Forum
 

Słynni zagraniczni trenerzy piłkarzy Górnika Zabrze

Przyjście do Górnika Zabrze czeskiego trenera Wernera Liczki skłania do wspomnień. Otóż w ponad 55-letniej historii tego klubu, było kilku zagranicznych szkoleniowców prowadzących pierwszą drużynę czternastokrotnego mistrza Polski. Wywierali oni znaczący wpływ na postawę zespołu. 

Pod wodzą Opaty

Pierwszym spoza Polski trenerem, który przyjechał do Zabrza był Węgier Zoltan Opata. Do Górnika trafił w 1957 roku. Drużyna z ulicy Roosevelta rok wcześniej awansowała do ekstraklasy i ówczesne kierownictwo klubu postawiło sobie ambitny cel zdobycia mistrzostwa kraju. Ściągnięto między innymi tak znakomitych piłkarzy, jak Ernest Pohl i Edmund Kowol. Ta swoista na owe czasy drużyna marzeń, w której występowali oprócz wspomnianych: Józef Machnik (bramkarz), Roman Lentner, Edward Jankowski, Stefan Floreński, Henryk Szalecki, Manfred Fojcik, Henryk Czech, Ginter Gawlik, Antoni Franosz, Józef Kaczmarczyk, Eryk Nowara, Jan Pieczka, Henryk Hajduk, Ewald Wiśniowski, dostała się pod opiekę uznanego wówczas fachowca jakim był Opata. Urodził się w 1900 roku. Występował w ataku legendarnej drużyny MTK Budapeszt, a w 1924 roku grał w drużynie Węgier na olimpiadzie w Paryżu.

Opata przychodząc do Górnika zastąpił trenera Augustyna Dziwisza. Węgier zmienił ustawienie zespołu, a ponadto zintensyfikował treningi. To dało efekt w postaci pierwszego w historii klubu mistrzostwa Polski we wspomnianym już 1957 roku. Mieszkający dziś w Berlinie Roman Lentner tak wspomina Opatę. - To był bardzo dystyngowany starszy pan, znakomity fachowiec. Od początku nawiązał bezpośredni kontakt z nami. Potrafił w prosty sposób wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe elementy taktyczne. Dziesięć lat później graliśmy w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych z Vorwaertsem Berlin. Po wygranej u siebie 2: 1, na wyjeździe przegraliśmy 1: 2 i o awansie do 1/8 finału miał zadecydować trzeci mecz na neutralnym terenie. Pojechaliśmy na Węgiery. Wygraliśmy 3: 1. Na to spotkanie specjalnie przyjechał Opata. Wszyscy byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. Opata bardzo serdecznie pogratulował nam sukcesu, a później długo rozmawialiśmy, wspominając czasy, kiedy był w Górnik - wspomina pan Roman.

"Młodzieniaszek" Farsang

Kolejnym Węgrem, który przybył do Górnika był Ferenc Farsang. Prowadził zabrzański zespół od lutego 1964 roku, do sierpnia 1965 roku. W tym okresie zanotował sporo sukcesów. Górnik pod jego wodzą dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski (64, 65) i wywalczył Puchar Polski w 1965 roku. Warto wspomnieć o tym, że był najmłodszym trenerem Górnika wśród zagranicznych szkoleniowców, a wśród krajowych tylko trzech było od niego młodszych. Przyszedł do Zabrza mając 37 lat. Jako piłkarz grał między innymi w drużynie Ujpest Dozsa Budapeszt i Banyasz Tatabanya.

- Farsang przywiązywał ogromną wagę do przygotowania kondycyjnego. Pod tym względem absolutnie nie przystawał do węgierskich szkoleniowców, którzy główny nacisk kładli na technikę i taktykę. Pamiętam, że podczas zimowego zgrupowania w Wiśle, gonił nas bardzo po górach. Sporo wtedy nabiegaliśmy się, ale dało to potem efekt ? mówi piłkarz Górnika Jan Kowalski, który jako trener zdobył z tym klubem mistrzostwo i Puchar Polski w 1972 roku.

