Karwan: Trener z twardą ręką

Obrona Górnika imponuje tej wiosny formą. Zabrzanie w meczach ligowych stracili tylko jedną bramkę, po... samobójczym golu Brazylijczyka Felipe. Nie ma wątpliwości, że kluczem do sukcesu jest gra duetu - Piotr Lech w bramce i Michał Karwan na środku obrony. W niedzielę po odnowie piłkarz Górnika pojechał z dziewczyna na jeden dzień do Wisły. - Gramy co trzy dni i taka zmiana jest wskazana - rzekł. - Pochodziliśmy po górach, byliśmy też na odnowie w aquaparku. 

Był pan kiedyś w Chicago?
Michał Karwan: - Nigdy i w najbliższym czasie się nie wybieram.

Była szansa, jednak w kadrze na mecz z Meksykiem pan się nie znalazł. Tak szczerze, liczył pan na telefon kierownika kadry?
- Przez moment tak. Pomyślałem, że skoro jedzie skład wyłącznie krajowy, to może jest szansa, że dostanę powołanie. Z drugiej strony jadą obrońcy, którzy regularnie występują w reprezentacji.

Jakieś kompleksy?
- Żadnych. Myślę, że dałbym sobie radę. W życiu niczego nie dostałem na tacy, więc twardo stąpam po ziemi. Mam określone ambicje i myślę, że idę w dobrym kierunku. Jak nie teraz to w przyszłości... Daje sobie jeszcze trochę czasu.

Jesienią ubiegłego roku dostał pan powołanie do kadry B. Potem usłyszałem opinię, że zamiast robić postępy obniżył pan w końcówce rundy loty.
- Trudno utrzymać równą formę przez cały sezon. Początek był więcej niż przyzwoity, potem już nie graliśmy tak dobrze. Jeżeli zespół przegrywa sześć spotkań z rzędu, to musiało być w tym również część mojej winy. Na szczęście mamy to już za sobą.

Odszedł Popiela, długo leczył kontuzje Hernani, tymczasem gracie w tyłach skuteczniej niż jesienią. Jak to wytłumaczyć.
- To nie jest tak, że w styczniu zaczęło się coś nowego. Poza Jarkiem Popielą pozostali obrońcy zostali w drużynie. Na treningach kontynuujemy to co zaczęliśmy robić za kadencji trenera Liczki. Za nami wspólny, zimowy okres przygotowawczy i naturalnie, że powinniśmy wykonywać pewnie założenia coraz lepiej. Poza tym jest pewien schemat, wręcz kanon zachowań, które wpajają nam kolejni trenerzy. Dlatego wchodzi Rambo, Wojciechowski czy ktokolwiek inni i doskonale wiemy co mamy robić.

Przeciwko kilku niezłym napastnikom już tej wiosny graliście, a wielkiej krzywdy wam nie zrobili. Oni są dalecy od wielkiej formy czy też Górnik jest takim monolitem?
- Prawda zawsze leży gdzieś pośrodku. Divecki z Pogoni, Niciński z Lubina, Bojarski i Moskała z Cracovii, w końcu "Sagan" i Włodarczyk"... To nie są źli piłkarze. Wręcz przeciwnie. Myślę, że kluczem do sukcesy jest nasza organizacja gry. Inna rzecz, że najlepszym napastnikiem, jakiego widziałem w meczach z naszym udziałem, był do tej pory Michał Chałbiński. Jest w kapitalnej formie.

Zaczynacie ostrożnie, z czasem coraz groźniej "kąsając" rywala. Tak będzie grał tej wiosny Górnik?
- Taktyka na mecz z Cracovią była konsekwencją 120 minut gry z Legią w Pucharze Polski. Czuliśmy w nogach środowy mecz i po spotkaniu wszyscy mówili, że był problem z "odpaleniem" w pierwszej połowie. Z drugiej strony trener nam powtarzał. - Spokojnie, konsekwentnie, a nasza szansa przyjdzie. I ma rację.

Jaka była pierwsza myśl, kiedy Wleciałowski obejmował zespół?
- Był drugim trenerem. Raczej cichy, spokojny i w cieniu "pierwszych". Zastanawiałem się jak sobie poradzi w trudnych sytuacjach i były wątpliwości czy nie jest za miękki. Jestem mile zaskoczony. Prowadzi zespół bardzo pewnie, naprawdę twarda ręką. Potrafi opier..., ale jest też wyrozumiały. Chce się rozwijać i zrobimy wszystko, by szedł w górę.

Właściciele narzekają na stan konta, a wy zdobywacie punkty, za które trzeba płacić.
- Jeżeli chodzi o meczowe premie to jesteśmy bardzo mocno do "tyłu", a jednak wygrywamy. Wierzę, że Marek Koźmiński wywiąże się ze zobowiązań. Zresztą nie ma tematu, bowiem punkty są nam bardzo potrzebne. Cały dół tabeli wygrywa i nawet nie myślę co by się działo, gdyby nie nasze zwycięstwa z Pogonią i Cracovią.

Nie żałuje pan, że kontrakt z klubem ma ważny do czerwca przyszłego roku? Michał Chałbiński już za kilka miesięcy będzie wolny.
- Trudne pytanie. Myślę, że co ma być to będzie. Kluczem jest dobra gra. Bez niej "Chałbi" martwiłby się co dalej, a tak może wybierać w ofertach.

Z drugiej strony Górnik może na panu jeszcze zarobić.
- No właśnie... Jak nie teraz to pewnie nigdy. Mam w kontrakcie zawartą kwotę odstępnego. Jest wysoka, wynosi 200 tysięcy euro, ale pewnie zawsze można się dogadać. A sprawa wygląda ciekawie, bowiem mam wstępne oferty nie tylko z polskiej ligi.

Na koniec powtórzmy pytanie sprzed pół roku. Który Karwan jest dziś w Polsce bardziej znany. Bartosz czy Michał?
- Cały czas mój kuzyn Barek, któremu życzę jak najszybszego powrotu na boisko. Ale może jeszcze kiedyś odpowiem na to pytanie inaczej.

Rozmawiał: Maciej Adler / Sport

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online