Forum
 

Damian Kądzior przed meczem z Termaliką: Najważniejsze jest zwycięstwo i dobre granie ()

Pechowy kalendarz „górników”: choć rehabilitacji za wpadkę w Płocku chcieliby jak najszybciej, muszą na okazję do niej czekać aż do poniedziałku.
- Ech, po takim meczu od razu chce się znów wyjść na boisko i zagrać... - Damiana Kądziora jeszcze w czwartek, podczas dnia medialnego przy Roosevelta, „bolało” wspomienie spotkania rozegranego ponad tydzień wcześniej. Mają jednak „górnicy” pecha: terminarz zafundował im aż dziesięciodniową przerwę między dwoma kolejnymi spotkaniami. Przez półtora tygodnia trzymać muszą emocje w ryzach. Dopiero w poniedziałek dostaną szansę rehabilitacji przed własnymi fanami, podejmując Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. Po 0:3 tegoż zespołu na własnym terenie z Koroną, rywal - na dodatek targany wewnętrznymi kłopotami - wydaje się idealnym „na przełamanie”. Ale... pozory mogą mylić. - Oglądałem mecz niecieczan. Patrząc tylko na wynik można by stwierdzić, że Korona wygrała gładko. Pamiętajmy jednak o kuriozalnej bramce, jaką gospodarze stracili na początku: niełatwo się po takim „gongu” podnieść. A mecz meczowi nie jest równy - ostrzega pomocnik zabrzan.
„Górnicy” są już oczywiście po analizie swego występu w Płocku. Zagrali tam - wiedzą o tym doskonale - po prostu źle. - Za mało było w nas agresywności, za mało odbiorów piłki. Cały zespół źle funkcjonował w grze defensywnej, w przodzie zaś nie mieliśmy ciągu na bramkę - wylicza Kądzior.
A mimo tego on i jego koledzy wcale nie musieli wracać z Mazowsza na tarczy. Dwukrotnie przecież - w obu wypadkach: z udziałem rozmówcy zresztą - obejmowali prowadzenie. Pierwszy gol był tyleż efektem precyzji Damiana, co i błędu bramkarza rywali, któremu uderzana z wolnego piłka „wpadła za kołnierz”. - Ogólnie przy dochodzących dośrodkowaniach piłka po prostu ma lecieć w światło bramki. Fajnie, że udało się w ten sposób zdobyć gola, choć był to uśmiech przez łzy: nic nam nie dał - wzdycha skrzydłowy Górnika. Rzecz w tym powiem, że goście błyskawicznie roztrwaniali swój boiskowy dorobek. - Może błąd taktyczny? Może rozluźnienie, na myśl: „Mamy wynik, choć gra nam się nie układa”? - zastanawia się nad przyczynami tego stanu rzeczy Kądzior. Faktem jest, że kolejne bramki „górnicy” tracili za szybko, za łatwo, za przyjemnie (dla przeciwnika). Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło... - Patrząc na tegotygodniowe treningi, jestem spokojny o to, że w poniedziałek zagramy już zupełnie inaczej, niż w Płocku: bardziej agresywnie, lepiej w defensywie i przede wszystkim stwarzając więcej sytuacji podbramkowych. Bo teraz dla nas najważniejsze jest zwycięstwo z Bruk-Betem i dobre granie - zaznacza Damian Kądzior.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online