Wojciechowski po operacji

Tak dobrego - jeśli chodzi o grę obronną - startu piłkarzy Górnika nie mieli od dwudziestu lat. W 1985 roku też nie tracili w pierwszych meczach goli. Wtedy jednak Górnik był mistrzem Polski i po trzech kolejkach miał na koncie komplet punktów i bilans bramkowy... 12-0.
Inni piłkarze, inne czasy w każdym razie Górnik może mieć powody do satysfakcji. Tym bardziej, że przed sezonem odeszli z drużyny Michał Karwan i Jose Hernani - sztandarowy duet obrońców z Roosevelta w minionych dwóch latach.  Kim zastąpił ich Marek Wleciałowski? Trudno w to uwierzyć, ale w trzech meczach na środku obrony grało w barwach Górnika już... sześciu piłkarzy. Sześciu i tylko jeden pewniak. To Artur Prokop, sprowadzony z Podbeskidzia Bielsko-Biała. - To dziś pewniak w naszej defensywie. Oczywiście, że mam jeszcze rezerwy, ale ustalanie składu formacji obronnej zaczynam dziś od Prokopa - twierdzi Marek Wleciałowski.

Pechowiec rundy

W pierwszej kolejce obok Prokopa zaczął mecz w Bełchatowie Paweł Wojciechowski, prawdopodobnie największy pechowiec rundy jesiennej w polskiej lidze. Wytrzymał na placu gry ledwie trzynaście minut, kiedy po zderzeniu z Mariuszem Ujkiem na noszach opuścił boisko. - Oczywiście, że Ujek nie chciał, by taki był efekt jego wejścia, ale przypadku w tym nie było. Zaatakował mnie łokciem - twierdzi Wojciechowski, który wczoraj przeszedł w zabrzańskim szpitalu operację. Kiedy kilka dni wcześniej pojawił się na stadionie, jego oko przypominało czerwoną plamkę, a na twarzy miał kilka szwów. - Na boisko wyjdzie najwcześniej za trzy miesiące, a to znaczy, że jesień prawdopodobnie ma już z głowy - dodaje Wleciałowski.

A "Wiśnia" na rowerze...

Po nim grali na środku Paweł Król, Diego Rambo, Łukasz Juszkiewicz, a nawet - nieco z musu - Krzysztof Bukalski. Zmian mnóstwo, a efekt ten sam. Żadnej straconej bramki. - Król to młody chłopak. Świetnie wypadł grając na Ujka. Nie przegrał z nim żadnego pojedynku główkowego. Zmieniłem go w meczach z Groclinem, bo miał kartkę. To młody chłopak, nie chciałem ryzykować - tłumaczy swoją decyzję Wleciałowski. W ostatnim meczu wrócił na boisko Juszkiewicz, wcześniej kojarzony głównie z grą w drugiej linii. - Przecież już w tamtym sezonie próbowałem go na bocznej obronie. I sobie radził. Na niewysokiego Moskałę i jego styl gry, było to dobre rozwiązanie. Co decyduje o moim wyborze? Forma, praca na treningu i rywal, z którym gramy. A czego oczekuję? Na tej pozycji nie ma miejsca na fajerwerki. Są kanony, którym muszą podporządkować się Bukalski i Król, choć to zupełnie inny typ zawodników.
Kto zagra przeciwko Odrze? Wypadł Wojciechowski, a Diego Rambo od meczu z Groclinem ma kłopot z kolanem i trenuje indywidualnie. Bukalski pewnie wyjdzie w drugiej linii, więc pozostają Król i Juszkiewicz. A w odwodzie jest jeszcze Jacek Wiśniewski, który po operacji na razie spełnia się w roli... kolarza. - We wtorek przejechałem 42 kilometry - twierdzi "Wiśnia", który ma nadzieję dojechać na... boisko. Najwcześniej za miesiąc.

źródło: Sport
nadesłał: PiotreKSG



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]