Rozmowa z Jackiem Wiśniewskim, byłym piłkarzem Górnika

Jeden z najbarwniejszych postaci polskiej ligi. Ktoś kiedyś stwierdził, że liga bez "Wiśni" straci sporo na swoim klimacie. I traci. Jacek Wiśniewski formalnie jest graczem Cracovii i teoretycznie ma szansę w każdej chwili wejść na boisko. teoretycznie. Od przejścia ze Szczakowianki do Krakowa, mecze ogląda w najlepszym razie z ławki rezerwowych. Dzisiaj siądzie tylko na trybunach. Wojciech Stawowy w ogóle nie zabrał "Wiśni" na mecz do Wodzisławia, po którym zespół został na zgrupowaniu w Pszczynie. Mecz z Górnikiem byłby dla Wiśniewskiego szczególny. Choć zaczynał grać w Sośnicy, to bardzo szybko trafił na Roosevelta. Kiedy skończył z boksem i poważnie zajął się piłką, Górnik był od wieku juniora "jego" klubem. Prze lata. Odszedł w czerwcu 2003 roku.

Żałowałeś kiedyś tej decyzji?

- Szczerze. Wiele razy. Rozmawialiśmy o tym często z żoną i wiem, że już nigdy nie będzie tak fajnie jak w Górniku. Całe moje pokolenie piłkarzy czuło się z nim związane emocjonalnie. Wychowaliśmy się blisko stadionu i na sukcesach Górnika.

Z tego co wiem, chciano być w Zabrzu nadal grał.

- Tak, ale kiedy człowiek zbliża się do trzydziestki to musi myśleć o rodzinie. W Jaworznie zarabiałem, w Krakowie pod tym względem jest wręcz wzorowo. Odszedłem dla kasy. Idealnie byłoby zarabiać i grać w Górnik, ale z tym był i chyba jest problem.

Będziesz na meczu?

- Oczywiście. Mieszkamy obecnie w Krakowie, ale już w piątek wróciliśmy do Zabrza. Na stadion jadę z domu pięć minut. Nie potrzebuję miejsca w loży. Wezmę rodzinę i siądę pod zegarem. Jeszcze kilku kolegów pewnie spotkam. w Końcu sam chodziłem na mecze z szalikiem.

Dlaczego Jacek Wiśniewski nie gra w Cracovii?

- O pewnych rzeczach nie chcę mówić. Mam ważny kontrakt, a to są moi pracodawcy. Wypłacalni! Prawda jest taka, że nigdy nie dostałem cienia szansy, nawet jak drużynie nie szło. Kiedyś usłyszałem od osoby trzeciej, że ponoć musze zyskać zaufanie trenera. Skoro nie udało się to przez siedem miesięcy... Już się chyba nie uda. W środę grałem w rezerwach, nawet strzeliłem bramkę z rzutu wolnego. I czekam na czerwiec. Myślę, że jeszcze w piłkę pogram.

Pomyłka?

- Nie zawsze w życiu wszystko wychodzi. Ale warto było dla spotkania z papieżem. Tego mi nikt nie zabierze.

Może czas wrócić do Górnika?

- Z prezesem Koźmińskim rozstawałem się w zgodzie. Rozmawiać zawsze można.

Z Piotrem Lechem również. Swego czasu było między wami "gorąco".

- Zamknięta sprawa. Nic do niego nie mam, podobnie jak nie mam ochoty na rozmowę z Piotrkiem. Choć zawsze będę powtarzał, że to jedne z najlepszych bramkarzy w lidze. Z ręką na sercu.

Znaliśmy wiele twoich talentów, ale "Wiśnia" - felietonista? Tego się nikt nie spodziewał.

- Podczas Wigilii na Górniku, kiedy spotkali się "starzy" zabrzanie, wydawca magazynu klubowego namówił mnie bym regularnie dzielił się opiniami na temat klubu. Trochę dziwne, bo z tego składy znam Lecha, Buklaskiego i Chałbińskiego, ale dlaczego nie.

Specjalnie ostry jednak nie jesteś?

- Przecież ja mam złote serce i każdemu życzę jak najlepiej. Mam satysfakcję, że kiedy przejął zespół Marek Wleciałowski to powiedziałem, że da sobie doskonale radę. I miałem rację. Jak ja to mówię - przeczłowiek.

Czego Górnik może spodziewać się po Cracovii?

- Ataku. My nigdy się nie bronimy i nie gramy z kontry. Cracovia zaatakuje, a piłkarsko na pewno jest lepsza.

Kto jest najlepszy?

- "Bojar". Marcin Bojarski tak kręcił obrońcami Odry, że było mi ich żal.

Obecny Górnik?

- Z Legią grali rewelacyjnie. Poza Felipe. Będzie fajny mecz.

Rozmawiał: Maciej Adler / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online