Forum
 

Efekt szaleństwa

Proszę napisać, że wróciłem z Warszawy i w efekcie szaleństwa rozstałem się ze szkoleniowcem – w ten sposób prezes Górnika Zabrze Zbigniew Koźmiński tłumaczy odejście Edwarda Lorensa z klubu. Wczoraj trudno było jednak ustalić, czy szkoleniowiec został zwolniony, czy też odszedł sam. Po zaledwie miesiącu pracy, ani razu nie poprowadziwszy drużyny w oficjalnym meczu. - No cóż, ktoś musi ustanawiać rekordy - powiedział Lorens, ale nie chciał wyjaśnić, jak do tego doszło, że przestał pracować w Zabrzu. Jego następcą został Marek Wleciałowski, dotychczasowy asystent.

Szkoleniowiec wczoraj po porannym treningu nie pożegnał się jednak z drużyną. - Trener Lorens zrezygnował? Chyba ktoś pana nabił w butelkę, przecież był dzisiaj na zajęciach. Ale jeśli to prawda, to jestem w szoku - powiedział pomocnik Łukasz Juszkiewicz. Zdziwieni byli też inni piłkarze. - Jestem zaskoczony, strasznie zaskoczony. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałem, żeby trener po miesiącu rezygnował. Nie wiem, dlaczego on to zrobił. Może poszło o pieniądze, ale to tylko domysły - zastanawiał się Piotr Lech.

- W przypadku trenera Lorensa pieniądze nie mają nic do rzeczy - twierdzi prezes Koźmiński. - Syna Marka już poinformowałem o całej sprawie, teraz drużynę poprowadzi Wleciałowski. On pojedzie z zespołem do Włoch, a Lorens to zamknięty rozdział. I nie jest ważne, jak panowie zinterpretujecie ten fakt. Obiecałem Edkowi, że niczego nie będę komentował, dopóki on nic nie będzie mówił - wyjaśniał.

Sytuacja finansowa Górnika jest z pewnością daleka od doskonałej, piłkarze o regularnych wypłatach mogą tylko pomarzyć. Jednak działacze obiecali wczoraj zawodnikom, że po powrocie ze zgrupowania we Włoszech zaległości zostaną uregulowane.

Rostanie Lorensa z Górnikiem jest o tyle zaskakujące, że do niedawna w klubie utrzymywano, że to idealny następca Wernera Liczki. - Pięć godzin siedzieliśmy w jednej z krakowskich kawiarni i omawialiśmy każdy szczegół pracy. Koncepcję trenera przyjąłem z zadowoleniem - mówił właściciel klubu Marek Koźmiński.

Piłkarze też byli zachwyceni Lorensem. - On pracuje niczym mój ojciec Werner, to dobrze rokuje nam na przyszłość - utrzymywał Marcel Liczka.

Także Wleciałowski był zadowolony z współpracy z Lorensem, liczył że przyniesie mu ona wymierne korzyści. - Ten szkoleniowiec już dawno uchodził w moich oczach za nowatora - wspomniał.

Teraz jednak Wleciałowski będzie musiał radzić sobie sam.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online