Wleciałowski: Nie ma mowy o spokoju

Marek WleciałowskiRozmowa z Markiem Wleciałowskim, trenerem Górnika Zabrze.
» Cztery punkty w dwóch wyjazdowych meczach to dorobek, który musi pana cieszyć...
Marek Wleciałowski: - Trudno być niezadowolonym. Przywieźliśmy punkty ze Szczecina i Lubina, gdzie nie jest o nie łatwo. Morale drużyny na pewno się podniosło. Ale nie możemy popadać w samozachwyt, bo w naszej grze jest wiele mankamentów. 

» W obu meczach zespół budził się dopiero po przerwie. Dlaczego?
- Graliśmy zbyt zachowawczo, pozwalaliśmy narzucić sobie styl gry rywali. Mamy problemy z przetrzymaniem piłki, przeniesieniem ciężaru gry. To jest związane z wzajemnym zrozumieniem na boisku i z czasem powinno ulegać poprawie.

» Do utrzymania w ekstraklasie brakuje wam już niewiele.
- O żadnym spokoju nie może być mowy! Każdy kolejny mecz to walka o wszystko. Nie możemy usiąść z założonymi rękami, bo nikt nie złoży już broni. Kłopoty z kalendarzem sprawiły, że tabela będzie się zmieniać po każdym zaległym meczu. Dlatego musimy być ciągle maksymalnie skoncentrowani.

» Czy po tych pierwszych potyczkach zespół dojrzał?
- Na pewno udało się stworzyć atmosferę pracy, bez oglądania się na to, co dzieje się poza boiskiem. Nie ma spekulacji, oglądania się na siebie, zdania na przypadek, lub że coś przyjdzie samo.

» Mógłby pan kogoś pochwalić za grę przeciwko Pogoni i Zagłębia?
- Wszystko opiera się na zespole i nie ma sensu kogokolwiek - przynajmniej na tym etapie rozgrywek - wyróżniać. Cały czas o tym rozmawiamy, że wszyscy pracujemy na swoje konto, ale też jeden za drugiego - dla dobra zespołu, klubu. Piłkarze muszą widzieć sens swojej pracy, nie tylko doraźnie, ale też na dłuższą metę. Uczyć się od starszych kolegów i na własnych błędach.

» Na razie w ekstraklasie ma pan miano trenera niepokonanego. Marzy się panu zachowanie tego statusu do końca sezonu?
- Nie myślę w tych kategoriach - jak by tu jak najdłużej być niezwyciężonym. Tak patrzą ludzie z zewnątrz, którzy oceniają naszą pracę. Staram się być praktyczny - dla mnie liczy się tylko to, co mnie i mój zespół, czeka jutro. Oczywiście, to ważnie nie zacząć kariery od porażek. To bodziec, który dopinguje i motywuje do jeszcze większej pracy. Ale na ten dorobek pracuje cały sztab ludzi związanych z klubem. Poza tym wydarzenia w piłce nożnej są bardzo dynamiczne. Zachłystując się odliczaniem jakiejś serii można jednocześnie stracić zdrową ocenę rzeczywistości.

Rozmawiał: Tomasz Mucha / Dziennik Zachodni

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online