Artur Płatek: Mistrzostwo? To jest do zrobienia! ()

Rozmowa z Arturem Płatkiem, dyrektorem sportowym Górnika Zabrze.
» Liga ruszyła, a Górnik wciąż kontraktuje nowych piłkarzy. Obrońca Boris Sekulić był wam bardzo potrzebny?
Artur Płatek: – Pozyskaliśmy doświadczonego piłkarza o uznanej marce na rynku. W swoich dotychczasowych klubach był podstawowym i wyróżniającym się zawodnikiem. Mamy nadzieję, że swoim doświadczeniem oraz umiejętnościami pomoże drużynie, ale też i młodym piłkarzom, którzy będą mogli czegoś się nauczyć. 

» Zakontraktowanie Sekulicia to koniec waszych transferowych łowów?
– To… początek! Dopiero teraz będę pracował tak, jak tego sobie życzę. Mieć dział skautingu, szukać bardzo utalentowanych zawodników… Chciałbym, by Górnik był klubem, w którym rodzą się talenty i które będą prowadziły go na najwyższy poziom, zasilały reprezentację Polski czy kluby zachodnie. To moje marzenie. Czeka nas dużo pracy w zakresie szukania młodych, zdolnych polskich zawodników. To, czego dokonaliśmy tej zimy, było tylko reagowaniem na sytuację w tabeli. Wiedzieliśmy, że będzie trudno pozyskać zawodników z kraju, którzy pomogą nam piłkarsko i mentalnie, dlatego skierowaliśmy naszą pracę na obserwowanie i pozyskiwanie zawodników z klubów zagranicznych, mających określoną jakość i będących w naszym zasięgu finansowym.

» Nie sposób było pozyskać Polaków?
– Mogliśmy zamknąć kadrę w ciągu tygodnia. Byłyby to osoby w przedziale 29-33 lat. Musimy jednak patrzeć dwutorowo. Nie neguję, że ci doświadczeni gracze mają jakość. Ale gdybyśmy wzięli takich pięciu… Pytanie, co byłoby w czerwcu? I w następnych latach? Oczekiwali długich kontraktów. Jaki byłby to balast dla klubu? Stawialiśmy sobie te pytania. Chcieliśmy 2-3 wypożyczenia i 2-3 transfery, by to odpowiednio skompensować.

» Podkreśla pan, że z każdym nowym zawodnikiem rozmawiał pan kilkukrotnie i spotykał się osobiście. Czy był ktoś, z kogo po takim spotkaniu pan zrezygnował?
– Oczywiście. Rozmawiam, słucham, zadaję pytania. Staram się dowiedzieć, jak bardzo ktoś chce grać dla Górnika, a jak bardzo – mówiąc brzydko – jest ukierunkowany na monetę. To bardzo duży problem. Gdy zacząłem pracować w Borussii Dortmund, jeździć i obserwować zawodników z innej strony, to dostrzegłem, jak wiele błędów popełniłem jako trener. Jesteś wtedy „zafiksowany” na zespole. Chcesz, by było jak najlepiej, a nie widzisz problemów, które dostrzegłbyś z boku. Wielu zawodnikom powiedziałbym: „Jedźcie na staż za granicę, a zobaczycie, jak to wygląda!”. 50-60 procentom graczy otworzyłyby się oczy. Niektórzy mają naprawdę ciekawy potencjał, a nie chcą się rozwijać. Nie inwestują w siebie, nie zwracają uwagi, gdy trener mówi: „Popraw to, to i tamto”. Wielu chłopaków interesuje tylko trening. Wychodzą z założenia, że nie muszą więcej. Nawet w Górniku jest jeszcze kilku takich minimalistów, którzy byliby w stanie wyciągnąć z siebie więcej. To mnie w polskich zawodnikach boli.

» Przykład pozyskania 20-letniego Ghańczyka, Ishmaela Baidoo, sugeruje, że będziecie szukać także młodzieży poza granicami Polski…
– Chcemy skupić się oczywiście rynku polskim, ale także na słowackim, czeskim… Jeżeli dostaniemy informację, że jest ciekawy chłopak w Senegalu czy w Ghanie, którego jesteśmy w stanie pozyskać, to dlaczego nie? Żyjemy w otwartych czasach, podróż na inne kontynenty jest zwykłą i prostą rzeczą, więc nie widzę przeciwwskazań. Wiadomo, ze rynek światowy jest przebrany, ale zawsze może trafić się ktoś, kto doda jakości. Przykładem jest klub z Trenczyna. Co roku ma 2-3 ciekawych chłopaków z Afryki, którzy później idą dalej – do Belgii czy Holandii – i generują zyski. Nie mówię, że to jest idealny model, ale można ich znaleźć. Aby tak się stało, trzeba jeździć, trzeba szukać. Wracając do wspomnianego Baidoo, to już po pierwszej rozmowie z nim widziałem, jak bardzo jest zdeterminowany, by postawić na swojej piłkarskiej drodze następny krok. Zauważmy, że grał już przez dwa lata w Europie, w klubie z Sofii. O aklimatyzację kogoś takiego łatwiej, szok kulturowy nie jest tak duży. Ishmael ma 20 lat, jest bardzo inteligentny i bystry. Mam zaufanie do ludzi, którzy mi go polecili, bo współpracowaliśmy już przy kilku tematach związanych z Borussią. Wiele potwierdziło się już na obozie. Skromność, sposób bycia… On wie, po co do nas przyszedł.

