nie do ruszenia. Nawet kiedy Brosz miał do dyspozycji Przybylskiego i Erika Grendela, stawiał na Matuszka. Teoretycznie w drugiej linii mógłby grać Rafał Kurzawa, ale aż tylu miejsc w tej formacji nie ma. - Matuszek zaczął sezon na boku obrony. To był chyba błąd trenera, który szybko został naprawiony. Tam się męczył, a w pomocy czuje się doskonale. Nigdy nie będzie grał jak Iniesta, ale pokażcie mi gracza, który tak walczy o każdą piłkę, ma tyle odbiorów i wykonuje taką pracę w tej części boiska. Taki zawodnik w pierwszej lidze jest niezbędny, Brosz z niego nie zrezygnuje. Fajnie, że strzelił w niedzielę gola. Zasłużył na niego ambitną grą. Inna rzecz, że piłka zadziwiająco szuka go w polu karnym. To trzeba częściej wykorzystywać - dodaje Dziuk.

Była okazja odpocząć
Gdyby szukać „plusów” braku Przybylskiego na boisku w Bielsku-Białej, wypada wskazać... odpoczynek. 34-letni zawodnik potrzebuje więcej czasu, by zregenerować się po meczu. Tym bardziej w połowie listopada, kiedy boiska są w coraz gorszym stanie. W Zabrzu doskonale pamiętają, że Radosław Sobolewski – fakt, że kilka lat starszy – między meczami w zasadzie nie trenował, by mieć siły na mecz ligowy. A przecież Przybylski jest po bardzo poważnej kontuzji i ma prawo czuć trudy całego roku. Tym bardziej, że w okresie zimowym, kiedy „ładuje się akumulatory” na dziesięć miesięcy grania, był odstawiony od pierwszej drużyny przez Leszka Ojrzyńskiego. Nie pojechał na zgrupowanie, ćwiczył z drugim zespołem.
Między innymi dlatego piłkarz w miniony weekend nie zagrał w drużynie rezerw, gdzie teoretycznie mógłby zaliczyć przynajmniej 45 minut. Sztab Górnika uznał, że skoro jest okazja, by Przybylski odpoczął, to trzeba z niej skorzystać. - Coś w tym jest. Są jeszcze trzy mecze, w których będzie potrzebny. Kogo zmieni? Wszechstronny jest młody Ambrosiewicz. Myślę, że trener przesunie go na bok pomocy - kończy Adam Kompała, ostatni król strzelców w barwach Górnika.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online