Forum
 

Karwan: Koszulka dla ojca

Przez lata był w cieniu kuzyna. Bartosz Karwan grał w reprezentacji Polski, odnosił sukcesy z Legią Warszawa, w świetle jupiterów przechodził do Herthy Berlin. Michał grał wtedy w Tomasovii, Rozwoju Katowice... Szczytem szczęścia wydawał się jego transfer do Świtu Nowy Dwór. Dziś to środkowy obrońca Górnika Zabrze wydaje się numerem jeden w klanie Karwanów. W poniedziałek zagrał pierwszy raz w reprezentacji "B" przeciwko Niemcom. 

Gdyby dziś zrobić ankietę, w której kibice odpowiadaliby z jakim imieniem kojarzy się im nazwisko Karwan, to jakie padłyby odpowiedzi?

- Gdyby ankietę przeprowadzono w Zabrzu, to pewnie miałbym szansę. Generalnie jednak wygrałby taką sondę Bartek. Miał trudne dwa lata, nie jest jeszcze w optymalnej formie, ale trudno zapomnieć to wszystko, co zrobił dla naszej piłki. Mam dla niego duży szacunek, nawet jeżeli dziś to ja zagrałem 45 minut w kadrze "B". Przy jego dorobku to naprawdę niewiele.

Zaczęło się od opinii Marka Koźmińskiego, który stwierdził, że zasłużył pan na powołanie przynajmniej do kadry "B". Był pan zaskoczony?

- Bardzo pozytywnie. Z jednej strony mówił to właściciel klubu, ale przede wszystkim była to opinia bardzo dobrego piłkarza, który dziesięć lat grał w reprezentacji Polski. Taka opinia zawsze jest budująca.

Minęło kilka tygodni i "słowo stało się ciałem"...

- Co mogę powiedzieć... Trenera Klejndinsta znałem jeszcze z epizodu, jaki przeżyłem przed laty w kadrze młodzieżowej. To jest kwestia zaufania, wypadkowa tego, co człowiek pokazuje w lidze, ale przede wszystkim tylko pierwszy krok. Przynajmniej tak traktuję to powołanie.

Była trema?

- Nie trema, ale pozytywna mobilizacja. Jestem człowiekiem, który wierzy w siebie i zawieszam sobie poprzeczkę coraz wyżej. W meczu z Niemcami mogłem się sprawdzić, podobnie jak cały zespół. I chyba nie wypadło to najgorzej. Nie odbiegaliśmy od Niemców fizycznie, a to zawsze coś. Nadspodziewanie dobrze zagraliśmy taktycznie, choć w takim składzie wyszliśmy pewnie pierwszy i ostatni raz. Z drugiej strony zapamiętam z tego meczu podejście i nastawienie Niemców. Przegrywali 0-2 i jakby nic się nie stało. Żadnej rezygnacji, czy chwili zwątpienia. Cały czas grali do przodu. U nas w lidze takiego nawyku jeszcze nie ma.

Koszulka z tego meczu na pamiątkę została?

- Tak. Ktoś powie, że to kadra "B" i niewiele znaczący mecz, ale dla mnie założenie koszulki z orzełkiem to wielki zaszczyt. Mieliśmy zgodę prezesa Listkiewicza, by zostawić je dla siebie i dam ją ojcu. Sam mam kilka, które podarował mi Bartek, ale teraz mogłem pierwszy raz powiedzieć: - "moja".

Ponoć apetyt rośnie w miarę jedzenia? Kiedy patrzy pan na grę Hajty, Bąka, Kłosa...

- Szanuję każdego piłkarza, który potrafi utrzymać wysoką formę, ale myślę, że to naprawdę nie jest przepaść. Pewnie, że jeszcze brakuje mi ogrania w wielkich i ważnych meczach. Są braki, które trzeba poprawić, bo poprzeczka teraz będzie zawieszona znacznie wyżej, ale... po to gram w piłkę. Celów do zdobycia jest tyle, że może nie starczyć czasu, by wszystkie osiągnąć. Moja kariera, jeśli można użyć takiego stwierdzenia, to nie jest pasmo sukcesów. Nie tak dawno grałem w trzeciej lidze i miałem kilka chwil zwątpienia. Może dlatego przyjmuję dziś wszystko wyjątkowo spokojnie.

Jak z perspektywy czasu ocenia pan przejście z Nowego Dworu do Zabrza?

- Wtedy było kilka możliwości, ale to był strzał w dziesiątkę. Tutaj się rozwijam, mam bardzo dobrego trenera. Między innymi dlatego chciałem, by trafił do Zabrza mój brat Piotr. Długo leczył kontuzję i zależało nam, by mógł wracać do formy pod okiem Wernera Liczki. To się udało.

Zimą kilka ruchów kadrowych zapowiadają Wisła, Legia... Ktoś już do pana dzwonił?

- Mam kontrakt ważny do 2006 roku. Górnik jest OK. Czuję się tutaj doskonale, widzę, że idę w górę, ale myślę, że dałbym sobie radę poziom wyżej. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jak będę grał i jaka będzie polityka klubu. I jeszcze ktoś musi zadzwonić...

Rozmawiał: Dariusz Czernik / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online