Marek Koźmiński: Nie jestem magiem

Rozmowa z Markiem Koźmińskim, właścicielem Górnika Zabrze.
» Co ma oznaczać data 30 czerwca? Chce pan odejść?
Marek Koźmiński: - Nie chcę. Ale w obecnej sytuacji Górnik nie ma perspektyw. W przyszłym sezonie z budżetem cztery, pięć razy mniejszym od beniaminków I ligi w ekstraklasie nie mamy czego szukać. A ja nie zamierzam czegoś takiego firmować. 

» I nie żal panu?
- Oczywiście, że mi przykro. Przeżyłem w Zabrzu wiele miłych chwil, poznałem wielu fajnych ludzi. Uważam, że pod względem sportowym doprowadziłem coś tutaj do przyzwoitego poziomu. Trudno chyba nie zauważyć, że zespół gra coraz lepiej. I drażnią mnie opinie po środowym meczu w Pucharze Polski typu „jaka ta Legia słaba”. A może to Górnik po prostu był dobry? Ta drużyna ma potencjał, ale wymaga doinwestowania. Ci młodzi w większości piłkarze są coraz lepsi. Ale nie będziemy w stanie ich tutaj utrzymać.

» Zwłaszcza że mają zaległości w płacach...
- To akurat nie jest największy problem. Czekamy na 370 tys. zł z Zagłębia Lubin za Mateusza Bukowca. Jak je dostaniemy, zapłacimy zawodnikom za dwa zaległe miesiące, zostanie jeszcze jeden. Ale spodziewanych przychodów z Canal+, Idei i biletów, do czerwca mamy w sumie na milion złotych. W tej rundzie z tymi środkami damy sobie radę. Ale co dalej? Jak utrzymać Chałbińskiego, Hernaniego, Felipe?

» Nie ma pan żadnego planu, jak wyjść z kryzysu?
- Już nie mam.

» I dlatego zrezygnował pan z zasiadania w Radzie Nadzorczej?
- Tak, bo to nie miało sensu. Na ostatnim posiedzeniu każdy z nas zdał relacje, z kim rozmawiał, żeby znaleźć sponsora. I tyle. A pieniędzy z tego nie ma.

» A ile pan sam zainwestował w klub?
- Za dużo. Gdyby się żona dowiedziała, wyrzuciłaby mnie z domu.

» No ale jest pan właścicielem klubu...
- Ale nie jestem frajerem, który będzie tylko dokładał do tego interesu. Mam 51 procent akcji w spółce. A gdzie jest reszta? Nie jestem magiem.

» Może wybrał się pan z motyką na słońce?
- Nie uważam tak. Mam pomysł na ten klub: oprzeć go na szkółce piłkarskiej, bazując na własnych wychowankach. Wybudować jedno boisko, drugie. Tak jak we Francji funkcjonuje Auxerre. W Zabrzu nie ma wielkiej publiczności. Za mecz z Legią, pierwszy w tym roku, po czterech miesiącach posuchy, wpływów z biletów było ok. 31 tysięcy. Ale ten klub może być miejscem towarzyskich spotkań, gdzie po prostu fajnie jest być dwa, trzy razy w miesiącu.

» Przedstawiał pan ten pomysł władzom miasta?
- Wie pan co? Ja już nie wiem, jak rozmawiać... Gdy przejmowałem pakiet większościowy, ze strony prezydenta Zabrza padły publiczne zobowiązania. Nigdy ich nie dotrzymano. Wszędzie władze pomagają klubom. Piast Gliwice ma giełdę samochodową, Odra Wodzisław parkingi miejskie. W Krakowie na sportową infrastrukturę gmina przeznaczyła kilkadziesiąt milionów. A co ma Górnik? Nic. Przelaniem czary goryczy było zorganizowanie spotkania z lokalnym biznesem bez przedstawicieli klubu.

» Może środowisko polityczno-biznesowe specjalnie utrudnia panu działanie, by za niewielką sumę przejąć klub?
- To dlaczego nikt dotąd nie przyszedł i nie powiedział: „masz tu tyle i tyle, i spadaj stąd”?

» Słyszał pan o nowej „Fundacji Górnik Zabrze”. Podobno przymierza się do aktywnego działania...
- Pan chyba czytał baśnie Andersena.

» Ile klub potrzebowałby na przyszły sezon?
- Na poziomie 7-8 milionów można zbudować niezły zespół, choć finansowo jeden ze słabszych w lidze.

» To co będzie w lipcu z Górnikiem Zabrze?
- Nie wiem. Ale czasu na cokolwiek będzie bardzo mało.

Rozmawiał: Tomasz Mucha / Dziennik Zachodni

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online