Czas weryfikacji

Liczby na kolana nie powalają. Dziesiąte miejsce, sześć porażek - co ciekawe i mało chwalebne - poniesionych jedna po drugiej. To w historii klubu zdarzyło się po raz drugi. Z drugiej strony, Górnik - z minimalnym budżetem - prezentuje dziś średni, ligowy poziom, podobnie jak kilka znacznie bogatszych klubów, bądących przed nim z tabeli.
Początek był więcej niż obiecujący. Był taki moment w tej rundzie, kiedy Górnik w tabeli zajmował czwarte miejsce, mniej bramek straciła tylko Wisła, a sprowadzona na Roosevelta młodzież momentami grała na miarę sporych oczekiwań. Kiedy? Po szóstej serii spotkań.

Do meczu w Bielsku, w Pucharze Polski. Górnik prowadził 2-0, by przegrać 2-3. To po tym meczu Marek Koźmiński, pierwszy raz bardzo krytycznie wypowiedział się o podejściu niektórych piłkarzy do obowiązków. - Stwarzamy im warunki rozwoju, dajemy szansę promocji i wymagamy poważnego traktowania każdego dnia w pracy.

Po dobrym początku rundy pojawiły się głosy, jakoby Górnik mógł bez problemu grać w górnej części tabeli. Czas zweryfikował te opinie. Z pewnej perspektywy sam Marek Koźmiński twierdzi, że: - Głowy nam się zagotowały. Mnie również. Uważałem, że byliśmy lepsi niż w rzeczywistości. Poza tym kilku młodych piłkarzy zbyt szybko poczuło się zbyt doświadczonymi zawodnikami - dodaje.

Górnik miał fragmenty dobrej gry. Tylko kto ich nie ma? Problem w tym, że Górnik nie potrafił ich wykorzystać. Może z trzema wyjątkami, kiedy gościł przeciętną Pogoń, Odrę i GKS. Faktem jest, że w kilku meczach pomyłki na niekorzyść Górnika były ewidentne, ale szukanie w nich przyczyn porażek nie poprawi gry drużyny. Zawiedli gracze sprowadzani z Krakowa. Piotr Brożek zagrał jeden mecz na swoim poziomie. W ostatniej kolejce. Kamil Kuzera żadnego, a Marcin Szałęga głównie leczył urazy i Zabrze pewnie pożegna. Polityka sprowadzania zagranicznych graczy, też pewnie przez "Kozę" zostanie zweryfikowana. Było i jest ich na Roosevelta ponad dziesięciu. Co zostało? Przyzwoity Hernani, który w perspektywie może podreperować klubowy budżet. Może Felipe, mniej Joao Paulo. W klubie wciąż słychać o talencie Ugo, ale Nigeryjczyk trzy miesiące leczy kontuzję. Marek Koźmiński też się uczy. Oby wyciągał z tych lekcji wnioski.

Osobny rozdział to relacje z miastem. Gmina utrzymuje stadion. Dla jednych to sporo, dla drugich niewiele. Na stadionie władz miasta jednak nie widać, a Górnik żyje własnym życiem, Zabrze swoim. To klubowi nie pomaga. Jednak ciągłe narzekanie ze strony właścicieli klubów też nie ma sensu. Górnik to spółka, Marek Koźmiński ma w niej większość i jest przede wszystkim Rada Nadzorcza SSA, powołana w celu szukania kasy. Od niej powinno się zacząć wylewanie żalów. Budżet 5 milionów w tym sezonie pewnie wystarczy. Za rok - nawet z pomysłem na klub - to może być za mało. Górnik kosztem wartości drużyny zredukował długi i ekonomicznie wyszedł na prostą. Naprawdę jest szansa, by stanął na nogi, był solidną firmą, piłkarską wizytówką miasta, a może całego Śląska. Tylko, że to wymaga dobrej woli i chęci wielu osób, a z tym może być większy problem niż z kolejną wykorzystaną sytuacją na boisku.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online