Kalocsay zdobywa Europę

Do dziś starsi kibice Górnika z sentymentem wspominają czasy, kiedy trenerem Górnika był kolejny Węgier Geza Kalocsay. To wyjątkowa postać w środowisku trenerskim. Z wykształcenia prawnik, był pasjonatem futbolu. Grał w dwóch reprezentacjach narodowych Czechosłowacji i Węgier oraz między innymi w takich klubach, jak Sparta Praga (Czechosłowacja), Olympique Lille (Francja) Kispest Budapeszt (Węgry). W Zabrzu przebywał od sierpnia 1966 roku do listopada 1969 roku. Zdobył z Górnikiem mistrzostwo Polski w 1967 roku oraz dwa razy Puchar Polski w 1968 i 1969 roku. To ostatnie wydarzenie ma szczególne znaczenie, bo jesienią 1969 roku Górnik pod jego wodzą rozpoczął triumfalny marsz w Pucharze Zdobywców Pucharów, zakończony dotarciem do finału tych rozgrywek. Jednak w ćwierćfinale, słynnych i dramatycznych półfinałowych meczach z Romą, a potem w finale na Praterze w Wiedniu w kwietniu 1970 roku Górnika prowadził jego następca Michał Matyas

- Kalocsay był wspaniałym piłkarskim fachowcem. Kiedy przyszedł do Górnika w diametralny sposób zmienił ustawienie naszego zespołu. Do tej pory graliśmy słynnym w tamtych latach system W-M. On natomiast wprowadził jako jeden z prekursorów ustawienie 4-3-3. Był mistrzem taktyki. Nie ukrywam, że od niego bardzo dużo się nauczyłem i wykorzystywałem to potem w swojej trenerskiej pracy. Był nie tylko świetnym fachowcem, ale także wspaniałym człowiekiem. Potrafił znakomicie dogadać się z nami. Wszystkich traktował jednakowo. Dla niego nie liczyły się nazwiska, tylko aktualna forma piłkarzy - zapewnia Hubert Kostka, wieloletni bramkarz reprezentacji Polski i Górnika Zabrze, trener tej drużyny, z którą wywalczył mistrzostwo Polski w 1985 i 1986 roku, złoty medalista olimpijski z Monachium w 1972 roku.

Owocna praca Szuszy

Górnik miał szczęście do węgierskich trenerów. Ferenc Szusza to jeden z bardziej znanych piłkarzy tego kraju. Przez wiele lat występował w Ujpeszcie Budapeszt. Do Zabrza przyszedł w czerwcu 1970 roku, a 12 miesięcy później przeniósł się do drugoligowego wówczas hiszpańskiego klubu Betis Sewilla, gdzie pracował przez pięć lat, a potem dwukrotnie był trenerem Atletico Madryt. Z Górnikiem zdobył mistrzostwo Polski w 1971 roku oraz dwukrotnie puchar Polski w 1970 i 1971 r.

- Szusza wiele uwagi przywiązywał do wyszkolenia technicznego. Stosował wiele ciekawych ćwiczeń na treningach - mówi Jan Kowalski, który był jego asystentem. Było jeszcze dwóch trenerów węgierskich, którzy pracowali w Górniku. Janos Steiner zdobył z zabrzańską drużyną mistrzostwo Polski w 1959 roku, a pracował na Roosevelta rok. Gyula Szücs jesienią 1972 roku prowadził Górnika dziesięć tygodni. W ośmiu meczach drużyna pod jego wodzą nie poniosła porażki. Wygrała piąć spotkań, a trzy zremisowała.

Lugr wybrał wolność

W styczniu 1960 roku do Górnika trafił czeski trener Wilhlem Lugr. Zdobył z Górnikiem trzecie miejsce. Zabrzanie po zakończeniu sezonu występowali w Pucharze Intertoto. Lugr pojechał z nimi do Szwecji i tam został. W 1963 roku z IFK Norrkoping zdobył mistrzostwo tego kraju.

- Lugra zapamiętałem jako mężczyznę słusznej postury. Pracował w Górniku krótko. Sądzę, że traktował pobyt w klubie, jako możliwość wybrania wolności. Wtedy wyjeżdżaliśmy za granicę na mecze - wspomina Stanisław Oślizło, wiololetni kapitan reprezentacji Polski i Górnika.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online