Forum
 

Stawia na przyjaźń

Górnik Zabrze, choć jest klubem biednym, potrafi zaskoczyć transferowym hitem. Wiosną udało się zabrzanom namówić do współpracy trenera Wernera Liczkę, latem przyszedł na Roosevelta jego syn Marcel, a teraz właściciel klubu Marek Koźmiński zatrudnił Adama Matyska. Były reprezentant Polski i trener bramkarzy naszej kadry młodzieżowej, niegdyś gracz Bayeru Leverkusen będzie w Zabrzu odpowiedzialny za formę golkiperów. 

- Wraca pan do korzeni.

- Urodziłem się w Piekarach Śląskich, ojciec grał w Szombierkach Bytom, na Górnym Śląsku pozostała moja rodzina. Na razie jednak planuję tylko półroczną współpracę, więc na Śląsk nie będę się przeprowadzał.

- Co, jeśli nie względy sentymentalne, spowodowało, że przyjął pan pracę w Zabrzu?

- Tylko przyjaźń. Marka Koźmińskiego znam bardzo dobrze, graliśmy w reprezentacji.

- Nie obawia się pan, że wspólna praca i zależność właściciel - pracownik może popsuć tę znajomość?

- Nie będziemy się prowadzili po Zabrzu za rączkę, ale nie będziemy też na siebie krzyczeli i pokazywali sobie pazurków. Inna jest rola Marka w klubie, inna moja, ale od sportowych dyskusji na pewno uciekać nie będziemy.

- Pana poprzednik zarabiał około tysiąca złotych. Pan będzie też tyle zarabiał?

- Nie wiem ile zarabiał poprzednik, a moich zarobków nie chciałbym ujawniać. Wielkie jednak nie będą. Nie przyszedłem do Zabrza dla pieniędzy, ale po to, by zebrać doświadczenia. W kadrze młodzieżowej spotykam się z zawodnikami od święta, w Górniku będę miał ich na co dzień.

- A jaką ma pan opinię o swoich nowych podopiecznych?

- Najlepiej znam Piotrka Lecha, z którym grałem w młodzieżówce, byliśmy też rywalami w lidze. To doświadczony bramkarz, ale i jemu jestem gotów służyć radą.

- Czy pana zdaniem utalentowany zmiennik Lecha - Bartosz Białkowski może wkrótce trafić do reprezentacji młodzieżowej?

- Nie chciałbym chłopakowi zaszkodzić mówiąc, że jest przyszłością naszej piłki. W młodzieżówce jest teraz dwóch dobrych bramkarzy, ale i na temat Białkowskiego słyszałem wiele dobrego. Sam jestem ciekaw, jak będzie się prezentował na treningach.

- Czy Górnik to dla pana, tak jak niedawno dla trenera Liczki, trampolina do Wisły?

- W Wiśle byłem już jedną nogą. Zanim jeszcze zaczęło się to całe zamieszanie z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, zanim właściciel Wisły zapowiedział swoje odejście, miałem gotowy kontrakt. Wszystko ustaliliśmy i na umowie brakowało już tylko podpisów obu stron.

- Dlaczego nie znalazł się pan w Wiśle?

- W Krakowie zrobiło się tak gorąco, że problem obsady trenera bramkarzy stał się chyba najmniej ważny. Ja nie chciałem się narzucać, więc zdecydowałem się na Zabrze.

- Poprzednio był pan na stadionie Górnika jeszcze jako piłkarz?

- Tak, grałem w Zabrzu z Zagłębiem Lubin, a mecz zakończył się remisem 2:2. Tamten sezon nie był najlepszy, byłem mocno krytykowany. Ale było minęło, bo piłkarzem już nie jestem. Nowy Rok to nowy rozdział, a ten stary już zamknijmy. We wtorek będę na treningu w Zabrzu.

Rozmawiał: Dariusz Ostafiński / Przegląd Sportowy

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online