Dwadzieścia kotletów

30 czerwca wygasa kontrakt Michała Probierza z Górnikiem Zabrze. Nic nie wskazuje na to, by 30-letni dziś zawodnik, który przez sześć sezonów był podstawowym piłkarzem zabrzan, pozostał na Roosevelta.
Jaki jest plan po 30 czerwca?
- Nie ma konkretnego planu. Chcę grać dalej w piłkę. Niektórzy zarzucali mi, że już od dawna szukam sobie nowego klubu, a ja tak naprawdę zacząłem się za nim rozglądać trzy dni temu, gdy stało się zupełnie jasne, że w Zabrzu jestem już niepotrzebny. 
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to gra w innym polskim klubie, czy jeszcze jedna próba za granicą?

- Niczego nie można wykluczyć. Pojawiły się w ostatnich dniach dwie propozycje z zagranicznych klubów, ale jest za wcześnie, by publicznie rozwijać ten wątek.

Żal opuszczać Zabrze? Można bowiem odnieść wrażenie, że niektórzy zrobią to z uczuciem ulgi.

- Żal. Brakować będzie na pewno kibiców, ich wspaniałego dopingu, na jaki zawsze tu mogłem liczyć, a także świetnej atmosfery, jaką mieliśmy jeszcze jakiś czas temu w klubie.

Teraz się zmieniła?

- Zmieniła się ekipa. Pojawili się nowi ludzie, którzy mają swoją koncepcję funkcjonowania klubu. Życzę im powodzenia, aby Górnik nie musiał się borykać kiedyś z takimi problemami, jakie teraz przeżywa inny wielki klub - Ruch Chorzów.

Oprócz gry w lidze w Górniku prowadzi pan grupę trampkarzy. Z nimi też trzeba się będzie rozstać?

- Jeśli wyjadę gdzieś dalej, to nie będzie innej rady.

Z Górnikiem nic już zatem nie będzie pana łączyć?

- Niezupełnie.

Co takiego?

- Klub nadal zalega mi pieniądze i będę się starał do skutku o ich wypłacenie. Albo drogą sądową, albo - jeśli będzie możliwa - polubowną.

Ma pan jakiś pomysł, gdyby temat "piłka nożna" przestał być aktualny?

- Szukałbym mimo wszystko jakiegoś zajęcia w sporcie. Poważnie myślę o pracy szkoleniowej. Całe życie poświęciłem piłce nożnej, trudno więc, abym z dnia na dzień otworzył nagle bar mleczny. Ale jeśli trzeba będzie to podejmę się innej pracy. Mogę być normalnym robotnikiem. Żadnej pracy się nie wstydzę. Nigdy nie wymagałem od swoich pracodawców "kokosów". Wychodzę z założenia, że nigdy nie zjem dwudziestu kotletów naraz, ale jakiś wymierny efekt pracy musi być.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]