Górnik pany

Cracovia jest jednym z najstarszych, piłkarskich klubów w Polsce. W przyszłym roku obchodzić będzie 100-lecie powstania. Przylgnął do niej przydomek pany. W ekstraklasie zadebiutowała w 1928. Górnik jest o 42 lata młodszy od „Pasów”. W najwyższej klasie rozgrywkowej znalazł się w 1956 roku, a już w następnym zdobył po raz pierwszy mistrzostwo Polski. Takich tytułów ma na swoim koncie czternaście. Cracovia pod tym względem jest znacznie uboższa. Pięciokrotnie zdobywała tytuł najlepszej drużyny w kraju, z czego aż cztery raz przed drugą wojną światową (1921, 1930, 1932, 1937) i w 1948. Nie jest naszym celem licytacja osiągnięć tych klubów. Oba na trwałe weszły do najchlubniejszej historii polskiego futbolu i dzisiaj mimo, że działają w odmiennych warunkach, wciąż są widoczne.

Osobny rozdział stanowią mecze o ligowe punkty w ekstraklasie pomiędzy tymi drużynami. Do tej pory rozegrano ich dziewiętnaście i ani razu nie udało się Cracovii zwyciężyć. Warto wspomnieć o tym, że najwyższą porażkę w I lidze „Pasy” zanotowały w 1962 roku w Zabrzu, przegrywając z Górnikiem 0:9. Choć od tego wydarzenia upłynęło już sporo czasu, ten fakt wciąż pamiętany jest wśród zarówno starszych, jak i młodszych działaczy i kibiców Cracovii.

Tradycji stało się zadość

W minioną sobotę oba zespoły znowu spotkały się w Zabrzu. Patron stadionu przy ulicy Roosevelta znakomity snajper Górnika Ernest Pohl we wspomnianym pamiętnym meczu strzelił „Pasom” sześć bramek. Wśród licznych osobistości z jednego i drugiego klubu obecnych w na ostatnim meczu tych drużyn, ten wyczyn króla strzelców wszechasów w Polsce wciąż jest bliski.

Można powiedzieć, że tradycji stało się zadość. Górnik kolejny raz pokonał Cracovię, choć tym razem 3:0, a więc w znacznie mniejszych rozmiarach, ale za to w doskonałym stylu. Tym razem to Górnik był pany Oba kluby w obecnym sezonie stawiają sobie różne cele. „Pasy” myślą o zajęciu jak najwyższej lokaty, najlepiej takiej, która zapewni im start w europejskich pucharach. Górnik chce po prostu utrzymać się w ekstraklasie. Wystarczy spojrzeć na budżety obu klubów. Cracovia może przeznaczyć na piłkarzy 12 milionów w tym sezonie, a Górnik 3 miliony. Kolejny raz okazało się, że pieniądze nie odgrywają na boisku zasadniczej roli, choć po ostatnich aferach, można mieć odmienne zdanie na ten temat.

– Mamy mniej niż piłkarze w innych klubach, ale przynajmniej regularnie nam płacą i nikt nas nie oszukuje – powiedział w jednej ze sportowych gazet Piotr Lech, bramkarz Górnika, jeden z najlepszych w tej chwili zawodników w Polsce na tej pozycji.

Bez gwiazd, ale z ambicjami

Przyglądając się składowi Górnika trudno znaleźć w nim, poza Lechem, gwiazdy wielkiego formatu. Są za to solidni, w większości młodzi zawodnicy. Wielu z nich marzy o wielkiej piłkarskiej karierze. Żeby stało się to faktem, najpierw muszą zaistnieć w Górniku. Zdają sobie z tego sprawę dwaj Brazylijczycy: 22-letni Joao Paulo i 19-letni Diego Rambo. Pierwszy w meczu z Cracovią zdobył bramkę, drugi z powodu kontuzji siedzi ał na trybunie, ale od pewnego czasu jest podstawowym pomocnikiem zabrzańskiej drużyny.

Piłkarze Górnika w meczu z Cracovią zaprezentowali kolektywny futbol. Spotkanie szczególnie w pierwszej połowie było dla kibiców zebranych na stadionie przy ulicy Roosevelta prawdziwą ucztą piłkarską. Wydaje się, że wreszcie odnalazł się Rafał Andraszak, który strzelił bramkę na 1:0. Pochodzi z Ustki. Tam rozpoczął piłkarską przygodę w Jantarze. Potem grał między innymi w Amice Wronki, Piaście Gliwice. Do Górnika trafił rok temu. Został wypożyczony do Podbeskidzia Bielsko-Biała, ale chyba na dobre zadomowił się w drużynie czternastokrotnego mistrza Polski.

– Bramkę chciałbym zadedykować mojej dwumiesięcznej córeczce Jessice. Razem z żoną Sylwią przebywa ona u moich teściów we Wronkach. Wdychają świeże, wielkopolskie powietrze. Cieszę się ze zdobycia bramki, która powinna w jakiś sposób ugruntować moje miejsce w pierwszej drużynie Górnika, choć nikt w naszym zespole nie jest pewniakiem. Przekonał się o tym choćby Arkadiusz Aleksander. Najlepiej czuję się jako wysunięty napastnik na szpicy, który czeka na podania od zawodników. W Górniku najpierw trener Liczka, a teraz Wleciałowski stawiają mnie w drugiej linii. Staram się dogrywać piłki kolegom, lub jeżeli nadarzy się okazja sam strzelam – powiedział Andraszak. W zupełnie innym nastroju opuszczał stadion obrońca Cracovii Michał Karwan, który w poprzednim sezonie grał w Górniku Zabrze.

– Po tak dotkliwej porażce brakuje słów. Przyjechaliśmy z nastawieniem wygrania tego meczu, a otrzymaliśmy bardzo bolesną lekcję futbolu od piłkarzy Górnika. Mimo to uważam, że trafiłem do dobrego klubu, gdzie będę rozwijać swoje umiejętności i osiągać z nim sukcesy – trochę z nutką goryczy przekonywał Karwan.

Szczęśliwy był także pomocnik Górnika, krakowianin Krzysztof Bukalski, który zdobył trzecią bramkę z rzutu wolnego w ostatniej minucie, przypieczętowując sukces swojej drużyny.

Do dobrej gry zawodników Górnika dostroili się jego kibice. Stworzyli jak zwykle niepowtarzalną atmosferę. Z uniesionych nad głowami szalików w kolorach: biało, niebiesko, czerwonym (barwy Górnika) utworzyli klubową flagę. Imponujące wrażenie sprawiały także płonące race. W sobotę 20 sierpnia w Zabrzu Górnik zmierzy się z Odrą Wodzisław. Derbowy mecz zawsze dostarcza emocji. Mamy nadzieję, że tak będzie i tym razem.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]