» Nie ma obaw, że za chwilę zamiast polskiej szatni będziecie mieli jedno wielkie multi-kulti?
– Po pierwsze, obcokrajowcy muszą się dostosować do klubu i kraju w którym grają. Gdy ja przyjechałem do Niemiec, to musiałem się zaadoptować do tamtejszych wymagań. Po drugie, nie jestem zwolennikiem takiego miksu, jakiego dokonaliśmy, ale tego wymagała sytuacja. To nie było zamierzone od początku. Pewne proporcje muszą zostać zachowane, ale potrzeba jakości. Najpierw myślę o Polakach, dopiero potem szukam gdzie indziej.

» Wspomniał pan o siatce skautingu. Jak wyobraża ją pan sobie w Górniku?
– Nad zimowymi transferami pracowaliśmy praktycznie z trzema osobami – naszym szefem skautów Romkiem Kaczorkiem, Kamilem Tęczą i Jakubem Komanderem. Nazwiska, które trafiły do klubu, „przemieliliśmy” bardzo dokładnie. Jak to ma wyglądać w dalszej perspektywie? Ile zatrudnimy osób? Gdzie będą pracowały? Tego na razie nie powiem. Gdy jesteś skautem, musisz mieć w sobie coś ze szpiega. Samemu zdarzały mi się sytuacje, w których musiałem być totalnie niewidoczny, a jednocześnie zobaczyć to, co chciałem. Z pewnością nasz dział będzie większy. Czy będą to trzy osoby? Pięć? Sześć? Trudno jeszcze określić. Będziemy skupiali się na kilku aspektach związanych ze ściąganiem zawodników. Musimy pozyskiwać dobrych chłopaków do grup młodzieżowych czy drużyny rezerw – tak, by najlepsi w krótkim okresie mogli przeskoczyć do pierwszego zespołu. Już teraz zaczynamy wyjazdy. Będziemy wnikliwie sprawdzać polskie rejony, by w czerwcu Górnik był przygotowany do letniego okienka i kolejnych, zdecydowanie lepiej niż teraz.

» Skauci Górnika mają być różnych narodowości?
– Tylko Polacy, choć możliwe, że jeden z nich nie będzie pracował w Polsce. Pytam: dlaczego nie mamy stać się klubem, który dysponuje 5-6 zawodnikami na polskie realia bardzo dobrymi, ciągnącymi klub, a przy nich wychowywać utalentowanych chłopaków czy to z kraju, czy z innej części świata? Czemu mamy nie walczyć o mistrzostwo Polski czy europejskie puchary? To naprawdę jest do zrobienia! Trzeba jednak wykonać wiele pracy, jeśli chodzi o pozyskiwanie zawodników. Spójrzmy na sezon taki jak poprzedni. Pełny stadion, awans do pucharów… Gdy do tego dołożymy drogę systematycznego rozwoju zawodnika, to nie wierzę, że gracze z mniejszych krajów nie będą chcieli tu przychodzić, by dać sobie szansę późniejszego odejścia do Anglii, Niemiec, Włoch czy Francji.

» Nie jest tak, że w którymś momencie dojdziecie do ściany, nie będąc w stanie konkurować z akademiami Lecha Poznań, Legii Warszawa czy Zagłębia Lubin?
– Prezes Sarnowski powiedział, że gdy zaczynali pracować wraz z Romkiem Kaczorkiem, to nikt nie chciał przyjść do Górnika. Wiosenny sukces spowodował, że chcieli się tu pokazać chłopcy z innych rejonów Polski. Musimy mieć model klubu, który będzie magnesem dla młodych, dla ich rodziców i menedżerów. Mają wiedzieć, czego się po nas spodziewać Tej zimy bardzo chcieliśmy Kacpra Kostorza z Podbeskidzia. Rozmawiałem z menedżerem i prosiłem, by poczekał z jego transferem do Legii do końca stycznia. Dobrze prowadzony, może zajść daleko. Musieliśmy szukać środków i pokazać, że też jesteśmy w stanie płacić pieniądze. 200 tysięcy euro – to już dobre pieniądze, za kogoś, kto rozwinąłby się, poszedł z Górnikiem do przodu, a potem dalej w świat. Skoro nie udało się z Kostorzem, może uda się w przyszłości z innymi.

» Na razie jedną perełkę tracicie, bo Szymon Żurkowski po sezonie odejdzie do Fiorentiny.
– Jeśli poprawi kilka rzeczy – on wie, o jakie chodzi – to może zajść daleko. Ma w sobie coś takiego, co miał Zbigniew Boniek, czyli totalną determinację. Dołożyliśmy teraz do środka pola Waleriana Gwilię. Uważamy, że przy nim Szymon jeszcze się rozwinie. Polaków jest 40 milionów. Są talenty, ale muszą mieć się od kogo uczyć. Taki Krzysztof Kubica czy Wojtek Hajda powinni mieć obok siebie zawodników, u których mogą coś podpatrzeć. W Polsce największym problemem jest technika, mamy bardzo mało jakości piłkarskiej. Nie ma płynności. Dwa, trzy podania – i strata. W porównaniu choćby do rozgrywek w Chorwacji czy Czechach, nasza liga jest za to bardzo agresywna. O transfery do Borussii Dortmund będzie trudno, bo przeskok jakościowy jest straszny, ale dobrą pracę można wykonać. Ściągać ludzi z podwórka polskiego i innych krajów, szkolić ich, by dawali jakość. Skoro rok temu na nasz stadion kibice przychodzili jak na spektakl, to dlaczego by tego nie powtórzyć.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online