Forum
 

Jak w domu

Piotr Lech, który w sobotnim meczu z Górnikiem Łęczna nie mógł grać z powodu żółtych kartek, spotkanie oglądał z trybuny krytej mając przez sporą część meczu na kolanach krzykliwego malucha - to młody "Popielka" - mówił po spotkaniu bramkarz Górnika, który wystąpił w roli dobrego "wujka". Rodzina Jarosława Popieli zawsze w komplecie siadała na trybunach stadionu przy Roosevelta, kiedy ten grał w Górniku Zabrze. Nic więc dziwnego, że po meczu Popiela odwiedził klubową kawiarnię długo siedząc przy stoliku z byłymi kolegami. - Zawsze jest o czymś pogadać. Jak mecz? Zabrzanom wyraźnie nie wyszedł. Grali tej wiosny zdecydowanie lepiej, ale tak się zdarza. Kiedy dostali pierwszą bramką, zeszło z nich powietrze. Po zmianach młodzi zupełnie sobie z nami nie poradzili. Fajnie, że przywitano mnie tak sympatycznie - stwierdził obrońca z Łęcznej.
Kiedy Andrzej Bledzewski żegnał Zabrze, grało w Górniku niewielu piłkarzy, będących w składzie dziś. - Przecież to było tak niedawno! Jak mi jest w Łęcznej? Rewelacja. Człowiek myśli tylko o piłce. Odnowa, opieka, odżywki... Mówią o nas "mała Wisła" i coś w tym jest, bo warunki są rewelacyjne. Gdy wygramy jest kasa jakiej w swojej karierze nie widziałem. W takim klubie mogę grać do końca kariery i nigdzie się nie ruszę. Może wygraliśmy dziś za wysoko, ale to rzecz drugorzędna - stwierdził Bledzewski, który jednemu z chłopców podających piłki zostawił po meczu swoje rękawice.

źródło: Sport
nadesłał: puszek



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online