Czy piłkarze Górnika sprezentowali bramki Groclinowi?

Fala krytyki po meczu Górnik - Groclin mieszała się z głosami zadowolenia z gry i postawy zabrzańskiego zespołu. Jedni zarzucali zawodnikom coś więcej niż popełnienie szkolnych błędów, bo pojawiły się nawet oskarżenia o celową stratę goli. Inni zachwycali się grą drużyny, która z wyżej notowanym rywalem wywalczyła remis. 

Jak oceni pan postawę drużyny, której jest pan właścicielem?

Marek Koźmiński: - Przez 70 minut grała bardzo dobrze. Michał Karwan zachowywał się na środku obrony jak profesor. Piotrek Lech bronił pewnie. Polska młodzież Łukasz Juszkiewicz i Paweł Wojciechowski prezentowała klasowe zagrania. A Brazylijczycy po słabej pierwszej połowie przeprowadzili znakomite ataki, które przyniosły nam wypracowane gole i prowadzenie 2:0 w 66. minucie.

Co się więc stało z zespołem, który zamiast wygrać podarował przeciwnikowi dwie bramki i jeden punkt?

- Pozwolił się stłamsić, w poczynania najbardziej doświadczonych zawodników wkradła się panika. Straciliśmy bramki na własne życzenie. Sprezentowaliśmy Groclinowi dwa gole.

Czy to znaczy, że celowo?

- Tego typu spekulacji nie biorę w ogóle pod uwagę. Takie oskarżenia są absurdalne. Słyszałem przed meczem sugestie, że powinniśmy pisać protest do PZPN, bo mecz Górnik - Groclin przyjechał sędziować arbiter ze Słowacji, a w zespole z Grodziska jest więcej Słowaków. I co z tego? Ten słowacki sędzia nie uznał "słowackiej" drużynie dwóch bramek. Nie możemy mieć do niego pretensji.

Do Piotra Lecha i Michała Probierza też pan nie ma żalu o błędy z ostatnich minut?

- O błędy mam pretensje i na pewno o nich trzeba porozmawiać. Swoimi niepotrzebnymi wyjściami na przedpole, tuż po zdobyciu przez nas drugiej bramki, Piotrek wprowadził nerwowość w poczynania całej defensywy. Jego indywidualne błędy nie przyniosły co prawda straty bramek, ale spowodowały, że wszyscy stracili głowę i zaczęli wariować. Michał Karwan, Michał Probierz i inni nie potrafili uspokoić gry i popełniali błędy, które kosztowały nas stratę goli. Potwierdziło się, że nie mamy w zespole zawodnika, który w takich momentach weźmie na siebie odpowiedzialność za grę zespołu, wybije piłkę daleko w aut, nawet aż pod kościół, albo do mnie na trybunę główną. Zabrakło charakteru.

Nie będzie w drużynie rewolucji?

- Osobowo na pewno jeszcze coś trzeba w zespole ruszyć, ale jaką mamy alternatywę w przypadku Piotrka Lecha? On ma już takie nawyki i się nie zmieni. Jednak i tak jest najlepszym bramkarzem polskiej ligi. Inni zawodnicy nabiorą jednak rutyny i w przyszłości już takich błędów nie popełnią. Natomiast jeżeli chodzi o grę, poukładanie drużyny, jej coraz bardziej wyrazisty styl, to mogę powiedzieć, że jestem zadowolony. Widziałem w szatni po meczu wkurzonych piłkarzy, którzy przeżywali to, że nie potrafili utrzymać do końca meczu korzystnego wyniku i to też mnie cieszy.

Jest pan pewien, że w tym meczu nie było układów?

- Nie przesadzajmy. W Każdym meczu może się przytrafić błąd, który zadecyduje o wyniku spotkania. Nie w takich ligach jak polska, nie tacy zawodnicy jak nasi, popełniali błędy, które kosztowały zespół porażkę. Nawet podczas mistrzostw świata i europejskich pucharów zdarzały się kuriozalne gole. Taki jest bowiem futbol i tylko w Polsce po przegranym lub zremisowanym meczu zaraz się wszyscy próbują doszukać jakichś podtekstów, czegoś złego. A ja proponuję traktować sport jako coś, co ma dawać radość.

Rozmawiał: Jerzy Dusik / Dziennik Zachodni

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online