Sport: Liczka pod Wawelem, Lorens w Zabrzu!

Decyzje zapadły. Werner Liczka będzie trenerem krakowskiej Wisły. W niedzielę Czech poleci do Ameryki Południowej, pomóc szukać piłkarzy Markowi Koźmińskiemu dla Górnika, ale przede wszystkim będzie obserwować kandydatów do gry w Wiśle. Jego następcą na Roosevelta zostanie Edward Lorens. Ten doświadczony trener trafi do Górnika po raz trzeci w karierze. 

Oficjalnie wszystkie strony dyplomatycznie milczą. Faktycznie "klocki" zostały już poukładane. Henryk Kasperczak żegna Kraków, choć jeszcze nie wiadomo w jaki sposób - formalnie - rozstanie się z nim właściciel Wisły, Bogusław Cupiał. Pod Wawel przenosi się Werner Liczka, który tym samym we wtorkowe popołudnie pożegnał się - wygranym meczem ze Skalnikiem Gracze - z zabrzańską publicznością. Kto z kolei przejmie po Czechu "pałeczkę" na Roosevelta? Edward Lorens! Wczoraj katowicki "Sport" informował, że Lorens bardzo wnikliwie obserwował grę zabrzan w dwóch ostatnich meczach, siadając w spokoju obok kabiny spikera na stadionie Górnika. I pewnie pojawi się również na Bukowej, kiedy w sobotę zabrzanie zakończą meczem z GKS Katowice w Pucharze Polski tegoroczną piłkarską jesień. - W tej chwili naszym trenerem nadal jest Werner Liczka. Oficjalnie Wisła nie zwolniła Henryka Kasperczaka, więc trudno, bym powiedział, że Górnik ma nowego szkoleniowca - twierdzi prezes Górnika, Zbigniew Koźmiński. - Bierzemy jednak pod uwagę każdą ewentualność i rozważamy różne kandydatury - kończy prezes Górnika.

1994, 2002...

Jeszcze kilka tygodni temu na giełdzie pojawiały się nazwiska trenerów z Czech i Franciszka Smudy. Rodacy Liczki mieliby większe szanse, gdyby Górnik nie był zagrożony spadkiem. Mając na koncie trzynaście punktów, zabrzanie szukali jednak trenera doświadczonego, doskonale znającego polską ligę. Dla Lorensa będzie to trzecie podejście do Górnika. Pierwszy raz trafił do klubu dziesięć lat temu. Kończył wtedy z zespołem ligę na trzeciej i piątej pozycji. Drugie podejście miało miejsce niemal dokładnie trzy lata temu, zaraz po tym, jak Zbigniew Koźmiński został prezesem klubu z Zabrza. Sytuacja klubu była dramatyczna, jednak wiosną Górnik bez problemu utrzymał się w lidze. To wtedy został sprowadzony do Zabrza Andrzej Niedzielan. Lorens, który formalnie był dyrektorem sportowym, odpowiadał za zespół i ustalał meczowy skład, odszedł z klubu jesienią 2002 roku, przenosząc się na Cypr.

Do końca sezonu Edward Lorens ma pracować z trenerami, których wcześniej mieli do pomocy kolejno Waldemar Fornalik i Werner Liczka. Będą to: Marek Wleciałowski, były podopieczny Lorensa w Ruchu Chorzów oraz Paolo Terziotti. Za politykę transferową odpowiedzialny będzie przede wszystkim Marek Koźmiński, choć na pewno będzie brać pod uwagę opinię świetnie zorientowanego na rynku Lorensa.

Za Wielką Wodę

Nowy trener pojawi się w klubie na początku stycznia, choć oficjalnie informacja o nominacji Lorensa powinna zostać ogłoszona zaraz po powrocie Marka Koźmińskiego z Brazylii i Argentyny. Tam właścicielowi Górnika w poszukiwaniu wzmocnień Górnika pomoże jeszcze Liczka. To głównie Czech przekonał Koźmińskiego, że Górnik potrzebuje dwóch, trzech doświadczonych piłkarzy. Sam Koźmiński mówi dziś podobnie. - Będę w Rio de Janeiro, Sao Paulo i jeszcze kilku innych miastach. Zobaczę mecze dwóch ostatnich kolejek ligi brazylijskiej i ostatnie mecze play off drugiej ligi. Potem przenoszę się do Argentyny. Moi przyjaciele wiedzą, czego szukam, a interesują mnie ograni pomocnik i napastnik. W wieku 23-25 lat. Muszę nieco zweryfikować model budowy drużyny, co nie znaczy, że nie przywiozę jednego młodego gracza. Mądrzejszy będę jednak na miejscu - twierdzi Koźmiński-junior, który wczoraj wyleciał do Brazylii.

Co więc za oceanem będzie robić Werner Liczka? Pomoże dokonać najlepszego wyboru Koźmińskiemu, jednak przede wszystkim poszuka wzmocnień, konkretnych i za dużo większe pieniądze, dla krakowskiej Wisły.

Co wygra Górnik?

Liczka twierdzi dyplomatycznie, że jeszcze nie podjął decyzji w sprawie swojej przyszłości, ale faktycznie podpisał już kontrakt z Wisłą. Między innymi dlatego leci do Brazylii Zdzisław Kapka. W "układance" zostaje jeszcze, nie schodzący z pierwszych stron gazet, Henryk Kasperczak. Murem stoją za nim kibice i piłkarze Wisły, a Maciej Żurawski stwierdził nawet, że jeżeli miałby zostać na dłużej w Krakowie, to tylko pod wodzą Kasperczaka. Na przebywającym na Hawajach prezesie Cupiale, takie deklaracje nie robią jednak wielkiego wrażenia. On chce rozstać się z Kasperczakiem, a rolą prawnika - opłacanego jak czołowi piłkarze Wisły - jest takie rozwiązanie kontraktu, by szef Wisły nie musiał płacić odchodzącemu trenerowi blisko 900 tysięcy euro odszkodowania. Liczka będzie pod Wawelem dużo tańszy i ma przygotować zespół do jesiennego podboju Ligi Mistrzów. Już można założyć, że latem wrócą do Krakowa bracia Brożkowie, Kamil Kuzera i Grzegorz Kmiecik. Na takim układzie będzie chciał skorzystać Górnik, któremu zależy na dobrej współpracy z bogatszą Wisłą. Gdyby znalazł się chętny na Hernaniego bądź Michała Karwana, może już zimą trafi do Zabrza Jacek Kowalczyk. W każdym razie Liczka w sobotę żegna Górnika, a Kasperczak - Wisłę. Na zimowy obóz z Górnikiem pojedzie już Edward Lorens.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online