Marcel Liczka: Dam sobie radę

W zespole Górnika zadebiutował 10 września w wyjazdowym meczu z Cracovią. W sumie zagrał pod okiem ojca w dziewięciu spotkaniach ligowych. Bramki nie strzelił, miał kilka asyst. Pytany, jaką za rundę jesienną wystawiłby sobie notę w skali od 1 do 10 mówi, że "5". Marcel Liczka został jedynym przedstawicielem tej czeskiej rodziny w klubie z Roosevelta. Mieszka bardzo blisko stadionu Górnika, z którym związany jest kontraktem do czerwca tego roku. 

Ojciec pytał synów o zdanie przed przeprowadzką do Krakowa?

- Rozmawialiśmy o tym, ale to przecież jego życie i jego decyzja. Powiedziałem mu tylko, by podjął ryzyko. Drugiej takiej oferty może nie być. Gdy dziś widzę Wisłę, stawiam ją wyżej niż Spartę Praga.

Tylko że to Sparta grała w Lidze Mistrzów...

- W Sparcie jest pięciu bardzo dobrych piłkarzy. Reszta to średniacy. Wisła ma bardzo wyrównany skład, bez słabych punktów. Przyznam, że przed przyjazdem do Polski nie znałem żadnego gracza polskiej ligi, nawet Żurawskiego. Teraz widzę, że to świetny gracz. Podobnie Kłos i mój faworyt w Krakowie, czyli Cantoro. Fantastyczny piłkarz. Wisła odpadła z pucharów. To się zdarza, ale macie naprawdę bardzo mocny klub. Wierzę, że ojciec osiągnie z nim wyniki.

Już go pan w Krakowie odwiedził?

- Nie ma czasu. Gdy mam wolne, jadę do Pragi, do domu i spędzam czas z żoną Gabrielą, która tam studiuje i pracuje. Tańczy w balecie. Kraków jednak chcę odwiedzić, bo wiem, że to taka wasza Praga. Piękne, stare miasto. I muszę zobaczyć Oświęcim. Na razie nie ma czasu.

W Polsce ojciec cieszy się ogromnym uznaniem. Podobno w Czechach aż tak ceniony nie jest?

- Trudne pytanie. Jest szefem czeskiej rady trenerów, czyli koledzy po fachu potrafili docenić jego klasę. Prawda jest taka, że dopiero pierwszy raz pracuje w klubie, który ma ogromne aspiracje i duży budżet. W Baniku za jego czasów piąte miejsce było szczytem marzeń, a skład mieliśmy bardzo młody. Inna rzecz, że dla mnie to przede wszystkim ojciec, a nie trener i zawsze moja ocena będzie inna.

Kiedy odszedł z Zabrza, był pomysł, by pan też pożegnał klub?

- O żadnym odejściu nie było mowy, mnie w Zabrzu jest dobrze. Jestem wypożyczony tutaj do czerwca. Za kilka miesięcy będę wolnym graczem, ale może zostanę w Górniku. Jeżeli Marek Koźmiński i trener uznają, że jestem potrzebny, dlaczego nie?

Zarobić tutaj raczej nie można.

- Zawsze może być lepiej, ale w Czechach - jak w Polsce - tylko kilka klubów płaci dobrze. Pozostałe to podobna skala jak w waszej lidze.

Czym polska liga pana zaskoczyła?

- Gra się w niej do końca. Zespół prowadzi 2-0 i nie wie, czy wygra. W Czechach w takiej sytuacji kibice mogą już iść do domu. W Polsce drużyna jedzie na wyjazd po trzy punkty i gra ofensywnie. U nas nawet gdy gospodarze są beznadziejni, szczytem marzeń gości jest remis. Podoba mi się otoczka spotkań i atmosfera na trybunach. Nie musicie się tej ligi wstydzić, szczególnie, gdy pokazuje ją Canal+. Z tym będę mieć zresztą problem. Na relacje z meczów chodziłem do ojca, bo sam nie mam tej telewizji w domu. Może ktoś mnie zaprosi?

Co się panu w Polsce nie podoba?

- Drogi. Są beznadziejne.

Co pana dziwi?

- Jak leją w pubach piwo. Z minimalną pianką. Czech kazałby sobie nalać jeszcze raz, bo pianka musi mieć dobre trzy centymetry. Od razu dodam jednak, że ja piwa nie piję. Podobnie jak ojciec. Dziwne, ale nie przepadam. Z knedlikami jest podobnie.

Wolny czas?

- Multikino. Czytam napisy i w ten sposób uczę się polskiego.

Dyskoteki?

- Raz byłem, na rynku w Gliwicach, kiedy skończyliśmy rundę jesienną. Wszędzie grają podobnie.

Swoją grę jesienią ocenił pan na "5". Czego brakuje i czy "10" dałaby panu szansę gry w... Wiśle?

- Brakuje bramek. Piłkarz na mojej pozycji musi mieć 4-5 goli i 5-6 asyst. Wszędzie są rezerwy. Wisła? Dałbym sobie radę. Grałem w silnej Slavii, występowałem w Baniku razem z Jankulovskim, Baroszem i wieloma naprawdę bardzo dobrymi piłkarzami. Wiem jednak, że oceniane byłoby to różnie. Niech ojciec pracuje w Krakowie, a ja pogram w Zabrzu...

Rozmawiał: Dariusz Czernik / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]