Nie był za miękki

Dwa zwycięstwa i dwie porażki to bilans pobytu piłkarzy z Zabrza we Włoszech. Pobytu bardziej udanego, niż ten przed rokiem. - Wtedy tydzień padał śnieg, nie było gdzie grać i czuliśmy się jak w Polsce. Teraz warunki do pracy były optymalne - stwierdził Michał Karwan.
Jeszcze w czwartkowy wieczór ekipa została zaproszona do restauracji znajomych Marka Koźmińskiego, a w piątek wcześnie rano wróciła do kraju. Warunki, jakie tutaj zastano, spowodowały, że droga autokarem z Pyrzowic na stadion Górnika trwała niewiele krócej niż lot z Włoch. Wprost z autokaru piłkarze w towarzystwie Marka Wleciałowskiego pobiegli na godzinę do lasu. Sztab szkoleniowy był zresztą w wyjątkowo okrojonym składzie. Słowak Karol Marko - nowy asystent Wleciałowskiego, pojechał do domu, a Paolo Terzotti do środy będzie przebywał we Włoszech. Prosto do domu pojechał również Marek Koźmiński. Piłkarzom na stadion było wyjątkowo spieszno, bowiem zgodnie z umową mieli dostać wczoraj zaległości sięgające października ubiegłego roku. I dostali, choć zdecydowanie mniej, niż mieli. Kolejne raty w marcu. - Szkoda gadać, ale już jesteśmy przyzwyczajeni - stwierdził jeden z graczy pierwszej jedenastki.

Bardzo szybko opuścił stadion Joao Paulo. - Nie chcielibyśmy tego komentować. Załatwimy sprawę we własnym gronie, ale w poniedziałek powinien być na treningu - przyznał Wleciałowski, za którym pierwsze dwa tygodnie samodzielnej pracy z zespołem. Jak oceniają nowego trenera piłkarze? - Bardzo pozytywnie i nie mówią tego przez kurtuazję. Myślałem, że trener bardziej będzie korzystał z pomysłów Wernera Liczki - dodał Karwan.

- Szczerze? Zastanawiałem się, czy nie będzie za miękki, ale nic z tego. Ma świetne wyczucie. Potrafi też krzyknąć - dodał inny piłkarz Górnika.

Po Marcela Liczkę przyjechała z Ostrawy mama, piłkarze mieszkający blisko Zabrza zaraz po odejściu od kasy pojechali do domów. - Zostaje Zielona Góra, nasi Brazylijczycy plus Pyziak i Ugo. W sumie cały czas jest dla kogo gotować - stwierdziła właścicielka klubowej kawiarni, Iwona Gorgosz.

W poniedziałek powinien już trenować Piotr Brożek. Nie wiadomo, kiedy wróci do zajęć Łukasz Juszkiewicz. - Badał mnie lekarz, który leczył Szewczenkę. Początkowo mówiono o pęknięciu kości, potem okazało się, że jest cała. Trenować jednak nie mogę i nikt mi nie powiedział, kiedy to nastąpi.

Górnik trenował na trawie, jednak szybko wrócił do krajowej rzeczywistości. Wleciałowski nie ukrywa, że chciałby jeszcze kilka razy skorzystać z gościnności boiska treningowego Gwarka Zabrze oraz jeździć na zajęcia do Chorzowa, gdzie również jest boisko ze sztuczną nawierzchnią. W sobotę Górnik zagra dwa sparingi, z GKS Katowice i Vitkovicami.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online