Forum
 

Sport: Alarm w Zabrzu! ()

Kolejny mecz na swoim stadionie bez zdobyczy punktowej, kolejne bolesne straty i spore rozczarowanie dla kilkunastu tysięcy kibiców na trybunach.
Meczu z Jagiellonią, która po wygranej w Zabrzu 3:1 stała się nowym liderem ekstraklasy, Górnik wcale nie musiał przegrać. Spotkanie ułożyło się przecież dla zespołu Marcina Brosza więcej niż dobrze, bo już po trzech minutach i trafieniu niezawodnego Igora Angulo prowadzili 1:0. W pierwszej połowie rywal z Podlasia był bezradny. Starał się jak mógł szarpiący na skrzydle Arvydas Novikovas, ale wobec dobrej organizacji gry gospodarzy w defensywie i w środku pola, gdzie dobrze spisywał się duet środkowych pomocników Szymon Matuszek – Maciej Ambrosiewicz, Jaga niewiele była w stanie zdziałać.
Tak było w I połowie i w pierwszych minutach drugiej części. Potem wyrównujący gol zdobyty przez słoweńskiego napastnika białostocczan Romana Bezjaka sprawił, że wszystko runęło jak przysłowiowy domek z kart. Zaraz po trafieniu snajpera gości do siatki trafił strzałem z dystansu Novikovas. Wprawdzie w końcówce zabrzanie starali się jeszcze odrobić straty, dobrą okazję miał Jesus Jimenez, ale losów meczu nie udało się już odwrócić.
Tak było w I połowie i w pierwszych minutach drugiej części. Potem wyrównujący gol zdobyty przez słoweńskiego napastnika białostocczan Romana Bezjaka sprawił, że wszystko runęło jak przysłowiowy domek z kart. Zaraz po trafieniu snajpera gości do siatki trafił strzałem z dystansu Novikovas. Wprawdzie w końcówce zabrzanie starali się jeszcze odrobić straty, dobrą okazję miał Jesus Jimenez, ale losów meczu nie udało się już odwrócić.
Kapitan Górnika pytany, czy pierwszy stracony gol na początku drugiej połowy był takim newralgicznym momentem niedzielnego starcia? – Ciężko powiedzieć. Cała drużyna tutaj zawiniła, trzeba to było wziąć na klatę i zacząć odrabiać wynik. Niestety, tak się nie stało. To rywal poszedł za ciosem i zanotował kolejne trafienie. Jest to przykre, bo po raz kolejny w tym sezonie jesteśmy pokonani u siebie – smuci się Matuszek.
Zabrzanie faktycznie mają się czym martwić, z pięciu rozegranych meczów w tym sezonie u siebie nie wygrali ani jednego, notując przy tym trzy remisy i zaliczając dwie porażki z Lechią i teraz z Jagiellonią. Tylko Wisła Płock nie zwyciężyła w obecnych rozgrywkach przed własną publicznością. Piłkarzom nie pomaga póki co doping fanów, którzy mimo kiepskich wyników, w dużej ilości pojawiają się na stadionie im. Ernesta Pohla. Przedwczoraj przyszło ich prawie 12 tysięcy, co było najlepszym wynikiem na ligowych stadionach w 9 kolejce.
– Kiedy mecz się zaczyna, to każdy jest gdzieś tam pozytywnie nabuzowany. Na początku spotkania z Jagiellonia wróciły te pozytywne aspekty naszej dobrej gry z pierwszego sezonu po awansie do ekstraklasy. Często wygrywaliśmy i to nas napędzało. Teraz niestety jest inaczej – mówi Matuszek.
Teraz przed jedenastką z Zabrza, która niebezpiecznie z kolejki na kolejkę przybliża się do dołu ligowej tabeli, derbowe starcie z Piastem w Gliwicach w sobotę. Jak będzie przy Okrzei? – Mamy parę dni, żeby jak najlepiej przygotować się. Każdy musi przeanalizować swoją grę, jak i całej drużyny, wyciągnąć wnioski i przeanalizować wszystko, bo innej drogi nie ma – podkreśla kapitan 14-krotnego mistrza Polski.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online