Stavros Vasilantonopoulos grał ze złamanym nosem ()

O takim debiucie każdy może pomarzyć. W swoim pierwszym meczu w barwach Górnika Stavros Vasilantonopoulos przesądził o wygranej.
Trafienie greckiego obrońcy w 71 minucie na 3:2 dało zabrzanom trzy cenne punkty w starciu z Cracovią. Tym bardziej godne to podkreślenia, że przez prawie całe spotkanie grał z rozbitym nosem.
Zaraz po meczu z „Pasami” Vasilantonopoulos mówił, że nie wiedział do końca czy nos jest złamany, czy nie. Po prostu grał. Krew leciała z nosa, potrzebne były kolejne opatrunki, a on bronił się wszystkimi możliwymi sposobami, żeby nie opuszczać murawy.
Najlepiej wszystko skomentował Marcin Brosz. – Najlepszym obrazkiem spotkania z Cracovią jest Stavros Vassilantonopoulos, który grał ze złamanym nosem, ciągle ciekła mu krew, ale nie dało się go ściągnąć z boiska – mówił szkoleniowiec górniczej jedenastki. To, że piłkarz z Hellady nie opuścił murawy okazało się błogosławieństwem dla Górnika.
W meczu z Cracovią był jednym z bohaterów, przesądzając o cennej, jednobramkowej wygranej. – Bramka jest oczywiście ważna i bardzo się z niej cieszę. Nigdzie takiego bramkowego debiutu nie zaliczyłem wcześniej, ale najważniejsze, że wygraliśmy tak ważne dla nas spotkanie. Gratulacje dla wszystkich kolegów. Co do tego gola, to w ten sposób ofensywnie podchodzę do przodu do wielu akcji w meczu. Uderzyłem dobrze, no i weszło. Jeszcze istotniejsze było to, że mimo niekorzystnego wyniku byliśmy się w stanie podnieść, a potem, mimo straty bramki na 2:2 potrafiliśmy zadać ten decydujący cios – komentował.
Na gola w rozgrywkach czekał prawie 1,5 roku. Wcześniej trafił w barwach Lamii w Pucharze Grecji. W starciu z Cracovią nie przeszkadzało mu to, że z nowym zespołem spędził ledwie kilka dni i zaliczył niewiele jednostek treningowych. W poprzednim tygodniu mieliśmy przecież dwie kolejki, a tydzień temu „górnicy” grali w Poznaniu.
– W dni meczu z Lechem trenowaliśmy z drugim zespołem. Potem, po powrocie pierwszej drużyny trenowaliśmy już normalnie, no i mecz. Czy byłem zaskoczony, że zagram od razu od początku? Jesteśmy zawodowymi piłkarzami i musimy być przygotowani na wszystko, na każdą sytuację – podkreśla.
Jedno Vasilantonopoulosa w Zabrzu zaskoczyło. Nie było to jednak nic z boiskowych spraw, a to co działo się po spotkaniu. Już w swoim pierwszym meczu w Górniku, za dobry występ i gola od kibica numer 1 Górnika, pana Stanisława Sętkowskiego otrzymał dorodnego koguta. Jako nieobeznany z tym zwyczajem, mocno się wszystkim zdziwił.
– Pierwszy raz w karierze spotkałem się z taką sytuacją. OK, w Grecji spotykamy się, jemy razem, ale żeby otrzymać żywego koguta? To dziwne i zabawne dla mnie – komentował po spotkaniu z uśmiechem. Teraz grecki piłkarz liczy na kolejne takie występy, jak ten z „Pasami” w piątek.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online