Łukasz Wolsztyński: Mamy jeszcze rezerwy ()

Łukasz Wolsztyński - pod nieobecność Igora Angulo - wziął w środę na siebie ciężar zdobywania goli dla swej drużyny. W sparingu z FK Kazanka Moskwa trafił do siatki dwa razy. Za pierwszym razem - z bliska, z czystej pozycji, po wcześniejszym rozprowadzeniu defensywy rywala. - Lekko, łatwo i przyjemnie? Niekoniecznie. Biegało się całkiem fajnie, ale - moim zdaniem - nogi były cięższe niż na przykład w sobotnim meczu z Austrią. Ale skoro przy tych ciężkich nogach wyglądało to tak fajnie, to znaczy, że... mamy jeszcze rezerwy - uśmiechał się zadowolony Łukasz Wolsztyński.
Drugie jego trafienie to kapitalne uderzenie w długi róg rosyjskiej bramki. Uciekł lewą stroną i nie dał szans bramkarzowi. - Marcin (Firlej - dop. red.) zrobił mi miejsce; obrońca trochę się pogubił i... trzeba było tylko trafić - w prostych słowach opisywał nieskomplikowaną akcję piłkarz Górnika.
A zauważyć trzeba, że tym razem musiał oddać swe miejsce w ataku wspomnianym: Firlejowi oraz Urynowiczowi. Obrócił to jednak w „prawo korzyści” (dla siebie i drużyny). - Dawno, bo jeszcze w pierwszej lidze, trener wystawiał mnie czasami na prawym skrzydle. Na lewym zagrałem chyba tylko raz: w Pucharze Polski przeciwko Chojniczance. I też strzeliłem gola. Śmiałem się więc po meczu, że kiedy trener wystawi mnie w II linii, jakoś częściej i łatwiej piłka znajduje mnie w polu karnym - opowiadał.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online